Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
czwartek, 22 marca 2012
Sen, Kosmita i Pijak

Piatek 02/02/12. Spellbound (1945)
Do szpitala psychiatrycznego Green Manors przyjeżdża Dr Edwardes, który ma objąć stanowisko odchodzącego na emeryturę doktora Murchisona. Dr Edwards bardzo szybko zaprzyjaźnia się z Dr Peterson, uznawaną wcześniej za niedostepną „zimną skałę”, czysty analityczny umysł. Po pewnym czasie Dr Edward doznaje nastepujących po sobie załamań, huśtawek emocji, aż w końcu uświadamia sobie, że nie jest tym za kogo się podaje. Niewiadomym sposobem wmówił sobie, że jest Dr Edwardsem, podczas gdy był jednym z jego pacjentów. Przerażony tym ucieka. Jednakże zakochana w nim już Dr Peterson podąża za nim by przez psychoanalizę odkryć kim jest i czy zrobił to o co się podejrzewa. Otóż okazuje się że prawdziwy Dr Edwart zaginął, a tajemniczy pacjent był prawdopodobnie ostatnio widząca go osoba, tym samym podejrzanym o domniemane morderstwo doktora. Niesamowity klimat starego stylu, ruch kamery, muzyka, prowadzenie dialogów; to wszystko zostało zapomniane, kino zas stało się tylko rozrywką i odsunęło się od sztuki. Hitchcock trzymający bezwzględnie napięcie do ostatniej sekundy filmu oraz Salvador Dali odzwiercieldający senne wizje daja przepiekne wrazenie.

Piatek 02/02/12. The Day the Earth Stood Still (1951)
W Waszyngtonie pojawia się obcy w kosmosu, Klaatu. Przylatuje spodkiem wraz z robotem Gortem. Pragnie przekazać ważną informację kierującym planetą Ziemią. Jednak nie jest to proste; przywódcy wszystkich państw nigdy nie usiąda przy jednym stole, nawet w sytuacji zagrażającej calej Ziemi. Klaatu postanawia więc poznać zwykłych ludzi (możliwe że jak trzech sprawiedliwych Sodomę i Gomorę). Spotyka naukowca, który jest w stanie docenić jego wiedzę i możliwości, który jest w stanie pomóc mu w skupieniu oczu i uszu całego świata na ważnym komunikacie. Jeżeli Ziemianie nadal będą prowadzić wyścigi zbrojeń z użyciem broni atomowej, może to tylko zaszkodzić harmonii wszechświata, który unicestwia i wyklucza tak destruktywne planety. Film mimo że mógł być jednym z kolejnych kartonowych kiczów science fiction, stał się filmem ważnym, kultowym (i to nie dzięki kiczowatości obrazu czy przekazu). Klaatu nie skupiał się tylko na Ameryce, potraktował cały świat jako wielkie skupisko jednostek, tak właśnie jakby obcy ją potraktował. Nalezy kontrolowac zachłannośc w podbijaniu cudzych ziem, bo zagrozi to harmonii, a to moze doprowadzic do kataklizmu.

Piatek 12/03/09. The Lost Weekend (1945)
Don Birnam, pisarz z Nowego Yorku, jest alkoholikiem. Starał się to ukryć przed poznaną wcześniej Helen. Słabość jego, niedocenienie własne, wątpliwości obudziły w nim ponownie jego uśpione co jakiś czas drugie ja. Don pijak pokonuje Dona pisarza. Obraz ten realistycznie przedstawia alkoholika, człowieka chowającego buteki, jedną na wierzchu na stracenie przez walczącego o jego trzeźwości bratem, druga skrzętniej na później, dla rzeczywistego skonsumowania. Taki człowiek wstając o świcie idzie prosto do baru, gdyż ten pierwszy drink jest najważniejszy, ratujący życie. Film ów wywołał szum tak w przemyśle alkoholowym (chcieli słono zapłacic za nieukazywanie tego filmu) jak i w towarzystwach antyalkoholowych, uważających że namawia on do nadmiernego picia.
Kurczy to moja wątrobe, marynuje moje nerki. Tak. Ale co robi z moim umysłem? Zrzuca balast za burtę pozwalając się wznosić. Nagle staje powyżej normalności. Staje się niezrównany. Idę jak linoskoczek na wodospadem Niagara. Jestem jednym z wielkich. Jestem Michaelangelo, który modeluje brodę Mojrzesza. Jestem Van Gogh'iem malującym przeczyście promienie słoneczne. (...) A Trzecia Aleja staje się Nilem, na którego widocznym końcu unosci się barka Cleopatry.


15:00, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »