Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
niedziela, 22 kwietnia 2007
Policja i mafia - najlepsze tematy

Troche sie opusciem w pisaniu o filmach. Nadal je ogladam tylko nie mialem weny na pisanie o nich. Na szczescie mam zgrubne notatki na ich temat to moge kilka ich zasunac. Na poczatek dzialka mafii i troche o policji.

Czwartek 28/03 - The Departed (2006). Jest to remake filmu (lub mozna to nazwac "amerykanska adaptacja"), o ktorym moze juz wspominalem. Chodzi o Mou gaan dou (2002) - Infernal Affairs. I pierwowzor i adaptacja sa genialne. Pierwowzor pokazuje wszystko w uproszczeniu. Adaptacja daje wiecej tla. Moze ma to jakis zwiazek z tym ze kultura azjatycka wiecej mowi o pauzach, a zachodnia wiecej mowi o akcji, ale napewno jeden styl nie umniejsza drugiego. Jack Nicholson powrocil w roli czarnego charakteru i zrobil to bardzo miesiscie. Di Caprio i Damon odegrali swoje. Mark Wahlberg znowu pokazal mi ze nie mam powodu go nie lubic :).

Sobota 03/03 - Harsh Times (2005). Ten film pokazuje lekkiego kryminaliste, ktory chce byc policjantem. A moze czlowieka, ktory nie moze byc nikim innym jak "zolnierzem apokalipsy". Albo o czlowieku, ktory kocha proste zycie w ramionach ukochanej kobiety. Glowny bochater nie wytrzymuje i popelnia blad i nie moze sie odwrocic od konsekwencji. Bardzo ciezki film z coraz lepszym Christianem Bale. Byl psycholem w "American Psycho". Tutaj uszlachetnil ta postac i umiescil ja w bardziej surowym i rzeczywistymn zyciu. Smutny to film, ale cholernie warty obejrzenia.

Sobota 17/03 - The Good Shepherd (2006). Teraz zaglebimy sie do poczatkow CIA. Film w rezyserii Roberta De Niro. Film troche skaplikowany, ale z nutka naciagniecia akcji. Film o dobrym szpiegu, dobrym w tym co robi, ale nie dobrym w zyciu dla blskich. Jezeli wybiera sie taka sluzbe dla kraju i tym krajem jest USA to sluzba stoi wysoko ponad rodzina. Matt Damon gra tego genialnego szpiega, ktorego nikt nigdy nigdzie, szpiega kamiennego w genialnie ciezkiej do zapamietania szarej fizjonomi. W tym filmie jego koledzy wygladaja prawie tak samo jak on. Tak samo nie rzucaja sie w oczy. Zwykly mezczyzna w szarym plaszczu siedzacy w tramwaju moze byc szpiegiem (z krainy deszczowcow, karramba). Nauczono go ze kraj jest najwaznieszy i on ani razu sie pokusil sie na to by sadzic inaczej.

Sobota 22/04/07 - The Pledge (2001). Policjant odchodzacy na emeryture, dokladnie w dzien odejscia, w dzien wielkiej imprezy pozegnalnej zabiera sie za dziwna sprawe. Bestialskie zabojstwo blondwlosej dziewczynki. Znajduja opoznionego w rozwoju morderce, ktory pod lekkim psychicznym naciskiem przyznaje sie do winy, poczym popelnia samobojstwo. Niby wszystko gra. Tyle ze nasz policjant ma przeczucie. Dodatkowo przysiagl matce tej dziwczynki na swoje zbawienie, ze odnajdzie zabojce. Policjant ma przeczucie dobre, ale nikt nie chce mu wierzyc w bajki o olbrzymie czestujacym kolczatkami - tak go narysowala dziewczynka przed smiercia. Policjant jest stary, zaczyna duzo palic i pic. Szkoda, ze tak sie zdegradowal psychicznie - tak o nim mysla, ale on wie. Znalazl inne sprawy, morderstwa blond wlosych dziewczynek w tym samym rejonie. Zlozyl obietnice i musi ja dotrzymac. Musi. Chocby kosztem innej dziewczynki. Jest rybakiem i wie jak dziala przyneta. Policjanta gra Jack Nicholson, wielki Jack. Genialny Jack. Rezyseruje Sean Penn. Scenariusz zas zostal napisany na podstawie ksiazki Friedricha Dürrenmatta (kto pamieta "Wizyte starszej pani") "Obietnica".

13:30, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
O znaleziskach i mozliwych zaleznosciach

W Sobote, 27/01, wracajac do domu z waznej rozmowy z kobieta, znalazlem na ulicy w dzielnicy Beeston karte do gry. Lezala spodem do gory. Podnioslem ja z chodnika. To byla dama sercowa. Nosze ja w portfelu.

W srode, 31/01, idac do pracy znalazlem czarna zapalniczke. Lezela kolo kanalu przy Royal Armories. Byla czarna i dzialala. Schowalem ja do kieszeni.

Mozliwe, ze bylo tydzien wczesniej, gdzy znalazlem monete 1p no drodze do biura Malt House. Ale nie zabralem monety do kieszeni jak to czynie zazwyczaj. Chuchnalem na szczescie i polozylem na wystajacej ze sciany murku na troche wiecej niz pol centrymetra skrzynce elektrycznej.

We wtorek 06/02 zostalem rzucony w noge metalowa nakretka. Nie mam pojecia skad ona przyleciala i dlaczego trafila w lydke mojej prawej nogi. Nie podnioslem jej, zostawilem ja sama sobie. Moze powinienem, moze to byl jakis znak? Tego samego dnia, kilka godzin wczesniej, idac przez market poczulem jakby ktos mi strzelil jakby skoblem (z procy) w prawe ramie. Oczywiscie nie zauwazylem zrodla i sam nie wiem czy ktos mnie strzelil czy tylko mi sie zdawalo.

W czwartek 08/02 uswiadomilem sobie ze prawdopodobnie we wtorek 06/02, wracajac z zajec wieczornych, zgubilem swoje okulary w czarnej oprawce. Szedlem wlasnie na autobus i otworzylem futeral, a w srodku nie bylo okularow. Myslalem ze zwariowalem. Pobieglem do domu, ale tam ich nie znalazlem. Na szczescie mam druga pare okularow, bardziej delikatna, do pracy delikatnej. W dni normalne (niedelikatne) zakladalem pare okularow w czarnej oprawce. Teraz kazdy moj dzien musi byc "delikatny".

W poniedzialek 12/02, wracajac z lunchu, na jednej stronie skrzyzowania znalazlem odwrocona karte, krola pik. Przystanalem w zastanowieniu czy jej nie zabrac. Padal deszcz, ona byla calkowicie mokra, a z reszta lezala wierzchem do gory - niczego nie ukrywala. Na drugiej stronie tego samego skrzyzywania znalazlem biala zapalniczke. Nie podnioslem jej bo byla peknieta, popsuta.

Wieczorem, tego samego dnia, w poniedzialek 12/02 znalazlem zgubione okulary w domu. Okazalo sie, ze kilka dni temu zostawilem je przy suszarce do ubran.

W srode 14/02 rano wyleciala mi z rak biala miska z duralexu i spadla na druga miske z duralexu. Duralex jest twardy, ale peka gdy uderzy o inny duralex.

W piatek 22/04 wracajac przed polnoca z miasta, po rezygnacji z zabawy w miescie, z braku sympatyzowania z glosnym tlumem ludzi narzucajacych sobie potzebe trzymania szklanki z plynem w reku, znalazlem garsc klamerek rzucona na krawedzi chodnika i ulicy kolo przydroznego klubu. Nie podnioslem zadnej z nich. Zostawilem je rozsypane takimi jakimi byly. Nastepnego dnia nadal tam lezaly, moze jedynie delikatnie rozgniecione przez przejezdzajace z rzadka samochody.

12:38, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »