Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
wtorek, 16 grudnia 2008
Czarne Elfy lub pseudo loteria ubezpieczonych
W brytyjskich krainach znany się stał sposób pozyskiwania prezentów przez biedniejsze dzieci, lub też takie, którym rodzice nie poświęcają uwagi ani czasu należytego, nawet po to by takie prezenty kupić dla nich. Odbywają te dzieci nocne przechadzki do obcych domów się włamując. Wkradają się gdy domownicy śpią, przechadzają się po ich domach i wynajdują co ciekawiej zapakowane prezenty. Gdy przypadkiem trafi im się klucz do domu lub samochodu, to w to im graj. Czasam więc odjeżdżają, czasem zwyczajnie odchodzą, by dokonać kolejnego małego, świątecznego rozboju na innych niczego niespodziewających się, błogo śpiących mieszkańcach okolicy. I tu mogą przyjść z pomocą ubezpieczalnie. Wpłacamy sumiennie kwoty miesięczne na ubezpieczenie telefonu komórkowego, samochodu, życia nawet i czekamy aż uda nam się jakikolwiek profit z tego uzyskać. Bo jedynie w przypadku utraty przedmiotu (osoby) ubezpieczanej odzyskujemy wartość tego co straciliśmy. Ale należy wtedy udowodnić prawnie, że tego przedmiotu nie ma, bo skąd ubezpieczalnia ma mieć pewność, że zwyczajnie nie schowaliśmy telefonu do szafy, samochodu do lasu, albo sami nie zaszyliśmy się na chwile w jakiejś podziemnej ziemiance. Musimy okazać dowód. Zupełnie tego nie rozumiem. To ja zamiast płacić ubezpieczenie, wolę grać w totka. Jedyne co muszę, to okazać wygrany kupon, a opłaty za ewentualny dostęp do szczęścia mogę uiszczać kiedy tylko zachce. A strata czegoś, choćby nie wiem jak kto był czujny, to kwestia szczęścia, którego tez brakuje w grze w totka.
21:22, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 grudnia 2008
Don Kichott

Nosząc się z zamiarem umieszczenia nowego działu, czynię to z wielką ostrożnością, bo mowa będzie o książkach. Te oto nie są dla mnie tak łatwe w opisywaniu jak filmy, choć całkiem możliwe, że niesprawiedliwie umniejszam tym samym wartość filmu, mówiąc o łatwości pisania o nim. Zacznę umieszczać notki o książkach, które kiedyś, dawno temu przeczytałem. Na szczęście prowadziłem pewnego rodzaju rejestr od czasów licealnych notując ciekawiące mnie cytaty. Na nich to właśnie będę opierał krótkie spostrzeżenia.

Migueal de Cervantes Saavedra
„Przygody przemyslnego szlachcica Don Kichotta z Manczy”
(w przekładzie Anny Ludwiki oraz Zygmunta Czernego)

  • Nie możliwe jest, aby promienie słońca grzać przestały, a księżyca wilgoć wysiewać.
  • Gdy kamień spadnie na dzban, tym gorzej dla dzbana i gdy dzban spadnie na kamień, tym gorzej dla dzbana.
  • Tam chodzą prawa gdzie się królom podoba.
  • Najlepsza przyprawa to głód, a jako niebrak jej ubogim, jedzą zawsze ze smakiem.
  • Wszystkie wady maja w sobie jakiś urok, jedynie zawiść przynosi tylko przykrości, urazy i wściekłość. 
  • Każda litera z krwią się w ciało wżera.
  • Nad czasem i wywczasem, kiedy się je i pije, frasunki nie maja władzy.

Nie jest tego wiele i są to raczej porzekadła takie. Niemniej jednak, książka ta uwieczniła się w mojej pamięci. Pierwszy to taki olbrzym literacki dobrowolnie przeczytany. Pierwsza i wielka, głęboka i malownicza historia bardziej o tym co w głowie Don Kichotta, niż o jego otoczeniu, choć i ta całkiem niecodzienna jak na swoją rzeczywistość.

Mam nadzieje, ze uda mi sie utrzymac ten dzial jak poprzednio stworzone.

Lost in La Mancha (2002) jest to film dokumantalny o pierwszej próbie nakręcenia filmu pod tytulem  The Man Who Killed Don Quixote w reżyserii Terry Gilliama. Jednakże w 2011 roku Terry Gilliam ma zamiar sprobowac jeszcze raz, dokonać swojego genialnego dzieła.

Nazywa sie Wes Anderson

Pisze o pasjach, milosci, o wiezach rodzinnych, o ciezkich i szczerych rozmowach - w lekki, mily, szczery sposob. Nie, to nie tak. Pisze o ludziach, ktorzy sie nie wstydza przed soba swoich dziwactw i mowia sobie rzeczy wazne. Albo moze, sa to historie ludzi, ktorzy dziwactwem swoim nie zaslaniaja wielkiej wrazliwosci, szalenstwem nie zaslaniaja swojej prostoty. Poddaje sie - jego filmy trzeba po prostu obejrzec.

Oto pierwsze jego pelnoekranowe: Bottle Rocket (1996)
Anthony (Luke Wilson) zostaje wypuszczony ze szpitala psychiatrycznego. Przybywal tam po dosyc glebokim zalamaniu. Dolacza do Dignan'a (Owen Wilson), ktory chce sie odegrac na swoim bylym szefie, obrobic go. Odbywaja oni podroz zycia przepelniona przemianami zyciowymi, milosnymi problemami, a wszystko w tak otwartej i szczerej atmosferze. Taka wlasnie atmosfera bedzie panowala we wszytkich filmach Wes'a. Nie wiem jak to dokladnie opisac, jak opisac to cos, co przepelnia jego filmy. Jego bohaterowie nie boja sie tego, ze to co powiedza bedzie smieszne. Sa w stanie walczyc o swoje poglady, swoje zdanie, za swoje uczucia, idealy w prawdziwy i pelen wolnosci sposob, ale jednoczesnie czyniac to bardzo subtelnie. W tym filmie Anthony i Dignan chca zostac zlodziejami ... i robia to w cudownie ludzki sposob. Anthony (ten z psychiatryka) wydaje sie duzo bardziej normalny niz szurniety Dignan. Obaj wpadaja w dziwne odejscie od planu jaki zakladali. Wszystko pozostaje pelne zrozumienia i odwagi.

Czwartek 02/08. Rushmore (1998)
Historia, o wiecznym 'licealiscie'. Max Fischer (Jason Schwartzman) nie zostaje wyrzucony ze szkoly tylko dlatego, ze jest prezesem bardzo wielu organizacji szkolnych, ze udziela sie calym sercem w zyciu szkolnym. Jest tez przy tym wysoce inteligetnym chlopcem, ale leniwym niestety. Nie chce bowiem tracic czasu na nauke - woli spelniac sie w reazlizacji swoich wyzszych celow, na przyklad pisaniu wlasnych dramatow dla kolka teatralnego. Poznaje Hermana Blume'a (Bill Murray), ojca jego kolegow szkolnych, przyglupich nieco braci, z ktorymi z kolei ma na pienku. Miedzy Maxem i Hermanem zawiazuje sie bardzo dopelniajaca sie nic porozumienia. Trzymaja razem i chca realizowac konkretnie wytyczone cele. Burzy sie to jednak gdy w nauczycielce Rosemary Cross, w ktorej kocha sie Max, zakochuje sie Bill. Miedzy kazda z postaci tego dramatycznego trojkata jest okolo 10 lat roznicy. Max naciaga granice swoich mozliwosci jak tylko moze by tylko zdobyc serce swojej nauczycielce, ktora uczy w jego szkole biologii. Rozpoczyna dla niej budowe akwarium na szkolnym boisku, ktora zostaje zatrzymana w ostatniej chwili przez dyrektora szkoly, ktory w zadnym wypadku nie jest w stanie pozwolic na to Maxowi.

Kiedystam. The Royal Tenenbaums (2001)
Do tego filmu scenariusz napisali Wes z Owenem Wilsonem. Jest to Historia rodziny Tenenbaums. Royal (Gene Hackman) rozwiedziony z Etheline (Anjelica Huston). Ich dzieci to Chas (Ben Stiller), Margot (Gwyneth Paltrow) i Richie (Luke Wilson). Chas ma dwoch synkow wypisz wymaluj jak on. Margot jest niespolniona zupelnie; popala w ukryciu przed wszystkimi; ma powaznego meza Raleigh St. Clair (Bill Murray). Richie zas jest cudownym dzieckiem tenisa. Ciezko to wszystko opowiedziec - jak to w rodzinie bywa kazdy wie. Wszystko tu powykladane na telezu ze wszystkim dziwactwami. Otoz Royal, ojciec rodziny, ktory opuscil ja gdy dzieci male jeszcze byly, nieuksztaltowane takie, chce sie z rodzina spotkac mowiac, ze jest chory smiertelnie - stara sie polaczyc ponownie cala rodzine, ale prawdziwego powodu ciezko sie dopatrzyc.

Niedziela 04/05/08. The Life Aquatic with Steve Zissou (2004)
Oto wielka historia, a muzyka jaka cudowna, z reszta dobra jest w kazdym filmie Wes'a. Jakby taka klasyczna, powazna, arystokratyczna nawet. Steve Zissou (Bill Murray) jest wielkim oceanografem, filmujacym swoje mrozace krew w zylach przedsiewziecia. Ma wierna sobie druzyne i razem tworza nieodstepujaca od siebie rodzine (mieszkaja nawet na swojej malej wyspie). Po dlugiej przerwie i spadku popularnosci postanawia on wyruszyc na ostatnia moze wyprawe, by zlapac wielkiego rekina, ktory pozarl jego przyjaciela. Do tego rejsu dolacza ciezarna dziennikarka Jane (Cate Blanchett) (ktora tak cudownie czyta swojemu nienarodzonemu dziecku) i jego zamozwanczy syn Ned (Owen Wilson) (bardzo subtelny i wierzacy w swoje korzenie pilot). Cala wyprawa wikla sie w walce o fundusze (dotad bowiem zona jego Eleanor (Anjelica Huston) finansowala go), rywalizacje z przeciwna druzyna oceanografow, walke z piratami i rozne poplatania uczuciowe, w niezrozumialy poziom dojrzalosci oraz przypieczetowane wielkim ego wielkiego Zissou. Muzyka to raz, dwa to scenografia, a trzy ludzie i ich charaktery. Po raz kolejny nie zawiodlem sie na niespotykanym rezyserze. To sie nazywa subtelnosc, to sie nazywa sztuka, to sie nazuwa wieczna pogodnosc nawet przy dramatach najwiekszych.

14:16, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 grudnia 2008
Subtelnie

Piatek 17/10/08. The Three Burials of Melquiades Estrada (2005)
Wrazliwy film w rezyserii Tommy Leeds Jonesa, w ktorym to rowniez odgrywa glowna role. Wcielil sie w Pete Perkinsa, spokojnego wlasciciela rancza. U Pete'a pracowal nielegalny emigrant z Meksyku, Melquiades Estrada. Pewnego dnia zniknal. Odnajduja go kilka dni pozniej zabitego. Okoliczna policja chce go pochowac i zostawic sprawe bez niepotrzebnego dochodzenia. Pete zzyl sie jednak bardzo,a nawet zaprzyjaznil ze swoim pomocnikiem i nie moze do tego dopuscic. Melquiades opowiadal mu od o swjej malej wiosce, zonie i dzieciach. Byl dobrym czlowiekiem i zaslugiwal na sprawiedliwosc. Okazalo sie, ze pracownik strazy granicznej Mike podczas jednego z patrolow przypadkiem postrzelil meksykanina, zupelnie glupim przypadkiem. Ukryl cialo, dokonujac w ten sposob pierwszego pogrzebu. Drugiego dokonala policja. Pete dowiedzial sie kto przyczynil sie do smierci swego przyjaciela i nie mogac droga prawna doszukiwac sie sprawiedliwosci, porywa straznika Mike'a by ten dokonal trzeciego, ostatniego pogrzebu Melquiadesa w jego malej meksykanskiej wiosce. Zaczyna sie pukuta Mike'a, pod spokojnym i cierpliwym okiem Pete'a. Kazdy jej krok, czyn musi zostac spelniony i Mike musi poczuc, ze to co robi to, co jest sprawiedliwe. Cala ta wedrowka jest piekna i spokojna, o glebokich emocjach, dobroci ludzkiej. Pete nie jest agresywny; zabija po prostu spokojem i poczuciem przewagi z istnienia nieuleglej jego zdaniem sprawiedliosci. W niektorych miejscach zycie przebiega tak spokojnie, ze nawet bol jest do zniesienia - ta historia jest bowiem przepleciona kilkoma rownie spokojnymi epizodami o smutnych i niepokojacych przezyciach.

Niedziela 26/10/08. Confidences trop intimes (2004).
Kobieta o imieniu Anna przez przypadek zamiast trafic do do poardni psychologicznej, trafia do poradni finansowej. Doradca finansowy o imieniu William nie ma najmniejszej szansy by odwiesc swoja klientke od przekonania, ze trafila pod zle drzwi. Z poczatku nie czyni tego z powodu szoku szybkiego rozwoju nieporozumienia, pozniej przez nieumiejetnosc, a na koncu przez ciekawosc. Dziwna nic porozumienia wiaze sie miedzy nimi - ona mu sie zwierza i otwiera kazdy zakatek poskrecanego umyslu, on okazuje sie doskonalym sluczem. Sam jednak odwiedza sasiada z poradni psychologicznej by moc choc troche pomoc kobiecie. Gdy dochodzi jednak do zrozumienia pomylki, kobieta po niepokojacej Wiliiama przerwie nadal korzysta z czasu i uslug doradcy. Ich dziwne charaktery zaczynaja tworzyc cos miedzy soba, cos bardzo delikatnego i trudnego do nazwania, subtelnego i jednoczesnie zupelnie niespodziewanego. On jest osoba, ktora obserwuje zachodzenie zmian i nic robi nic by cos przyspieszyc czy opoznic. Ona swoimi zyciowymi historiami niespelnionego malzenstwa daje potrzebne mu wypelnienie. Ten film jest jak dziwne swedzenie, ale nie tak silne, ze zmusza do podrapania, tylko do obserwacji i oczekiwania czegos co zostalo tym swedzeniem zapoczatkowane.

Piatek 21/11/08. Sling Blade (1996)
Karl Childers w wieku okolo dziesieciu lat zabil swoja matke i jej kochanka. Zostal skazany i osadzony w szpitalu psychiatrycznym ze wzgledu na swoja niepoczytalnosc wynikajaca z niedorozwoju psychicznego. Po kilkunastu latach zostaje wypuszczony. Powodem bylo to, ze nie wykazywal zadnych oznak agresji i zrozumial swoja zbrodnie. Nie ma gdzie sie podziac niestety. Dyrektor szpitala pomaga mu w szukaniu pracy i mieszkania. Karl z kilkoma ksiazkami przepasanymi paskiem (Biblia, Opowiesc Wigilijna) z papierowa torba z roznymi drobiazgami drepcze po ulicach miasteczka. Zaprzyjaznia sie z chlopakiem o imieniu Frank. Ten mieszka ze swoja matka, ktora nie majac nikogo pozwala na to by Doyle, czlowiek o skotlowanym sercu i pogmatwanych intecjach mieszkal z nia i moze zastapil zmarlego ojca i meza. Jej przyjaciel Vaughan, czlowiek o zlotym sercu nie jest w stanie dac jej poczucia bezpieczenstwa przez gwaltownoscia Doyla (totalnego despoty, ktory w strachu przed samotnoscia mowi ze kocha), ale daje jej duchowe chociaz bezpieczenstwo. W tym momencie pojawia sie Karl, niedorozwiniety umyslowo, postrzegajacy dobro i zlo w nieco inny sposob. Dzieki niemu Frank i jego matka beda w stanie znalezc szczescie, lepsze zycie. On zas zostanie tym kim jest, bo nikim innym juz byc nie potrafii. W tym filmie wiele razy mowi sie o tym, ze ktos chce kogos innego zabic z nienawisci, czy z innych powodow. Karl nie mowi o zabijaniu, nie ma w nim nienawisci i morderstwo nie rodzi sie w nim z dlugo kumulowanych zlych emocji; powstaje niespodziewanie i rownie szybko gasnie. Jest dobrym czlowiekiem, ktory daje milosc mlodemu Frankowi, daje mu poczucie, ze ktos jest z niego dumny, ktos moze byc dla niego oparciem. Frank jest dobry, ale nie nalezy do swiata znajdujacego sie poza scianami zakladu psychiatrycznego. I teraz uklony wielkie, bo to dzielo jest wylacznym prawie dzielem aktora o imieniu Billy Bob Thornton (rezyseria, scenariusz, rola glowna). Prace jaka w wlozyl w wykreowanie tej postaci mozna smialo porownac do postaci Don Vito Corleone w wykonaniu wielkiego Marlona Brando; serio.

14:01, czokczok , Film
Link