Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
środa, 16 kwietnia 2008
O rozmyslaniu

Poniedzialek 24/03/08. Meet Joe Black (1998).
Przyjemna to powiastka o wakcjach smierci na ziemi. Przyjmuje ona imie: Joe Black i cialo mlodzienca, ktory tuz przed smiercia (ktora to go przejela) zdazyl sie zakochac z odwzajemnieniem w mlodej lekarce, corce Williama Parrisha, moznego wlasciciela pewnej korporacji. Smierc wlasnie to po niego przychodzi, ale zabranie go odwleka by poczuc jak to byc i czuc jak czlowiek. Pojawia sie na obiedzie jako jego przyjaciel. Milosc smieci miedzy cialem mlodzienca a lekarka rozkwita mimo tego, ze ona nie do tego samego wnetrza miloscia pala.

Milosc jest jak pasja, obsesja, czyms bez kogo niesposob zyc. Jezeli nie od niej zaczniesz, to z czym skonczysz? Strac dla tego glowe. Znajdz kogos kogo mozesz kochac jak szaleniec i kto Cie obdarzy miloscia ta sama. A jak go znajdziesz? Zapomnij o glowie i sluchaj serca swego. Zaryzykuj i jezeli ucierpisz, zacznij od nowa. Poniewaz prawda jest, ze nie ma zadnego sensu w zyciu nad zycie bez milosci. Odbyc ta wedrowke i nie zakochac sie bez reszty to znaczy nie zyc wcale. Musisz sprobowac, poniewaz jezeli nie sprobujesz, znaczy ze nie zyles.

Rozmowa smierci o milosci:

Joe Black: Nie obchodzi mnie to Bill. Kocham ja.
Bill: Jakie to w Tobie typowe - zabrac cokolwiek zechcesz. To nie jest miloscia.
Joe Black: Wiec czym jest to co czuje?
Bill: Jakas bezcelowa namietnoscia, ktorej przez moment oddajesz - ale to sie zupelnie mija z tym co naprawde wazne.
Joe Black: Czyli z czym?
Bill: Zaufaniem, odpowiedzialnoscia, braniem na siebie ciezaru swoich wyborow i uczuc, poswieceniem swojgo zycia by zyc zgodnie z tym wszystkim. I ponad wszystko z tym, by nie ranic obiektu swojej milosci.
Joe Black: Taka jest wiec Twoja definicja milosci?
Bill: Pomnoz to przez nieskonczonosci, i wez do potegi wiecznosci a zrozumiesz tylko czastke z tego o czym mowie.
Joe Black: To sa moje slowa.
Bill: Teraz sa moje.

Poniedzialek 17/03/08. The Secret Life of Words (2005)
Gleboki i film o paralizujacych wspomnieniach, o poswieceniu, o wielkim staraniu sie by zrozumiec cos niewyobrazalnego. Sarah Polley gra nieslyszaca emigrantke pracujaca w fabryce. Szef uprasza ja by odpoczela, wakacje wziela, bo pracowac to wciaz wciaz nie sposob. Daje sie namowic i jedzie. Nie na dlugo zostaje w hotelu, gdyz widzi swoje miejsce jako pielegnujaca ciezko popazonego pracownika platformy wiertniczej (w tej roli Tim Robbins) gdzie doszlo do eksplozji. Miedzy pacjentem a pielegniarka nawiazuje sie cienka, delikatna, ale trwala nic. Sam tego nie wymyslilem wiec cytuje "ze to film o staraniu ucieczki przez przeszloscia za pomoca milosci slow (i ciszy)". W kazdym detalu jest dusza - kazdy pozostaly na platformie szanuje swoja wolnosci do ciszy i bycia soba.

Niedziela 30/03/08. She's the One (1996)
Film w rezyserii Edwarda Burnsa, gdzie tez gra glowna role. Rzecz o braciach i ich ojcu i ich zwiazkach w kobietami (w przypadku ojca chodzi oczywiscie o matke rodzona braci). Syn starszy jest taksowkarzem i ma sie calkiem z tym dobrze. Poznaje dziewczyne i zycie zaczyna nagle kroczyc duzymi krokami. Brat mlodszy ozeniony, posiadajacy 'posade', ogolnie czlowiek (prawie) sukcesu, zaczyna flirtowac z byla dziewczyna brata starszego; ukrywa to. Ojca ich (czlowieka o madrosci i pelni rad) mazenstwo tez zaczyna sie jakby rozmywac (i jak tu innym radzic gdy samemu sobie radzic nie sposob). Nie ma w tym filmie jednak niepotrzebnego smutku, patosu, zbyt powaznych rozmow, wszystko na poziomie akceptujacej rzeczywistosc ironi. Dobry obrazek o zwiazkach na roznym poziomie zaawansowania i ich wzajemnym splataniu. I znowu wychodza takie wnioski by sie nie bac wielkich uczuc, by doceniac to co sie ma, by miec oczy szeroko otwarte i nie zostawiac rzeczy domyslom tylko. By nie byc tchorzem, dupkiem i glabem.

14:31, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »