Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
poniedziałek, 30 marca 2009
Leopold Tyrmand „Zły”

Tato mi kiedyś powiedział: masz tu synu powieść o polskim Batmanie. Przeczytałem i do dziś uważam, że jest to książka wielka. Nie taki tam zwykły kryminał, ale intensywny obraz Warszawy lat 50-tych, głęboki, brudny, pełen wilgotnych piwnic, zburzonych dzielnic i krwawej prawości. A postacie jak pełne, z każdą tak bardzo można się utożsamić. Cudowna ksiązka.

… udawać głupiego jest łatwiej, trudno jest tylko wtedy ukryć udawanie; natomiast pełny sukces osiąga się, udając mądrego w ten sposób, aby wszyscy dostrzegli, że się udaje, i mówili:, jaki ten facet jest w gruncie rzeczy głupi.

Ciekawe, że wielka mistyfikacja literatury kryminalnej polega na braku luk w potoku wypadków. W powieściach tych dzieje się zawsze coś, co wpływa z żelazna logika ze strumienia zdarzeń. Tymczasem prawdziwe życie pełne jest luk, w których się nic nie dzieje. Cos przestaje się dziać i następuje luka. Taka jak teraz… Siedzę i nie wiem, co dalej czynić? Stąd nieodparty wniosek, że jedynym motorem wszelkich poszukiwań i detektywnych przedsięwzięć może być i jest wyłącznie wszechmocny przypadek!

Skoro rozpaczam, wiec żyje.

niedziela, 29 marca 2009
Polskiej komedii wzloty i upadki

Piątek 02/01/09. Testosteron (2007)
Andrzej Saramonowicz po takich komediach jak Pól serio (2000) i Ciało (2003) zmierzył się z czymś trochę głębszym. Zebrał kilku mężczyzn, z rożnym bagażem życiowym, o rożnym statusie społecznym, umieścił ich w i poplątał ich życiorysy, by na końcu pozostawić ich dyskutujących o życiu, o kobietach, o związkach. Bardzo lubię komedie, gdzie występuje typowa forma jedności miejsca, czasu i akcji. Tutaj, prócz reminiscencji i epilogu, wszystko przebiega od południa do ranka następnego dnia w małym wiejskim zajedzie. Naukowiec Kornel (Piotr Adamczyk) zostaje pozostawiony przed ołtarzem przed nowo poznaną Alicję, gwiazdę muzyczną, która oświadcza, ze kocha Tretyna (Maciej Stuhr), dziennikarza, który nie ma o tym zielonego pojęcia. Tytus (Borys Szyc) jest kelnerem organizującym ich wesele w pięknym zajeździe. Ojciec pana młodego, Stavros, tarmosi i kundli Tretyna, który jego zdaniem popsuł życie jego syna. Dodatkowo mamy jeszcze Janisa, brata pana młodego, domniemanego pantoflarza, Fistacha, gitarzystę z zespołu Alicji, oraz kolegę etymologa, Robala. Siedzi tedy siedmiu mężczyzn i rozważa prawdziwość ich wybranek. Kucharz weselny, możliwy ósmy mężczyzna, spił się dzień wcześniej i by ratować sytuację, sprzątaczka, starsza kobiecina, za wielka prośbą kelnera i kelnerki, robi to, co umie, z tego, co jest, by goście mieli czym zagryzać. Mężczyźni przy wódce dowiadują się rewelacji o swoich połatanych losach, a kobiety w kuchni robią kiszki ziemniaczane. Z punktu widzenia mężczyzny film ten nie jest nudny, bo wszystkie poruszane tam dyskusje są naprawdę ciekawe, ważne nawet i oczywiście groteskowe, bo to przecież komedia.

Piątek 02/01/09. Lejdis (2008)
Po poprzednim sukcesie, filmie typowo dla mężczyzn Andrzej Saramonowicz nakręcił film typowo dla kobiet. Tutaj akcja obejmuje chyba ponad rok czasu, i umiejscowiona jest w przeróżnych miejscach rozrzuconych po ocalej oczywiście Warszawie. Cztery do śmierci przyjaciółki cierpią z powodów swoich związków i ogólnie psioczą nad całkowitą wadliwością rodzaju męskiego. Gośka (Izabela Kuna) i Monia są zamężne, a Lucja (Edyta Olszówka) i Korba, nadal poszukujące, choć z drugiej strony, dwie zamężne tez nie zaprzestają poszukiwań lub chociaż rozmyślań o tym, z powodu nieustającej niedoskonałości ich partnerów. Mając na uwadze to, ze Testosteron mało jakiej kobiecie się podoba, a Lejdis mało jakiemu mężczyźnie się podoba, mogę powiedzieć, że pan Saramonowicz odniósł sukces. Moja delikatną niechęć do tego drugiego i nieprzejednana sympatia do tego pierwszego może to tylko potwierdzać. Film ten to jakby kalka serialu "Seks w wielkim mieście". Fakt, że tamte kobiety zamężne nie są, podczas, gdy tu mamy, choć jedna prawie szczęśliwą mężatkę, Monię, ponieważ Gosia musi walczyć jak z wiatrakami o resztki heteroseksualizmu jej na pewno biseksualnego męża. Taka jest polska właśnie i gdy chcemy robić kalkę, musimy brać pod uwagę nacisk polskiego społeczeństwa na małżeństwa, stad musiały zaistnieć tutaj chociaż dwa małżeństwa zawarte.

Piatek 20/02/09. To nie tak jak myślisz, kotku (2008)
Pojawił się w następnym rok film inny. Wyglądał prawie jak każdy taki, typowa niby polska komedia romantyczna. Ale nie, otóż zupełnie nie. Przede wszystkim pojawia się ulubiona moja jedność miejsca, czasu i akcji. Film podoba się płci obojgu. Opowieść ta jest subtelna, nie traci ognia w ani jednej chwili, każdy gra w dokładnie miejscu mu wyznaczonym. Piękna komedia omyłek, zaplątania znowu niepotrzebnego, wywołującego wielką potrzebę naszego szczerego śmiechu, bynajmniej nie z prostych i niskich lotów dowcipów. Neurochirurg doktor Morawski (Jan Frycz) chce spędzić weekend z młodą pielęgniarką w hotelu gdzie odbywa się zjazd neurochirurgów. Niestety żona jego (Katarzyna Figura), niewierna jak on, spędza swój słodki weekend w tym samym hoteliku, z kochankiem, który z niewiadomych powodów jest posiadaczem tajemniczej walizki. Inną znowu walizkę ze slajdami i prezentacją dostarcza niechętnemu na nią doktorowi jego asystent (Jacek Borusiński z kabaretu Mimio), który ma spotkać się w tym samym hoteliku ze swoja angielską narzeczoną. By zamaskować swoje zdrady mąż i żona proszą asystenta o plączące się przysługi zamian tożsamości. W rezultacie narzeczona asystenta staje się pielęgniarką, kochanek żony staje się jego bratem, który to później staje się samym asystentem doktora, a pielęgniarka staje się siostra angielskiej narzeczonej, a dalej żona doktora matką jej męża, którym jest jej asystent, którego ojcem jest doktor Morawski, tym razem będąc swoim ojcem. Czy to nie cudowne? A wszystko po to by ukryć dwie zdrady, jeden rabunek, niestety bez uniknięcia podejrzenia o lekki transwestytyzm jednego ze splątanych. I takie komedie należy robić i tego należy się trzymać, subtelności i wdzięku.

14:11, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 marca 2009
Niebezpieczne związki

Piątek 23/01/09. The Dreamers (2003). Film w reżyserii Bernardo Bertolucciego. Isabelle (Eva Green) oraz Theo to szalone, typowo fancuzkie rodzeństwo. Matthew (Michael Pitt) jest młodym, amerykańskim fascynatem kina. Poznaje ich na pokazach starych filmów, w Paryżu. Jest to czas poprzedzający zamieszki studentów roku 1968. Łączą się w dziwną przyjaźń. Isabelle i Theo są prawie jak jedność, nierozłączalni, niewpuszczający w swoją intymną sferę, w którą jednakże, przez ich dziwne gry, Matthew zaczyna wrastać. Teraz troje są przepełnieni cytatami, scenami z filmów, które odgrywają przed sobą; ni stad ni zowąd potrafią przybierając jakąś pozę zapytać pozostałych, jaki to film, a ten, kto nie zgadnie musi zadośćuczynić spełnieniem, nawet najbardziej niemożliwego życzenia, których to granice są naciągane poza emocjonalną wytrzymałość. Dyskusje, nagość, młodość.

Środa 21/01/09. Before Night Falls (2000). Życie pisarza i poety Reinaldo Arenasa (Javier Bardem) od jego dzieciństwa w prowincji Oriente, do śmierci w Nowym Yorku. Przyłącza się do rewolucji Castro. W Havanie poznaje kochanka Pepe. Jest prześladowany przez rząd; za bycie poetą i homoseksualista trafia do wiezienia, nie przestając jednak pisać powieści szmuglowanej przez poznanego więziennego transwestytę Bon Bon, w którego rolę wciela się Johnny Depp. (dodatkowo grając zagadkowego pułkownika Victora). Warto też zwrócić uwagę na epizodyczną rolę Seana Penna, grającego Cuco Sancheza, kubańskiego wieśniaka, jedynego, który ze swojej wioski nie przyłączył się do rewolucji. Ciężko być rewolucjonistą i homoseksualista jednocześnie. Rewolucja potrzebuje ludzi równych, bez fanaberyjnych potrzeb. Dzięki też temu, Reinaldo wyjeżdża z Kuby. Wcześniej za homoseksualizm siedział w więzieniu. Teraz może dzięki homoseksualizmowi wyjechać jako niepotrzebny rewolucji. Jest to typowy film biograficzny i jako taki musi być cierpliwie i z szacunkiem dla poety i pisarza oglądany.

Sobota 03/01/09. Somers Town (2008). Film Shane Meadowsa opowiadający historię Piotra, który z ojcem Mariuszem przyjechał do Londynu w poszukiwaniu pracy. Gdy ojciec jest w pracy, Piotr przemierza okolice robiąc zdjęcia. Poznaje dzięki temu Marie, kelnerkę z Francji, ale znajomość ta kończy się tylko na poziomie krótkich konwersacji i zdjęć. Pewnego dnia Piotr wpada na Tomo, chłopaka, który przyjechał tu w niewiadomym celu, został okradziony i nie znając nikogo musi się gdzieś zaczepić. Piotr pomaga Tomo, daje mu jeść, przenicowuje go bez wiedzy ojca. Ten, dowiaduje się jednak, nakrywa ich na nie lada imprezie skropionej suto piwem. Oczywiście jest awantura, oczywiście wywala Tomo. Sam później dochodzi do wniosku, że to on wpakował syna w to, w wyjazd, w oczekiwanie poprawy ich statusu po rozstaniu z żoną. Co on ma robić przez cały dzień, gdy jego ojciec pracuje, a potem pije z kolegami? Na szczęście z Tomo i dzięki niemu, zaprzyjaźniają się oboje z Marie. Szczerze to historia ta, mimo, że oddawania wyraźnym zamierzeniem oddania głębokiej rzeczywistości, pokazuje historie trochę nieprawdziwą. Czemu taka Francuzka miałaby się zadawać z dziećmi jeszcze? I cała ta przyjaźń Anglika i Polaka, dwóch chłopaków, którym się dziwnie losy splątały; nie żeby taka przyjaźń miedzy dwoma nacjami byłą niemożliwa, ale ta jest jakby podświadomie interesowna. I czemu role Piotra gra chłopak o dużej miednicy i dziwnym glosie? Czy to ma obrazować poczucie Polaka na obczyźnie?

22:23, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 marca 2009
Z księżyca do swawoli

Po miłym pierwszym spotkaniu z panem Wellsem, zagłębiłem się w kolejnej przygodzie, o podróży na księżyc…

Herbert George WellsPierwsi ludzie na księżycu

  • Tak sobie przeznaczenie żartuje z zamysłów ludzkich.
  • Jadło określa świadomość.
  • … nasz ziemski zwyczaj nie wyrzekania się nadziei aż do śmierci …

… by niespodziewanie wskoczyć w swawolny świat XVII wiecznej Francji, w niesamowitym tłumaczeniu Tadeusza Boy-Żeleńskiego. Chyba powinienem kiedyś do niej raz jeszcze powrócić i więcej się z niej nauczyć.

Pierre de Bourdeille(s) BrantomeŻywot pan swawolnych

  • Ile ze z mniejszą przykrością przychodzi się strzymac od rzeczy, którey się nie smakowało, niźli od tey, która się lubiło a doświadczyło.
sobota, 21 marca 2009
Gdy zwykły okazuje się niezwykłym wbrew jego woli - część pierwsza

Piątek 16/01/09. Wanted (2008). Żył sobie chłopak, Wesley Gibson (James McAvoy), który nie cierpiał swojej pracy biurowej. Pełen frustracji, cierpiący na dziwne napięcia, niewyobrażalnie podwyższane tętno, zdradzany wspólnie przez swoja dziewczynę i kumpla z pracy, dowiaduje się nagle, uratowany w ostatniej chwili przez Fox (Angelina Jolie), że jest celem, że ma zostać zabity, będąc jedynym synem profesjonalnego zabójcy, jednego z najlepszych, należącego do tajemnej organizacji wprowadzającej harmonie na Ziemi. W dawnych czasach pewien zakon odkrył pewną skazę na tkanych płótnach. Skaza ta jednak okazała się kodem, a wiadomościami wyplatanymi, były nazwiska ludzi, którzy dla dobra świata powinni zginąć. Istniejąca do dnia dzisiejszego organizacja pod przewodnictwem Sloana (Morgan Freeman) nadal zajmuje się likwidowaniem tych, którzy burza harmonie w oparciu o zakodowane płótna. Wesley ma zostać następcą swojego ojca, rzucić życie zwyczajne, przyjąć, że jego inność należy do świata zawodowych zabójców. Jest szkolony, bity, trenowany, po to by osiągnąć niespotykana zręczność i odporność, taką jaką posiadał jego ojciec. Chce jednak nadal zabić Crossa (Thomas Kretschmann), który zabij jego ojca, i który to jego również chciał zlikwidować. Nie wszystko jednak jest takim, jakim się wydaje. Film niezaprzeczalnej akcji genialnie wyreżyserowany przez Timura Bekmambetova, rosjaninia, na którego koncie figurują dwie ekranizacje książek Sergeia Lukyanenki. Poza tym James McAvoy jest zdecydowanie lepszy od Shia LaBeouf.

Piątek 16/01/09. Underworld (2003). Nieśmiertelni, wampiry i wilkołaki, od wieków prowadzą wojny; nikt nie wie dlaczego, a zaglądanie w przeszłość jest karane. Selena (Kate Beckinsale) przeczuwa spisek wilkołaków z wampirami. Budzi Viktora (Bill Nighy), wiekowego wampira, który jest strażnikiem czystości krwi. Z jego właśnie powodu rozpoczęła się pradawna wojna miedzy panami wampirami, a ich szlugami wilkołakami. To całkiem romantyczny wątek i przekładająca się na realia ludzkie historia - by zachować czystość krwi, nawet do wojny można doprowadzić. Oto bowiem Vincent wilkołak zakochał się w wampirzycy Soni, a było to surowo zabronione. Sonia była córką wielkiego Viktora, władcy ówczesnego. By zachować czystość gatunku córkę swą Viktor zgładził; Vincent jednak uszedł z życiem. Istnieje jednak ludzka zadziwiająca linia genetyczna, która doprowadza do tego, że w żyłach człowieczych może płynąć jednocześnie krew wilkołacza i wampirza. Tak oto pojawia się Michael Corvin, przyszła hybryda, posiadacz tego kodu genetycznego. Niczego nie podejrzewając zostaje wrzucony w wir pradawnego konfliktu. Vincentowi, który przeżył chodzi o pokój, o zjednoczenie rodów. Viktorowi chodzi o czystość krwi kosztem wojny. Wychodzi na to że wampir to dwulicowy, hipokryta i krwiożerca, który za pomocą propagandy sieje nienawiść do wilkołaków, którzy mimo, że cierpią z powodu swej zmienności, nie chcą złego i jedynie się bronią. Poza tym film ten skrócic można jeszcze bardziej w taki oto sposób: Na początku wszyscy chodzą w te i we wte trzaskając drzwiami, później wilkołaki chudopachołki giną pod strzałami arystokratycznej Seleny w lateksowej skórze, wysoce ustawione wampiry kryją swoje nieprawości, a zwycięża miłość wampirzycy do nowego wampiro-wilkołaka, wampołaka.

Piątek 16/01/09. Underworld: Evolution (2006). Druga część wprowadza więcej szczegółów do całej historii, jak i genezy powstania wilkołaków i wampirów. Corvinius, stał się pierwszym nieśmiertelnym, gdy jego organizm jako jedyny był w stanie zmutować wirus, powodujący plagę, uśmiercającą całą jego wioskę. Spłodził Markusa i Williama. Pierwszy z nich został pewnego dnia ugryziony przez nietoperza, drugi zaś przez wilka. Tak oto powstały dwa zwaśnione rody. Trzeci jego syn pozostał zwykłym śmiertelnikiem, którego jednak organizm nadal zawierał kod genetyczny, klucz do nieśmiertelności, przyczyne powstania hybrydy. Viktor, który doprowadził do tej pradawnej wojny, był kiedyś chciwym władzy człowiekiem. Na łożu śmierci, za obietnicę dysponowania jego wojskiem otrzymał nieśmiertelność od Markusa. Ten drugi chciał obezwładnić swojego brata, którego nieposkromiona wściekłość wprowadzała śmierć i zniszczenie w całej okolicy, doprowadzając również do rozpleniania krwi wilkołaczej. Markus nie chciał skrzywdzić Williama, tylko uspokoić. Viktor mia zaś inne plany. Po długim uśpieniu, zaraz po śmierci Viktora, panujące wampiry decydują się obudzić Markusa. Ten zaś jest wielce niekontent. Dowiaduje się o tylu nieprawościach swego rodu, że decyduje się dokonać czystki w swoim rodzie i uwolnić uwięzionego przez Victora brata. Gdyby tak jednak synowie tego nieśmiertelnego Corviniusa zostali ugryzieni przez wiewiórkę i dzika, to czy by powstał ród dzikołaków i wiewiórkirów?

14:28, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 marca 2009
Filmy zamglone

Piątek 10/01/09. Lantana (2001). Historia zdrad, rozczarowań, miłości, powrotów. Detektyw Leon Zat ma przelotny romans z Janie. Jego zdaniem jego małżeństwo wystygło; w efekcie nic już nie czuje. Nawet kurs salsy nie wznieca go w kierunku żony, a jedynie do samotnej Janie, którą tam właśnie poznaje. Żona jego Sonja zaczyna korzystać z pomocy psychoanalityka, doktor Valerie, która to z kolei niepewna jest uczuć własnego męża; coś pękło między nimi po śmierci ich jedynej córki. Wszystkie historie związuje zniknięcie pani doktor w tajemniczych okolicznościach. Doprowadza to do zrozumienia, co dla każdego z bohaterów jest naprawdę ważne. Akcja filmu toczy się w Australii. Wydawać by się mogło, że jest to zwykły policyjny film, ale przez to przeplatanie ludzkich emocji staje się dziełem bardzo istotnym, i szkoda by go było przeoczyć.

Środa 14/01/09. Birth (2004). Anna (Nicole Kidman) straciła kiedyś męża, Seana; zawał serca w czasie porannego joggingu. Tak bardzo go kochała, że dopiero po dziesięciu latach decyduje się na ponowny ślub, z Josephem, który wiernie przy niej czekał, będąc oparciem, będąc przyjacielem. Pojawia się jednak nagle w ich domu dziesięcioletni chłopak (Cameron Bright), który sprzeciwia się małżeństwu Anny. Mówi, że jest reinkarnacją jej męża, że jest jej mężem; tak jak on ma na imię Sean. Na początku wszyscy uważają to za żart. Zmienia się on jednak w cos niesamowicie zagadkowego, gdy okazuje się że Sean tak wiele wie o swoim poprzednim wcieleniu; ma świadomość rzeczy, o których tylko mąż Anny miałby, gdyby żył. Jej serce się ponownie otwiera. Większość scen kręcona jest o zmierzchu, w półmrokach, w sennych oparach i takim się być wydaje. Nikt do końca nie jest i nie będzie przekonany ile w tym jest prawdy.

 Czwartek 15/01/09. El Espíritu de la colmena (1973). W małym hiszpańskim miasteczku, w roku 1940 mała Ana i Isabel, dwie siostrzyczki, oglądają projekcję filmu Frankenstein (1931) z Borisem Karloffem w roli głównej. Obraz ten bardzo wyraźnie zapada w ich młodych umysłach. Starsza Isabel odkrywa przed Ana tajemnice filmu, w którym nic nie dzieje się naprawdę, nikt nie umiera na prawdę. By dowieść tego, że Frankenstein nadal żyje, opowiada jej, że mieszka on w małej szopie na środku pola niedaleko ich wioski, ale bardzo nielicznym pozwala się oglądać. Zdarzyło się, że właśnie w tej szopie ukrywa się zbiegły, poszukiwany żołnierz. Ana zaczyna opiekować się nim. Film opowiedziany jest szeptem i brzęczeniem pszczół, spowity promieniami wakacyjnego słońca. To historia odkrywania świata umysłem dziecka.

Środa 25/0209. Le Scaphandre et le papillon (2007). Co byśmy zrobili, gdy obudzeni w szpitalu mówiąc, nie bylibyśmy słyszani, ruszając się, nie drgnęlibyśmy na szpitalnym łóżku? Co by każdy z nas zrobił, gdyby jedynie jednym okiem mógłby ruszać? To przydarzyło się edytorowi magazynu Elle. Jean-Dominique Bauby, rozwiedziony, kochający ojciec dwójki dzieci, człowiek pełen energii, otwarty umyśl. W wyniku ciężkiego ataku serca doznaje paraliżu całego ciała. Rodzina i przyjaciele, personel szpitalny pomagają mu w rekonwalescencji. Zamykając i otwierając ocalałe od paraliżu oko, jakby systemem zero-jedynkowym, zaczyna porozumiewać się ze światem. Dzięki wielkiej pracy i cierpliwości jego i osobistych pielęgniarzy otrząsa się z depresji, z wciągającego do na dno tytułowego dzwonu nurkowego, pozwala odkryć w sobie motyla. Pisze o sobie książkę, piękną, pełną wrażliwości dzieło. Dzięki niej powstał wlanie ten film, genialnie nakręcony, genialnie zagrany. Oglądając go czujemy się jak główny bohater, były dziennikarz, ściągany na dno, a potem dzięki niczym nieograniczonej wyobraźni podnoszony ku niebiosom. Kiedyś chciał napisać książkę o zemście kobiety, historie hrabiego Monte Christo w żeńskim wydaniu. 

18:26, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 marca 2009
Johny Depp - stary i 'nowy'

Niedziela 09/11/08. Benny & Joon (1993). Film opowiada historię rodzeństwa. Benny jest mechanikiem, Joon jest malarką. Ze względu na Jon mieszkają razem. Jest ona "wysoce wrażliwą" kobietą, którą to Benny woli opiekować się osobiście, niż oddać do zakładu dla obłąkanych. Przez to niestety życie jego zaczyna się i kończy się na opiece nad nią i pracy w zakładzie mechanicznym, bez śladu życia osobistego. Jego jednym z problemów jest również, znalezienie odpowiedniej opiekunki, która miała by oko na Joon i na mieszkanie, podczas jego pobytu w pracy. Niespodziewanie, jak kauczukowe jabłko z drzewa pojawia się Sam (Johny Depp), naiwnie czarujący bratanek jednego z jego pokerowych kolegów. Szalony, postrzegający rzeczywistość inaczej, wieczny klaun, od poranku, do zmierzchu, dwudziesto-cztero godzinny klaun. Johny tak tu bryluje swoim dziecinnym urokiem, lekkością, braniem życia z delikatnością kolorowego balonika, albo płatka bratka wywijającego koziołki w parku, według przez siebie tylko ułożonego programu, sekwencji żartów akrobatycznych, mogącej wchodzić w szranki tylko z Graucho Marksem, do czego by nigdy nie doszło, bo razem w parze wywijaliby kozły ku uciesze swojej i widzów. Joon wygrywa go od owego kolegi właśnie w pokera, który najwyraźniej chciał się pozbyć takiego jak on klauna. Sam zaczyna się opiekować Joon, uważając ją za całkiem normalną. Zakochują się w sobie, oboje dziwnie ze sobą pomieszani.

Sroda 11/01/09. Pirates of the Caribbean: At World's End (2007)Trzecia część trylogii. Dlaczego ta, a nie wcześniejsze? Bo tutaj właśnie Johny miął więcej niż swoje pięć minut. Jack Sparrow, wielki Jack, wylądował w między-świecie. Każdy z bohaterów chce go stamtąd wydostać ze swojego egoistycznego lub heroicznego powodu. Nim jednak im się to uda, Jack musi cierpieć swoje osobiste katusze, dowodząc załogą złożoną z Jackow Sparrowow, żaglowcem, który osiadł na pustyni bez-czasu. Gdy się w końcu otrząśnie z rozwielokrotnienia jaźni, musi gonić swój statek niesiony na grzbietach kamiennych krabów. Później, w świecie naszego czasu i przestrzeni, rozmawia ze swoją przyszłością oblizując swój mózg. I któż inny mógłby być jego ojcem niż Keith Richards? Johny Depp jest wielki.

Sobota 08/11/08. Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet Street (2007). Piękna perła Vanessa Paradis nauczyła w końcu swojego małżonka chociaż trochę lepiej śpiewać. Oto John przedstawia się nam w operze. Wszak śpiewał on już wraz z Helena Bonham Carter w Corpse Bride (2005) u tego samego Tima Burtona, który najwyraźniej bez czaru Johna żyć nie może (i cieszy mnie, że również Terry Gilliam zasmakowuje się w tym samym). W tymże jednak filmie musiał pozwolić na większe podszlifowanie swoich umiejętności. I oto ponownie z Helena tworzą mroczną parę, duet, układ partnerski zakładu fryzjerskiego i piekarni wyśmienitych pasztecików. Jest to malowniczy musical współgrający z krwawym horrem (oddający tym samym hołd obojgu) w połączeniu z głębokim dramatem greckim, takim, gdzie głębokie wartości bywają stracone, a moralność z powodu istnienia honoru dążącego do zadośćuczynienia wypełnienia zemsty, upokorzona. Zemsta tu oddycha pełną piersią, nasycając się daleko poza swoje granice.

20:50, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 marca 2009
Filip z Konopii

Jadąc do pracy widuję w niektóre ranki Chinkę w wielkiej czapie truchtającą żwawo po Kirkstall. Pierwszy raz widziałem ją biegającą. Później był to tylko żwawy chód, taki jakby, nie tyle nerwowy, ale co najmniej gorliwy. Poza wielką wełnianą, szaro-ziemistego koloru czapą, nosi na sobie pikowaną granatową kurtkę, w stylu pikowanych ubrań robotników starych komunistycznych czasów. Strój ten skromny, i jakby podstawowy, wygląda jak przejaw uniformizacji, w którym możliwie zasmakowała się ona w swojej krainie. Wygląda jak Chinka, albo Koreanka, ale na pewno ludu pracującego. Zastanawiam się, czemu tak gorliwie uprawia ona to chodziarstwo w takim właśnie stroju. Postanowiła może nie wytrącać się z musztry porannej uprawianej w swojej ojczyźnie. Ale na jak długo?

Jednakże równie możliwe jest to, że się zupełnie mylę, co do powyższego. 

Pewnego wieczoru zgubiłem w domu telefon komórkowy. Znanym sposobem poprosiłem dziewczynę swoją by zadzwoniła ona na mój numer. Siedzieliśmy właśnie w salonie, na parterze. Nie miałem włączanego dzwonka, tylko wibracje i te właśnie zaczęły buczeć. Słysząc to buczenie, rozpoczęliśmy poszukiwania, za fotelem, pod fotelem, na parapecie. Wyrazie było je słychać właśnie przy oknie. Przeszukałem wszystkie kąty. Słyszę buczenie, a telefonu nie widać. Myślę, co ja, wariuje? Może istnienie jakiejś skrytki nie jest mi wiadome, może jakieś pudełko tajemnicze chowające komórkę umyka moim oczom? W końcu moja dziewczyna poszła po rozum do głowy i powiedziała, bym lepiej sprawdził w sypialni, a ta jest umiejscowiona dokładnie nad salonem. Nagle wszystko stało się oczywiste i zupełnie realne. Komórka leżąc na biurku w sypialni przesyłała wibracje po biurku, ku podłodze, aż do salonu. Wykłuwająca się magia, przysłowiowy diabeł ze swoim ogonem prysnął i pozostało całkiem racjonalne myślenie.

 Tak prawdopodobnie można opisać początkowe problemy z rejestracja rzeczywistości, z wiarą w to, w co się wierzy. 

Raz usłyszałem, że kolega z pracy ma wolną każdą środę, by w tym czasie szukać swego ojca. Od razu inaczej na niego spojrzałem. Widziałem jego ojca wcześniej i od razu pomyślałem, że to jego przybrani rodzice. Starałem się wczuć w jego sytuację, poczuć jak to jest być przybranym, jak to jest szukać swojego prawdziwego ojca. Jakże ja mu współczułem. Trwałem w tym stanie do czasu, gdy po kilku miesiącach dowiedziałem się, że w owe środy pomaga swemu tacie, a nie jak się przesłyszałem, szuka swojego ojca. Cała historia o zaadoptowanym synu szukającym swego ojca prysnęła jak bańka mydlana.

Zdarza mi się często, że buduję w umyśle swoim historię o czymś lub o kimś, święcie wierząc w jej prawdziwość, budując na niej kolejne opinie, przemyślenia, a potem, proszę, okazuje się, że podstawowe założenie okazuje się zupełnie nieprawdziwe, a ja, jak ten Filip z Konopi wychodzę ze swoimi opiniami; oby nigdy nie na głos. 

21:28, czokczok , Notki
Link Komentarze (2) »
Čapek i Márquez

Bardzo mało zostało mi w głowie z tej książki. Nie wiele pamiętam, poza tym, że jest książka gatunku science-fiction o bardzo humorystycznym brzemieniu. Cywilizacja inteligentnych jaszczurów, którym groziło wymarcie, powoli zdobywa panowanie nad Ziemią, a rozpoczyna się to pomocą ze strony ludzi, gdy tak zadziwiającą cywilizację pragną uratować. Jest to utopijno-fantastyczna wizja współczesności, gdzie alegorycznie wskazał [on] na niebezpieczeństwo faszyzmu i zagrożenie europejskiej demokracji (Wikipedia). I oto cytat jeden i to jeszcze ze wstępu.  

Karol Capek „Inwazja jaszczurów”

  • Nie wyobrażajcie sobie, że rozwój, dzięki któremu powstało nasze życie, był jedyną możliwością rozwoju na tej planecie.

Pan Márquez. Rozpocząłem się nim rozsmakowywać za pomocą jego opowiadań. Szczerze, to nie wyczuwałem w nich w nich tego, czym przepływała, czym była książka "100 lat samotności". Były to pierwsze spotkania z literaturą iberystyczną. 

Gabriel Garcia Márquez „Kronika zapowiedzianej śmierci”

  • Każdy mężczyzna będzie z nimi szczęśliwy, bo zostały wychowane po to, żeby cierpieć.
  • Miłości też można się nauczyć.
  • … podobną rozpacz można było udawać tylko po to, by ukryć inne, większe hańby.
  • … nienawiść i miłość są namiętnościami, które się uzupełniają.
  • Fatum czyni nas niewidzialnymi. 

Gabriel Gercia Márquez „Dwanaście opowiadań tułaczych”

  • …umrzeć to znaczy już nigdy więcej nie spotkać przyjaciół.