Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
piątek, 23 listopada 2007
O pozostawianiu swiata za plecami

Wtorek 11/09. A Guide to Recognizing Your Saints (2006)
Opowiesc biograficzna o przyjazni i rodzinie, o rzeczach waznych. Autorem ksiazki, scenariusza oraz rezyserem jest Dito Montiel. Jest to bardzo dotykajaca historia o tym by pamietac o ludziach, dla ktorych my cos znaczymy, o bliskich, ktorzy zrobia dla nas bardzo wiele. Mozemy tego niedocenic, nieodczuc gleboko jak to oni odczuwaja, traktujac to jak rzecz najjasniejsza pod sloncem. Potrafimy nawet o nich troche zapomniec, nie myslec o nich, zniknac. Bliskosc ludzka, rodzinna, przyjazn, moga jednak czasami stac sie wiezieniem, bo przystawanie, przynaleznosc moze ograniczac. Ciezko nam sie wyrwac z miejsca, w ktorym zawsze bylismy, miejsca w ktorym stanowilismy pewien element. Jestesmy czescia ukadanki i gdy nagle z znikamy z niej, odlaczamy sie, zostawiamy puste miejsce, niespelnione oczekiwania wobec nas. Pozniej moze sie okazac jak bardzo waznym elementem bylismy, jak dlugo wyciagano do nas rece. Trzeba wracac, nie mozna nagle znikac, a spalone mosty potrafia zabolec. Film wlasnie opowiada o chlopaku bedacy gleboka czescia zaleznosci miedzyludzkich, ktore postanawia zerwac po to by wyrwac sie ze swojej malej miesciny, ktora go przytlacza, ogranicza. Wraca po latach i spotyka rodzicow, znajomych...

Niedziela 12/08. Maria Full of Grace (2004)
Ciezkie zycie mlodych kolumbijskich kobiet powoduje to, ze chcac dobrze zarobic trzeba swoje zycie na szali postawic. Taki zas zarobek to prawie jak rosyjska ruletka - peknie albo nie peknie woreczek wypelniony kokaina znajdujacy sie w zoladku. A woreczkow wszystkich ze czterdziesci. Przewoz narkotykow z Kolumbi do Stanow Zjednoczonych. Wystarczy polknac woreczki, wsciasc do samolotu, doleciec spokojnie do Nowego Yorku, a pozniej delikatnie sie wyproznic. Nie majac innego wyboru Maria byla kwiaciarka (ktora to prace porzuca sama) staje sie "narkotykowym mulem". Ukrywa nawet fakt, ze jest w ciazy. Chce wszystko zostawic, chce zaczac nowe zycie tam, w "zjednoczonej krainie marzen". wylatuja trzy dziewczyny. Na kogo padnie na tego bec. Pekniety woreczek to smierc. Jednej sie nie udaje. Maria pomaga, Maria oddaje swoje pieniadze na pogrzeb. Bardzo dobry film, mocny, prawdziwy.

09:29, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 listopada 2007
Cichy morderca, cisi najezdzcy

Piatek 16/11/07. The Minus Man (1999)
Spokojny film o seryjnym mordercy, tak jakby morderstwa byly spokojne. Alez wlasnie nasz morderca morduje spokojnie, w odpowiednim momencie usypia swoja ofiare. Bez gwaltu, bez przemocy. Odpowiednie je dobiera i podaje im slodki likier, o wysmienitym smaku kordial, ktory pozwala im spokojnie odejsc. Pojawia sie znikad; zatrzymuje na chwile i jedzie dalej. Przemoc zas pojawia sie raczej kolo niego niz w nim (to co robi, robi z jakby zainteresowaniem, jakby prowadzil jakies badania). Malzenstwo, u ktorych wynajmuje pokoj na jakis czas, zalamane zalamane jest nieobecnoscia ich corki, studiujacej, ale jakby nie istniejacej. Ojciec uzywa przemocy wobec siebie i bije sie po twarzy. Sam pozniej morduje swoja zone. Tytulowy nbohater zas, spokojnie truje swoje ofiary, po cichu. Film jest ciekawy, naprawde. Szczegolnie w tym sasiedztwie cichego seryjnego oraz rodzacego sie z przemocy morderstwa. Owen Wilson grajacy glowna role bardzo wolno dobierajacy slowa, intonujac je cieplo i zachecajaco dobrze zostal dobrany. Bez niego film bylby raczej szary. Nie chce powiedziec, ze jest to aktor genialny - raczej charakterystyczny. Niby slodki, niby majacy powodzenie, ale przeblyska w nim lekkie odchylenie. Szary bynajmniej nie jest. Grywa czasem w jakis glupich komediach, ale nie bez powodu jest dobierany do filmow Wes Anderson'a.

Niedziela 18/11/07. Invasion of the Body Snatchers (1978)
Kiedys czytalem opowiadanie P.K.Dicka "The Father-thing". Obcy podmieniajacy ciala ludzi: Maly chlopiec zobaczyl w garazu tate stojacego twarza w twarz ze swoja podobizna. oczywiscie mama mu nie uwierzyla, nawet pozniej, gdy mowil, ze tata to nie tata. Ze swoimi kolegami odkrywa w ogrodzie, w krzakach jakby jeszcze do nie konca uksztaltowane postacie siebie samego oraz swojej mamy. Obcy pojawiaja sie na ziemi jako male organizmy, mogace dokonac dokladna kopie osob zyjacych po to by pozniej je podmienic. Czlowiek podmieniony wyglada tak samo, to samo ma w glowie, tyle ze wyzbyty jest wczelakich uczuc oraz emocji. To samo dzieje sie w filmie "The invasion od Body Snachetrs). To remake filmu z roku 1956. Kolejny remake pojwial sie niedawno w kinach. Jezeli wierzyc ocenom to kazda nastepna jest gorsza niestety. Dobrze, ze nie ogladalem najgorszej tylko taka srednia. Dobrze, ze przedtem udalo mi sie przeczytac opowiadanie P.K.Dicka "The Father-thing" napisanego w 1954. Najstrasznieszy w tym filmie jest krzyk obcych, jakby ktos ranil rosline. Najbolesniejszym jest niednaleznienie emocji i uczuc w podmienionym czlowieku. Najdziwniejsze moze byc to, ze podmieniony czlowiek moze byc doskonalszym czlowiekiem, ktory jest efektywniejszy gdy nie ma uczuc i emocji, ktory jest maszyna myslaca tylko o przetrwaniu.

21:43, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 listopada 2007
No to bajki znowu

Poniedzialek 28/05. Meet the Robinsons (2007)
Nowy film Disneya z jakze naprawde dobrym przekazem. To nie zbitka zadna ku uciesze doroslych, ktora niby dla dzieci ale tak naprawde dla rodzicow. Otoz z filmu mysl taka plynie, ze musimy uczyc sie na bledach i lepiej sie pomylic niz wcale nie probowac i za kazda pomylke, za kazde "nie wyszlo" nie powinnismy ani krzyczec, ani patrzec smutnym wzrokiem tylko poklepywac i gratulowac jakze to genialne komus "nie wyszlo". Nie wiem czy uzywac slow "niepowodzenie" czy "porazka" bo nie kojarza mi sie one dobrze, bo zaraz tylko lekkie zalamanie mnie zabiera do ciemnego pokoju. Ale takie podejscie, ze gdy cos nie wyjdzie to nic, jest genialne. Chodzi o to by sie nie poddawac, by isc do przodu, by kombinowac dalej. Nie liczy sie ilosc niepowodzen/porazek, liczy sie to ze probujemy. Otoz zyje sobie chlopczyk w domu dziecka, ktory jest zaoalonym wynalazca. Niesty kazdy wynalazek udaje mu sie tylko na papierze. Gdy dochodzi do jego budowy, nie tylko nie dziala, ale potrafi wyrzadzic szkode otoczeniu. Jakims cudem nie udaje mu sie trafic do zadnej rodziny. Nagle pojawia sie ktos z przyszlosci... To moze inaczej. Inny chlopak z przyszlosci cofa sie w czasie by namowic innego chlopaka z przeszlosci by ten nie zaprzestawal zycia mlodego wynalazcy, by sie nie poddawal. W przeciwnym razie moze dojsc do bardzo czarnego zakonczenia.

Sobota 28/07/07. The Great Mouse Detective (1986)
Oto najmroczniejszy film Disneya. W klimacie ciemnego i deszczowego Londynu najwiekszy mysi detektyw rozwiazuje zagadke czarnego charakteru o mrocznosci Kuby Rozpruwacza (czy tez Jeckyl'a i Hyde'a ... zarazem). Pieknie pokazany, plynnie, akcja z pleta, z napieciem, z kulminacja. I wszystko w polmroku, gdzies po kanalach, pod strugami deszczu. Kiedys przypuszczalbym, ze twory Disneya to amerykanska chala. Otoz nie. To sa naprawde dobre bajki. Czasami wzroku od nich oderwac nie mozna.

Niedziela 29/07/07. Balto (1995)
Wzruszajaca opowiesc o psie zaprzegowy Balto. Cudowna i ciepla jak "Wodnikowe wzgorza" czy tez "Bialy kiel". Nie jest to Disney tym razem, ale bardzo mnie ona ujela. Wzruszylem sie nawet. Moze nie az tak jak gdy czytalem "Wodnikowe Wzgorza", ale mimo wszystko doszla do mnie i doknela mnie ta bajka. Naprawde, takie ladne istnieja bajki. Nie takie komedie slap-stick'owe, jakies zklepki z nawiazaniami do innych filmikow jakie sa obecnie tworzone. Po prostu historia, przygoda jakas, uczucie pokazane, piekno.

Niedziela 24/06. Shrek the Third (2007)
Oto wlasnie film z czasow obecnych. Ten sam rok co "Meet the Robinson" (ktory jedynym z wyjatkow) ale zupelny jakis zlepek. Trzecia czesc przeciagnietego suksesu? Moze i tak to bywa z czesciami trzeciami. Dobry film nie powinien miec czesci nastepnej. Chyba, ze od razu cala calosc zostala naszkicowana by tworzyc dajmy na to tryptyk. Ale dolepiane czesci? Shrek pierwszy jakos calkiem nawet niezly byl. Bardzo zamknieta bajka z bajek stworzona. I dodatkowo jeszcze nasz cudowny polski podklad. Czesc druga juz miala jakies w sobie naciagniecia. Ale teraz? Tylko slepek gagow i wszelkich mozliwych kawalow o wszelkich postaciach bajkowych. Jakos wole juz "Hot Shots".

Czwartek 21/06. Pom Poko - Heisei tanuki gassen pompoko (1994)
Bajka o szopach. Mysla one tylko o zabawach, ale gdy czlowiek zaczyna odbierac im coraz to wieksze kawalki lasow zaczynaja sie organizowac. Gromadza sie wokol starej swiatyni szopow gdzie planuja odwet na ludziach, gdzie to ucza sie pradawnej sztuki szopiej, sztuki transformacji. I tak rozpoczyna sie szkolenie szopow oraz ich walka z ludzmi. Bardzo to ekologiczna bajka i az nabrzmiala od kolorow, tak jak bywa to we wszystkich filmach studia Gibi. I jakze te szopy sie pieknie transformuja. Podobienstwo szopow do ludzi wynika z tego, ze maja one palce przeciwstawne, czyli kciuki oraz dodatkowo z tego, ze sa bardzo inteligetne. Lapkami przebieraja jak ludzie, jak malpki. Dodatkowo te ich czarne oprawy oczu to jak maski jakies, okulary czy co. I na tej podstowie wykreowano piekna bajke z skladnym przeslaniem.

Poniedzialek 06/08/07. Osmosis Jones (2001)
Czego mozna sie spodziewac po Bobbym Farrell'u, ktory wyrezyserowal Dumb & Dumber (1994), Kingpin (1996), czy There's Something About Mary (1998), czyli "dziwne" komedie balansujace na poczuciu "smiac sie czy nie smiac? glupie to czy moze nie mam poczucia humoru?". Stworzyl film animowany o bakteriach i bialych krwinkach. No i mu to nawet calkiem skladnie wyszlo. Edukacyjne toto i smieszne tak na calkiem dobrym poziomie. Pomieszanie filmu i animacji. Walka o przetrwanie czlowieka, ktory nie dba zupelnie ani o higiene, ani o diete. Atakuje go grozny wirus. Pomoc mu chce jego bardzo schludna i dbajaca o niego coreczka oraz Jones, ktory postanawia poswiecic swoje "istnienie", sprzeciwic sie rzadom dbajacego tylko osiebie gubernatora ciala. Swietnie obrzydliwie cialo gra Bill Murray.

21:11, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 listopada 2007
Kapustowatosci

Otoz tak sie zlozylo, ze zainteresowalem sie dawno zapomniana przeze mnie brukiew, kalarepka oraz rzepa. I takie z mojego zainteresowania wnioski sie pojawily, ze taka oto brukiew (swede) w Angli rodzice dziecom gotuja z marchewka i taka papka je zywia. U nas ludzie biedni kroili ja surowa w plastry jak ser i jedli ja z chlebem.

Brukiew oraz rzepa (turnip) nalezy do gatunku kapusty polnej. Kalarepa (kohlrabi) zas nalezy do rodziny kapusty warzywnej. Razem z nia zasiada w rodzinie tej kapusta glowiasta (wild cabbage), biala oraz czerowona, brukselka, kapusta pekinska, brokula (broccoli) i uwazany za mutanta kapusty lub brokula kalafior (cauliflower). (Od dzisiejszego dnia Kalafior pozostanie moim malum mutancikiem).

Czyli w Polsce brukiew podaje sie jako pasze dla zwierzat. Podobnie bywalo z burakiem w Bulgarii. Kiedys rodzice moi (jak wiele innych rodzicow w czasach kwitnienia dobrobytu w Bulgarii i zmierzchu tego samego w Polsce) pojechali do Bulgarii. Tamze zwierzeta chodowlane, czyli bydlo, karmiono burakami. Ale niech was nie zmyli podobienstwo buraka (beet) do dajmy na to rzodkwi nawet (o ktorej zapomnialem wspomniec jako kuzynki kapustki). Otoz duzo blizej burakowi jest do szpinaka, bowiem oba warzywka naleza do rodziny kosmowatych.

Smacznego warzywka

21:03, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 listopada 2007
Gael García Bernal

Niedziela 27/05. Dot the I (2003).
Film z Gael García Bernal w jednej z glownych rol. Bardzo sie nie spodziewalem takiego zakonczenia filmu. Wielki uczuciowy przekret. Dziewczyna na wieczorze panienskim caluje sie z z chlopakiem. Oboje zakochuja sie w sobie. Ona nie moze bo za maz wychodzi. On nie moze bo jest zawiazany umowa, umowa eksperymentu uczuciowego, gdzie aktorzy graja siebie w zyciu rzeczywistym, grajac mimo wszystko, jak ludzie graja w zyciu uczuciowym. Tutaj jednak niektorzy wiedza wiecej od innych. Jeden chcial przekretem uzyskac sukces, ktory uzyskuje, ale sam zostaje ofiara przekretu. Sam nie wiem juz co napisalem... Film nie genialny choc calkiem ciekawy.

Niedziela 08/07/07. Mala educación, La (2004) - Bad Education
No to jest film genialny, boz to przeca Pedro Almodovar. Opowiesc o zyciu chlopca, ktory zle pokierwany w dziecinstwie konczy moranie, choc z bardzo ladnymi cylikonowymi piersiami. Do jego nieszczescie przyczynia sie niestety jego mlodszy brat, ktory chyba z zazdrosci do jego podbojow homoseksualnych chce zajac jego miejsce i w rezultacie ogrywa jego role w filmie o nim. Pedro naprawde osiaga coraz wiecej w swoim stylu, gdzie kiczowatosc staje sie gonialnoscia (forma) a uczucia zastaja porozcinane i wyraziscie wyeksponowane na ekranie. Kiedys czytalem o tym, ze David Lynch czyni operacje na naszej podswiadomosci, Lars Von Tier na naszych emocjach, a Almodovar na naszych uczuciach. I sie z tym zgadzam i podpisuje zamaszyscie.

poniedzialek 09/07. Crimen del padre Amaro, El (2002)
Filmik to taki o malej zbrodni. Niestety Gael García Bernal daje mi kolejny argument na to ze jest on klamliwy, nieszczery i flszywy. Dlaczego tak wiele jego rol zawiera w sobie wlasnie te cechy. Zawodzi czyjesc zaufanie, podszywa sie, wpelza by uzyskac to czego chce. Kiedys go bardzo lubilem, ale jest cos w jego usmiechu ... nawet wydaje mi sie ze ucieka wzrokiem ... a moze jest tylko czlowiekiem? Tak samo jak ksiadz, ktorego odgrywa, ktory jako praktykujacy w malej miescinie zakochuje sie w zakochanej w Jezusie pieknej dziewczynie i uczy ja milosci pozyciem seksualnym. Gdy dziewczyna zachodzi w ciaze decyduja sie na aborcje. Dodatkowo historia przetkana jest politycznymi stosunkami ksiezy oraz ich powiazaniami z mafia, ale to taki szczegolik. Ludzie trzymaja w sobie duze grzechy, o ktorych malo kto wie, czarne tajemnice, ktore skrywane umozliwiaja im dalsze zycie w nieswiadomym tego spoleczenstwie. Jak moze cos takiego zniszczyc zaczynajaca sie kariere - lepiej to zatuszowac. Ksiadz zas jest tez czlowiekiem, czy nie, czy z racji swego powolania musi byc swiety?

10:34, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
Od Paddy Considine do Emily Blunt

Po dlugiej przerwie ... Chociaz z drugiej strony zastanawiam sie po co to wszystko pisze. Tyle jest filmow i tak wiele kazdego roku i czemuz to musze o nich pisac. Moglbym przeciez rowniez o ksiazkach, ktore tez pochlaniam. Oczywiscie nie tak szybko jak filmy, boz to film trwa najwyzej 3 godziny, a ksiazke jestem przeczytac najszybciej w przeciagu tygodnia, czasem jednak dluzej ... wiem ze nie jestem najszybszym czytelnikiem - nie moge sie najzwyczajniej skupic dluzej nad ksiazka niz godzine dziennie.

oto angielskie przejscie od Paddy Considine do Emily Blunt:

Paddy, jest totalnie miesa tetniacego pelen swojej roli w filmie Dead Man's Shoes (2004). Brat wraca pomscic brata, nad ktorym znecano sie z racji jego opoznienia, niedorozwoju, ktorego z reszta sam sie kiedys wstydzil. Brat wstydzil sie kiedys brata, ale teraz, gdy juz dziecinstwo minelo jak sito przerzedzilo - brata msci brata, a gdy msci robi to ostatecznie, nieodwracalnie rowniez dla siebie. Msci sie na ludziach zlych i zdolnych do okrucienstew, ale czy ma prawo egzekucji? Dawno nie widzialem tak prawdziwego filmu, tak w trzewia sie wbijajacego. Zemsta jest slodka, ale czyni z nas potwory, czasami gorszych niz ci, na ktorych sie mscimy. Potwornosc rodzi potwornosc wieksza, czy sprawiedliwasza? Mala wzmianka o narkotykach: Wiesz dlaczego ludzie daja narkotyki dzieciom? By moc kontrolowac ich umysly, bowiem sami sa slabego umyslu. Film pokazuje wlasnie srodowisko angielskich ulic, jelopow angielskich, ktorzy siedza i kurza crack'a, zapijaja i tacy zmordowani budza sie w nastepnego dnia. Sa starzy i glupio okrutni i potrafia uczynic z czyjegos zycia pieklo.

Czwartek 11/10. My Summer of Love (2004). Tutaj Paddy pojawia sie w miekkszej roli. Byl w wiezieniu. Jego rodzina prowadzila pub. Nagle wpada na wielkie nawrocenie i z pubu tworzy miejsce zgromadzen chrzescijan. Siedza i czytaja slowa. On sam spawa olbrzymi metalowy krzyz i stawia go na szczycie nad miasteczkiem by oswietlal je zapadniete w ciemnosci. Jego mlodsza siostra nie moze zdzierzyc tego. Szwedajac sie spotyka dziewczyne na koniu, corke bogacza. W jej roli pojawia sie Emily Blunt (bynajmniej nie mylic z Jamesem Bluntem). Otoz ona jest genialna w delikatnym pokuszeniu, w byciu, w tej manierze lekkiej, w umiejetnosci wzbudzania w innych ufnosci. Dziewczyny przesiaduja w rezydencji bogaczki, jezdza jej samochodem, robia co tylko im dusza zapragnie, do czasu. Film ten bowiem jest o letnim zauroczeniu dwoch dziewczyn, calkowitemu oddaniu, ktore jednak konczy sie z latem i okazuje sie dla jednej tylko zabawa.

Dwa poprzednie filmy rozgrywaja sie w Angli, w miasteczkach robotniczych, z tymi  klejacymi sie pubami oraz tymi skrzypiacymi furtkami, gdzie poprzez atrapy ogrodkow wchodzi sie do pokrzywionych ciemnych domkow. Teraz prznosimy sie do Nowego Yorku. Piatek 05/10. The Devil Wears Prada (2006). Caly film opiera sie na Meryl Streep. Gra wlascicielke wielkiego magazynu mody, najwiekszego, najlepszego. Jej zdanie tyczace sie mody jest jak wyrok. Zimna, ostra, nieprzejednana. Wpada w jej rece nowa sekretarka, zupelnie nie zainteresowana moda i zupelnie nieswiadoma miedzy jaki las brzytew wpadla. Emily gra jej pierwsza sekretarke i wprowadza nowa w jej prawie niemozliwe do wykonania obowiazki drugiej sekretarki,posady za ktora wiele dzieczyn by sie zabic dalo. Tyle o filmie. Emili moze nie jest az tak genialna jak w poprzednim filmie, ale daje dobre tlo dla pierwszej Meryl oraz drugiej slicznej, ze az nie zauwazalnej Anne Hathaway (z takim slicznym usmiechem przyklejanym do twarzy).

09:49, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »