Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
środa, 14 marca 2007
Przeglad lutowy

Niedziela 11/02. The Legend of 1900 (USA) Film Giuseppe Tornatore (Cinema Paradiso, A Pure Formality, Malèna). Film o pianiscie, ktory urodzil sie na transatlantyku, spedzil tam cale zycie i tam umarl. Nie postawil swojej nogi na brzegu. Byl genialnym pianista, o ktorym po smierci nikt nie slyszal i dla wielu byl tylko bajka. Dla mnie ten film to przede wszystkim przezyciem artytycznym. Gra na pianinie sprowadzona do poziomu fantastyki, bajki, legendy. Scena pojedynku pianiastow jest porazajaca. Na mysl o tej scenie zawsze przechodza mi dreszcze po calym ciele.

Wtorek 13/02. Phantasm II (1988). Horror, ktory zmienil kiedys moje patrzenie na swiat. Bylem maly, do podstawowki chodzilem, gdy w Domu Kolejarza urzadzano pokazy video. Tam obejrzalem ten film. Pierwszy film w moim zyciu, ktory sie zle skonczyl. Totalnie zle! Wiem, ze Freddy Kruger tez zawsze sie konczyl tak by pozostawic miejsce na czesc druga. Ale ten film nie tylko pozostawil sobie miejsce, ale robil to w taki sposob ze nie pozostawala we mnie zadna nadzieja. Na mysl o tym filmie przechodzi przezmnie dreszcz strachu przed czyms nienamacalnym, niemozliwym, ale jakby relanym.

Sobota 17/02. The Chronicles of Narnia: The Lion, the Witch and the Wardrobe (2005)Moim zdaniem lepsza jest ksiazka. Moze dlatego tak mysle, ze ksiazka, mimo ze nadaje sie  do ekranizacji przez swoja roznorodnosc postaci fanstastycznych, nienadaje sie do niej z powodu postaci dzieci, ktore sa zupelnie odstajaco jakby wyrwane ze szkolki niedzielnej. CS Lewis chcial bardzo pokazac, ze dobre i grzeczne dzieci  zdolne sa bardzo bohaterskich czynow, ale wyglada to troche naiwnie. Ja tam wole czasami Tomka Sawyera. Na szczescie pozostale czesci sa ciekawsze i juz niedlugo przyjdzie kolej na "Ksiecia Kaspiana. Wracajac do czesci pierwszej : Tilda Swilton byla tu niezastapiona. Nikt nie jest tak genialnie zimny, tak magnetycznie pozbawiony uczuc. Patrzac na nia nie moge od niej czasami wzroku oderwac i wydaje mi sie, ze ma ona w sobie, pod ta pustka, bardzo glebokie uczucia, mimo ze widzi sie ja tak totalnie pozbawiona emocji, ktore jezeli istnieje to sa tylko odbiciem w jej twarzy, a nie jej prawdziwymi uczuciami.

Niedziela 24/02. Thumbsucker (2005). Tutaj Tilda Swinton pojawia sie w roli zupelnie innej. Jest rownie jakby zamrozona, ale jednoczesnie bardzo ciepla. Gra matke chlopca, ktory nie potrafi do mlodzienczego wieku pozbyc sie odruchu ssania kciuka. Jego dentyste i jednoczesnie duchowego mysliciela gra Keanu Reeves - razem z Tilda gral w filmie Constantine (2005). Denstysta i chlopak przechodza rozne przemiany i mimo ze nie ida reka w reke, mimo, ze chlopak nie chce jego pomocy, oddzialywuja na siebie. Moze nie jest to glownym nurtem filmu, ale ten nurt bardzo mi sie spodobal, to wplywanie, czasami w zlej wierze, czasami w dobrej, ale ktore doprowadza do potrzebych przemian.

Chodzi o to, ze staramy sie by nasze zycie bylo wolne od problemow. Staramy sie naprawic siebie. Doszukujemy sie niekonwencjonalnych rozwiazan po to by czuc sie lepiej, ale nikt z nas do konca nie wie co dokladnie robi. I czemu jest to takie zle? Bo jest to tym co ludzie potrafia robic najlepiej. Zgadujemy. Probujemy. Mamy nadzieje. Starajmy sie jednak nie oszukiwac samych siebie tym, ze znamy odpowiedz, bo jest to bardzo dalekie od prawdy. Tak naprawde chodzi o to by zyc bez odpowiedzi. Chyba. - slowa dentysty

00:10, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 marca 2007
Szczescie w nieszczesciu - czy wielkie GDYBY

Wybralismy sie na dluga wycieczke w okolice Newcastle. Nim dojechalismy do ogromnego Penshaw Monument, musielismy robic maly objazd z naprawianej autostrany A1. John i Benjamin Green w 1844, na pieknym widokowym wzgorzy postawili wielki monument, jak panteon. Sam kamien, 16 kolum podtrzymujace rame obustronnie opadajacego kamiennego dachu. Nie wiem czy byl tam kiedykolwiek dach wypelniajacy rame, czy tylko niebieskie sklepienie bylo tym wypelnieniem. Niedaleko od monumentum, na nieco miejszym wzgorzu, kolo miejscowosci Britley stoi wielki stalowy Aniol Polnocy. Stalowa konstrukcja wbita wieksza niz on sam dlugosc w ziemie, by na tym wietrzym terenie zwyczajnie sie nie przewrocic. Potem calkiem gladko dojechalismy do South Shields. Tam to rzeka Tyne wpada do morza.

Gdybysmy na jednym z rond pojechali droga prawo, zamiast w lewo, dzien zupelnie inaczej by sie ulozyl. A tak zaparkowalismy od strony rzeki. Do brzegu morza szlismy 20 minut. Tam, nad samym morzem znajdowal sie pusty parking. Drugie 20 minut szedlem po samochod. Oczywiscie odnalezlimsy sie dopiero po pol godzinie. Myslalem ze dziewczyna moja z synem poszla do bliskiego lunaparku, albo na okoliczne wydmy, lub moze na bulwar? Potem domyslilem sie z wozkiem nie dojechalaby przez wydmy, a dojazd na wchodzacy bardzo gleboko w morze bulwar byl zasypany piaskiem na odleglosci 20 metrow - tej trasy inaczej jak niosac wozek by nie pokonala. Gdy sie w koncu znalezlismy, maluch mial juz buty i skarpetki zmoczone. W klotni o to kto kogo nie zauwazyl doszlismy do samochodu. Okazalo sie ze gdybym spojrzal glebiej w lewo idac  szukajac po plazy, zobaczylbym ze dziewczyna i maluch stoja w tym samym miejscu, gdzie ich pozostawilem, a nie, w lunaparku, na wydmach, czy tez na koncu bulwaru. Dojechalismy do centrum miasta. Znalezlismy jadlodajnie, a ja poszedlem zalatwic jakies buty i skarpety. W najblizszym sklepie nie bylo butow, a tylko kapcie i migajace kalosze Spidermana. Kupilem, bo maluch nie ma jeszcze kaloszy. Zjedlismy i weseli przeszlismy sie po miescie, a potem na lekkie zakupy spozywcze. Samochod w tym czasie zostal naznaczany mandatem w wysokosci 30 funtow z zle parkowanie.

Wracalismy jeszcze bardziej dotknieci do domu. Oczywiscie w drodze powrotnej tez musielismy wykonac delikatny objazd naprawianej A1. Ale dzieki temu przejechalismy sie przez male wioski, w ktorych drogi sa jak Roller Coaster. Ja mialem z kolega, w okolicach 17 godziny obgadac sprawy programu AutoCAD, a potem jeszcze z drugim kolega mielismy jechac do nas, do dziewczyny, i wypic szklaneczke wina. Niestety do Leeds dojechalismy o 19 i na CADa bylo juz za pozno, a koledze nie chcialo sie samemu przyjezdzac, bo drugi kolega pojechal gdzies by na noc nie wrocic. 

Dzieki temu obejrzelismy film "Harsh Times", o tym ze mozna czasami tak sromotnie wszystko w zyciu zepsuc, ze nic nie moze tego naprawic. Surowy film o nieodwracalnosci. Gdybym posluchal snu wysnionego wczesniej, w czwartek, snu nadmorskiego z kobietami wezami, wiedzialbym, ze nad morzem czekaja mnie nieprzyjemnosci. Wtedy nie mialem nawet w planach pojechanie nad morze, jedynie delikatne zachaczenie o Penshaw Monument. Gdybysmy na jednym z rad pojechali w prawo, od razu nad morze, ani bysmy nie musieli siebie szukac, ba samochod stalby  na parkingu nadmorskim, zdazyl bym by koledze CADa pokazac, a on by wpadl na winko. Ale z drugiej strony nie zobaczylibysmy rzezby "Spirit of South Shields", ktora tak bardzo chcialem znalezc, a ktora calkiem przypadkiem znalezlismy idac od parkingu wzdluz rzeki Tyne bulwarem, a potem ulica do morza. Gdyby nie przerabiali A1, nie pojechalibysmy w jedna strone kolo brudnego robotniczeg Middlesbrough, a z powrotem nie pojechalibysmy przez malownicze wioski o spiralnych drogach. Gdyby odwiedzil nas kolega, nie obejrzelibysmy dobrego filmu, ktory by nie zwrocil naszej uwagi na nieodwracalnosc czynow.

22:33, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
Wiatr od morza na polwyspie

Dwa tygodnie temu znalazlem sie ponownie na Spurn Head. Bylo to dnia 17 lutego, dzien przed urodzinami mojego brata. Bylo pieknie wietrznie. Szlismy wedrujac od strony morza. Spurn Head to bardzo dlugi polwysep. Z jednej strony otwarte morze, a z drugiej strony zatoka. Ja zycie swoje spedzilem w nad zatoka Gdanska i to uwielbialem, a morze otwarte traktowalem jak duza okolicznosc i staralem sie zapamietac zapach wiatru ladu od strony morza. Zatoka, taka jak Gdanska, tez szumi, tez wieje, tez sztorm na niej powstaje okazaly, ale czym to jest w porownaniu ze sztormem od strony morza? Wieje, miekka sciana wiatru. Bardzo czasem zatesknie za takim wiatrem, za takim szumem.
Moje prosby zostaly wysluchane. Gdy raz wracalem z pracy zaczal hulac potezny wiatr. Tak jakby na moje zyczenie, przylecial znad morza i dolecial, az tutaj, do srodka ladu. Pedzaca miekka poducha wiatru. Wieje do nastepnego ranka.
Odnalazlem kolejna monete wartosci 20p, tym razem z wyspy Guernsey. Rezem z wyspa Jersey stanowia grupe Wysp Normandzkich. Nie sa czesciami Wielkiej Brytani, ale podlegaja bezposrednio Koronie brytyjskiej. I stad te monety. Kazda wyspa bedaca zalezna od Wielkiej Brytani bije funty brytyjskie z nieco innymi rewersami i awersami. To cudowne. Im bardziej ich zaleznosc odrebna tym bardziej zroznicowane monety.