Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
poniedziałek, 31 marca 2008
Po prostu Wolny Tybet

Wolny Tybet

16:32, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 marca 2008
Hal Hartley

Hal Hartley. Wystarczylo, ze obejrzalem film Henry Fool i juz pragne obejrzec wszystko, co powstalo przy udziale jego i bliskoch mu aktorow. Ten rezyser jest naprawde wyjatkowy. Aktorzy jakich dobiera, naturszczycy jakich dobiera podowuja, ze to co powstaje przy udziale ich wszystkich jest wyjatkowo 'osobnym przezyciem'. Tak oto mamy Parker Posey, grajaca siostre obrazoburczego geniusza literackiego Simona Grimma, oraz Thomasa Jay Ryana, tytulowego Henrego, geniusza samego w sobie.

Piatek 25/01/08. Henry Fool (1997)
W malym miasteczku zatrzymuje sie Henry Fool, czlowiek zagadka. Spotyka na swojej drodze (doslownie) Simona Grima, ktory to pracuje w segregatorni smieci i uwazany jest za opoznego w rozwoju. Henry wozi ze soba swoje tajemnicze pamietniki i namawia by i Simon zaczal pisac swoje. To co jednak tworzy Simon przerasta jego oczekiwania i okazuje sie tworem troche obrazoburczego geniuszu. Wszystko zaczyna sie zmieniac od pojawienia sie Henrego, czlowieka, ktory przez swoja prawdziwosc, szczerosc miewa tylko klopoty: bowiem 'an honest man is always in trouble'. Dzieki jego pojawieniu sie, cale miasteczko dotykaja szczegolne zmiany, sam on zostaje wpleciony w losy tego miasteczka, ale nie potrafi tego wytrzymac, bo nie jest osoba przynalezna do czegokolwiek. Mimo, ze przez wielu film ten moze byc uznany za strate czasu, film to moim zdaniem genialny, film o geniuszu, o waznych rzeczach.

Sobota 01/03/08. Fay Grim (2006)
Historia zawiazana przez losy Henrego Fool'a, dalsze losy pisarza Simona i jego siostry Fay. Historia o roznego rodzaju poswieceniach, dla milosci, dla swiata. Absurdalna rozgrywka szpiegowska, ktora bierze sie calkiem serio. Splot tajemnic i zagadek skoncentrowanych wokol tajmniczych pamietnikow Henrego. Najtrudniej zrobic dobry film na granicy kiczu. Mozna starac sie zrobic film dobry, ktory okaze sie kiczem, ale wiedziec ze film ociera sie o smiesznosc, i celowo na tej granicy balansowac, to znaczy, wiedziec to "co jest" (co nie oznacza znac prawde bo prawda jest czasami zbyt plynna), znaczy byc naprawde kims kto ma glowe na karku a nie popierdulke. Oto bowiem rezyser smieje sie w twarz tworcom wszelkich szpiegowskich historii i wygrywa na tym robiac naprawde film genialny.

Jezeli masz klopoty, jezeli stoisz twarza w twarz ze smiercia i jezeli jestes wystarczajaco madry na to by wykorzystac ten czas jaki pozostal Tobie najbardziej efektywnie, wtedy jestes prawdziwie szczery i prawdziwy przed soba i przed swiatem - bo nie masz nic do stracenia. Takim wlasnie jest przez caly czas Henry Fool. Nie traci chwili na brak prawdziwosci w sobie.

Mozliwe, ze sie myle. Moze uwazam za geniusz to, co znajduje sie na szczycie mojego rozumienia i wtedy nie jest to obiektywnym geniuszem, tylko niestety, subiektywnym. Film ten bardzo kojarzy mi sie z ksiazka Jerzego Krzysztonia "Obled". Ona to jest wyznaniem czlowieka, ktory popadl w gleboka schizofrenie. Opisuje swoje dzieje od momentu gdy zaglebil sie na tyle w swej chorobie (a moze swym darze), ze trafil do szpitala psychiatrycznego. Nie wiem gdzie lezy "prawda" - poniewaz nadal jestem sklonny twierdzic, ze w szpitalach dla psychicznie chorych znajduja sie osoby, ktore wazyly sie poznac wiecej, niz ich umysl, swiadomosc byla sklonna objac. Czulem w tej ksiazce podobna prawdziwosc - nie wazne jak bardzo cos jest szalonym, niespotykanym, poki jest to w nas pradziwe, puty powinnismy to odwaznie pokazywac swiatu.

Odczuwam gleboka sympatie do postaci historii Henrego, Simona oraz Fay. Zlozylo sie rowniez, ze mam bardzo podobne rekawiczki bezpalcowe do tych jakie nosila Fay Grimm; ja otrzymalem je od brata, on zas przywiozl je z Turcji; ja to pozniej rozdarlem je podczas zupelnie szalonego skoku no moim nowym rowerze.

17:58, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 marca 2008
Kilka filmow z dreszczykiem

Kiedys zaczne pisac o ksiazka ale jakoze zalozylem sobie, ze napisze choc slowo na temat tego co mi sie przed oczami przesunelo - troche to ciezkie bo zdecydowanie za duzo filmow ogladam, mania jakas, ale nie moge przestac niestety.

Czwartek 16/08/07. Collateral (2004)
Opwiesc czlowieku zlym i taksowkarzu, ktory dopiero co lekko sie zauroczyl w swojej pasazerce. Mial to byc dla niego dobry wieczor , ale zgodzil sie na swoje nieszczescie (ktore pozniej przerodzilo sie w szczescie) wozic cala noc kogos, kto mial kilka spraw na miescie do zalatwienia. Dobrze placil. Skad mial wiedziec, ze to moze mu zycie zaplatac? W roli platnego mordercy, filozofa bez zadnych skrupulow, Tom Cruise. Podobal mi sie nawet w tej roli, prawie tak samo jak w Interview with the Vampire(1994). Otoz plan platnego mordercy ulega pewnym przemianom - ale przez umiejatnosc adptacji udaje mu sie wygrzebac z klopotow; nawet pierwiastek roznicy interesow z kierowca nie jest w stanie pokrzyzowac mu planow. W filmie doszlo do tego, ze morderca zgubil swoja liste nocnych przystakow i musial ja odzyskac. Z tej okazji ten kto mogl mu ja dac raz jeszcze, opowiedzial taka historie:

Jest taka stara meksykanska legenda opowiadajaca o tym, jak to Swiety Mikolaj byl tak zajety grzecznymi dziecmi, ze musial wynajac kogos kto zajmie sie dziecmi niegrzecznymi. Wynajal wiec Pedro el Negro - Czarnego Piotrusia. Sw. Mikolaj dal mu liste z imionami niegrzecznych dzieci. Pedro mial chodzic kazdej nocy i sprawdzac czy sa one nadal niegrzeczne. W oknach ich domow, w ktorych mieszkaly niegrzeczne dzieci, Pedro mial zostawiac malutkiego osiolka-zabawke. Kiedy wrocil, i zobaczyl, ze dzieci nadal byly niegrzeczne, zabieral je ze soba by nikt juz ich wiecej nie ujrzal. Jezeli bylbym takim Swietym Mikolajem, a ty bylbys Pedro, jak by sie czul Swiety gdyby pewnego dnia Pedro przyszedl do jego biura i powiedzial, ze zgubil liste? Jak cholernie wsciekly Swiety Mikolaj bylby?

Srodda 01/08. Crank (2006)
Jeden gangster wszedla za skore innemu i ten to naszprycowal go jakas chinska substancja. Miala by go ona usmiercic w chwili gdy jego tetno spadnie do pewnego poziomu. Bez adrenaliny czlowiek ten nie przezyje. Sciga sie wiec, pije RedBulle, biega, wstrzykuje sobie inne medykamenty by dorwac tego, kto mu to zrobil. Film nawet zabawny, opisujace rozne metody podtrzymywania szybkiego tetna. W roli pedzacego Jason Statham.

Niedziela 01/07/07. Insomnia (2002/I)
Al Pacino gra policjanta, ktory od jakiegos czasu cierpi na bezsennosc. Dodatkowo jedzie na Alaske by wyjasnic sprawe pewnego morderstwa - w Alasce wlasnie panują białe noce. Policjant wchodzi w niebezpieczny uklad z morderca. Oboje maja siebie kryc, oboje maja wiele do stracenia. Policjant przekracza pewna nieprzekraczalna granice. Nawet dobry to psychologiczny thriller, a rezyserem jest Christopher Nolan,

Jakis tam czwartek. The Insider (1999)
Znowu Al Pacino, tym razem w roli dziennikarza obwieszajacego swiatu wielka tajemnice korporacji tytoniowej. Jego informatorem jest jej byly kluczowy prawocnik (chemik), w genialnie postarzalej roli Russell Crowe. Chemika obowiazuje zawiazana w umowie tajemnica zawodowa. Lamie ja jednak sprowadzajac na siebie klopoty. Postanawia jednak sie nie zlamac. Oboje z dziennikarzem staraja sie dopiac swego, tyle ze chemik moze przez to stracic wszystko - on jest ofiara. On stawia na szali swoja rodzine. Dziennikarz kladzie na niej tylko slowa.

Piatek 22/02. Unknown (2006).
Pieciu mezczyzn budzi sie w starym hangarze. Nikt nie wie jak tam sie znalazl. Wiedza, ze czesc z nich jest ofiarami, a czesc tymi 'zlymi', ktorzy ich tu zamkneli. Zaczyna sie dowodzenie niewinnosci, przekonywanie. Nikt nie wie kim jest. Budzisz sie i nie wiesz czy jestes zly, czy dobry? Gra odswiezania pamieci, w ktorej stawka moze byc ich zycie. Naprawde dobry i zakrecony film, i nie do konca wiadomo, kto prawde mowil, kto krecil i gral na czas. Dopiero na koncu wszystko sie przejrzyste wydaje, ale zawsze pozostaje nutka niepewnosci.

16:58, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 marca 2008
Oto owa zima

Z powodu dziwnych zawirowan atmosferycznych na Leeds napadla sniezyca. Na poczatku zrobila to w piatek i przyniosla snieg, ktory utrzymal sie az do poranka. To samo zdazylo sie dnia nastepnego. Dzisiaj lekko tylko przypruszylo, ledwo zauwazalnie, ale nadal jest to ewenementem - zwykle snieg nie odwiedza miasta Leeds. To bylo cudowne przezyc sniezyce w Anglii.

22:57, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 marca 2008
Swieta Wielkanocne

Swieta Wielkanocne sa tego roku bardzo wczesne, bo nawet w Leeds spadl snieg.

13:54, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 marca 2008
Powrot z Hiszpani

Cztery tygodnie temu pojechalismy na lotnisko, oddalismy samochod, i polecielismy. Tyle z wycieczki. Przemycilismy kilkanascie szyszek i cztery butelki alkoholu. Wrocilismy do domu pociagiem, potem taksowka. Rozpakowalismy sie i zaczelismy sie psychicznie nastawiac do powrotu do pracy. Wcale ciezko nastepnego dnia w pracy nie bylo, tylko tydzien sie troche dluzyl - powinni kiedys i srode uczynic wolnym dniem.

sobota, 15 marca 2008
Selwo Aventura

W przedostatni dzien pobytu w pieknej Andaluzji postanowilismy pojechac do okolicznego safarii. Niewiele mielismy do postanawiania, bowiem byl to pierwszy dzien otwarcia tego parku po zimowej przerwie - ich pierwszy, nasz ostatni i druga okazja dla Michaela by moc przezyc jakas atrakcje przeznaczona glownie dla dzieci. Tego przedostatniego dnia zorientowalem sie, ze numery zjazdow sa oznaczone jako odleglosc w kilometrach od poczatku autostrady E-15 czyli Malagi, a konczac na Kadyksie. Na nasze safari, Selwo Aventura, musielismy zjechac zjazdem 162,5 (wlasnie ten numer wzbudzil we mnie pewne podejrzenia).

Jako ze (jak wspomnialem) byl to pierwszy dzien po przerwie, nie wszystkie atrakcje byly dostepne. Mozna bylo zwiedzac to wielkie zoo-safari przechodzac sie po wielkiej jego polaci z dwoma glebokimi dolinami poprzecinanymi ogrodzonymi polami dla zwierzat. Mozna bylo rowniez skorzystac z busu otwartego, ktory przejezdzal wybrana trasa.

Slonie, zyrafy, nosorozce, antylopy wszelakie, zyrafy, ptaki najprzerozniejsze, male pomieszczenia dla zwierzat nocnych, dla plazow rozniastych - jak to w zoo. Tak to wlasnie ostatni dzien przezylismy.

Nie byl tez niestety sloneczny i mzylo troche w tym naszym zoo. Wrocilismy do domu i zaczelismy sie pakowac. Takie mialem dziwne postanowienie by pozabierac pelno tych wielkich jak dwie piesci szyszek i porozdawac znajomym - przez to jedna walizka byla zajeta w 1/4.

piątek, 14 marca 2008
Gibraltar

Cztery tygodnie temu zdecydowalismy sie w koncu pojechac do Gibraltaru. Jak to zwykle u nas, brzydko bylo, ale jakoze nie mielismy innych pomyslow, pojechalismy na ta slawna kolonie angielska. Mimo, ze pogoda okazala sie sloneczna, nie zmienilo to faktu ze bylo tam brzydko i brudno. Dziwne ma sie tam uczucie, bo dostrzega sie uksztaltowanie terenu podobne Andaluzji, ale przez niewybaczalne zaniedbanie Anglikow wyglada to okropnie.

Bladzilismy po waskich jednokierunkowych uliczkach w poszukiwaniu parkingu i cudem znalezlismy sie na jednym z nich umieszczonym u stop kolejki linowej. Uklad tych uliczek jest bardzo podobny do braku logiki panujacym w angielskich miastach. Kolejka linowa wjechalismy na szczyt skaly Gibraltaru.

Skupilem sie na fotografiwaniu panoramy i przez to nie zauwazylem jak Marta i Michael poszli juz dalej wybierajac inna niz ja droge. Dlatego tez slyszac krzyki i wolanie Marty nie bylem w stanie przybiec z pomoca. Stalem jak ten duren kilka metrow nad ziemia i widzialem jak na dole malpa skacze na Marte. Gdy w koncu znalazlem do nich droge dostalem bure, po pierwsze, ze nie obronilem, a po drugie, ze moglem takie swietne zdjecie zrobic.

Otoz na oslawionej skale zyja malpy magoty z rodziny makakowatych. Sa jedynymi w Europie (zaraz po czlowieku) naczelnymi, zyjacymi  na wolnosci; ludzie naleza do tej samego zespolu malp waskonosych co makakowane, tyle ze one to naleza do nadrodziny zwierzecoksztalnych, a my (wraz gorylami, szympansami, orangutanami) do czlekoksztaltnych. Magoty sa bezogoniaste i sa juz biedactwa na wymarciu. Nalezy jednak miec na nie szczegolne baczenie wedrujac w okolicy skaly Gibraltaru. Magoty wyrwaja z reki wszystko co jest w kolorowym, szeleszczacym opakowaniu. Torebki trzeba nosic kurczowo przy sobie bo i te sa w stanie porwac lub wytargac z nich co sie da. Oczywiscie chodzi im tylko o jedzenie, ktore jest duzo bardziej kuszace niz surowe warzywa. Takie naturalne srodowisko historia im uczynila, ze musza byc magoty dokarmiane. I tak, jedna Michaelowi wyrwala paczke z ciasteczkami, a druga, gdy wychodzilismy z kawiarenki na szczycie (a brzydka i bez wyobrazni ona, bo tylko Anglicy by wpadli by na szczycie montowac Fish&Chips) inna magotka skoczyla i wyrwala Michaelowi paczke gum Maoam - one byly mu obiecane za dobre sprawowanie, a nie jej. Po co magotce guma rozpuszczalna? 

Poszlismy w dol sciezka mijajac co jakis czas male skupiska magotek, az doszlismy do St.Michaels Cave - piekna jaskinia pelna stalaktytow i stalagmitow. Tak przemyslnie urzadzona, kolorowymi lapminami oswietlona i zagospodarowana by sluzyla jako sala koncertowa do wystepow klasycznych (nie wiem czy bylaby w stanie zniesc ciezkie brzmienia). Jest miejsce dla widowni, jest miejsce dla orkiestry. Cudownie sie zapewne slucha sie takiego jaskiniowego koncertu.

Wyszlismy, cos zjedlismy, a Micky dostal loda. My zas idac chronilismy go, bowiem malpy mogly sie pojawic calekiem znienacka. Tak zeszlismy do polowy drogi kolejki linowej, gdzie z miedzystacji zjechalismy z powrotem na dol. Pozniej powedrowalismy malego ogrodu botanicznego, gdzie po malej znizce weszlismy do mini-zoo: papugi, zolwie, pawie, kruk, malpki (inne makakowate: jedne ogoniaste, a inne o krotkim, lysym 'pig-tail' ogonku). Po wyjsciu mily opiekun mini-zoo pokazal, trzymajac go na reku, kameleona. Pierwszy raz w zyciu widzialem oczyma wlasnemi jak kameleon zmienia kolory - bomba! Zbierajac sie do domu namowilem Marty by pojechac jeszcze bardziej wglab przyladka bo tam mozna sie przejechac dlugimi tunelami. Ten pierwszy, krotszy wygladal jak kopalnia (bez porownania do rozswietlonych lukowatych tuneli AP-7). Drugi, na ktory tak wyczekiwalem, byl zamkniety z powodu wewnetrznych zawalen - tu znowu nie swiadczy to o wlasniwym zajmowaniu sie Gibraltarem przez Anglikow. Nim sie zebralismy znowu, nim zjedlismy Pizze (gdzie uprzednio wyplacilem papierowe funty gibraltarskie ktore sa bardziej kolorowe od typowych brytyjskich, a monety rowniez maja inne rewersy), nim doczlapalismy sie do przejscia granicznego przez niekonczacy sie korek (wjezdzaja do Gibraltaru nalezy pamietac ze przekracza sie granice i trzeba okazac paszport) dojechalismy wymeczeni do domu.

czwartek, 13 marca 2008
Istan

Cztery tygodnie temu mielismy nie malo problemu by przed poludniem wyjechac. Byl to czwartek i dni nam pozostalo niewiele do powrotu. Niesty musielismy czekac na pana majstra, ktory sie zatrzasnal w samochodzie i nie byl w stanie przyjechac na czas. Naprawil to co musial w naszym domku i w koncu pojechalismy. Tylko gdzie moglismy sie udac majac tak malo czasu do zapadniecia zmroku? Wybralismy male miasteczko Istan znajdujace sie na koncu drogi wbijajacej sie w gory jadac na polnoc od Marbelli. Przed dojazdem tam wesolo nie bylo, bo szarosc chmur nad nami zwisala. Na szczescie w Istan bylo juz slonecznie. Kolejne malownicze biale miasteczko. Na szczycie park. Park o sciezkach jakby troche dzikich, bo idac sie przez niego nie ma sie pewnosci czy nie idzie sie po czyjejs prywatnej posiadlosci. Zeszlismy ze sciezki, bo gdzies w krzakach zobaczylismy pawie. Bylo zamkniete w klatce - mozna by wywniostkowac ze byla to atrakcja parku. Idac tym nizszym poziomem, doszlismy do klatki z kogutami, przez ktorej klatki dach wlatywaly golebie i denerwowaly koguty wyjadajac im pokarm. Zeszlismy jeszcze nizej i doszlismy do poziomu siezki z waskim, 30cm kanalem.

Otoz strumyczek splywa sobie ze szczytu gory, biegnie waskim kanalem

i przeplywajac malowniczo przez miasteczko splywa na samym koncu do jeziora

zablokowanego tama by nie zalalo ono wysokiego mostu (szacunek dla konstruktora) wysunietego z jednego z dlugich tuneli autostrady AP-7. Spacerowalismy wzdluz kanalu i byla to cudowna przechadzka. Doszlismy do miasteczka gdzie strumyczek przekierowany jest w delikatny wodospadzik. W miasteczki zjedlismy posilek: znowu klopsiki, a dla mnie dlugi na 30cm lekko grillowany kalmar.

Dzien zakonczyl sie malym wieczorkiem walentynkowym. Otworzylismy zakupione przez tydzien roznego rodzaju zapuszkowane stworki z muszelek. Niektore piaskiem w zebach chrzescily, inne byly w stanie zmylic kubki smakowe Michaela i jadl kalmarowate stworki myslac ze to kurczaki.

środa, 12 marca 2008
Cadiz

Cztery tygodnie temu znalezlismy sie w Kadyksie. Byla to sroda, a dojechalismy do tego ponad trzechtysiecznego miasta okolo poludnia. Polozone jest na dlugiej wyspie i jedzie sie przed nia z poludnia na polnoc, z przejazdu postem laczacym kontynent z wyspa, az do starowki. Jak to zwykle ostatnio bywalo, wyjezdzalismy z otoczenia pochmurnego, a wjechalismy w sloneczny Kadysk - choc przyznam, bardzo byl od strony morza wietrzyny. Wyglada on jak typowe miasto portowe - bardzo mi jego uliczki przypominaly ulice Gdyni i stad odczucie tego podobienstwa.

Wedrowalismy po miescie podazajac za kolorowymi liniami turystycznymi. Kazda z nich prowadzila poprzez wazniejsze mijesca kadyksu, a linii tych bylo ze cztery (pomaranczowa, zolta, granatowa, blekitna).

Zawedrowalismy do Placu Kwiatow i tam zjedlismy posilek. Miki makaronik, Marta rybe a ja paelle z zafarbowanego od atrametu kalamarnic ryzu i owocow morza. Plac oblatywaly golebie. Byla tam tez jedna babcia co je skrycie karmila - miala tez swojego umilowanego.

Spacerujac dalej spotkalismy na swojej drodze kilku kloszardow  co pija od samego ranka - to byli jedyni kloszardzi w calej Andaluzji. Przeszlismy samochod przestawic i poszlismy na wietrzna plaze. Woda inna tam i muszelki inne, no i pierwszy raz widzialem muszle ostryg. Marta urzadzila kampanie oczyszczania plazy - zbierala worki foliowe i siatki wszelakie, ktorych calkiem duzo bylo na tej slicznej plazy.

Droga powrotna dluzyla sie ale warto bylo takie miasto zobaczyc.

 
1 , 2 , 3