Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
niedziela, 29 czerwca 2008
A tak wlasnie bylo nam na weselu 21 czerwca
piątek, 27 czerwca 2008
Udalem sie tydzien temu do 3miasta

Bylo tak dobrze jak zawsze gdy odwiedzam polski przyczulek tropikow. Co mi tej Angli gdy tak cudownie jest w Gdyni, Sopocie i w Gdansku? Morze jak nigdzie, plaza piaszczysta, a jak leje to z taka moca i gracja jednoczesnie, z grzmotami. Oto wiec Gdynia:

z lekka z przerwa na Tyskie :) i spacerem po plazy:

a przy bulwarze przepływają nie tylko stada łabędzi, kaczek krzyżówek, mew i rybitw, ale i trzy sztuki kormoranow

Później, po weselu (bo dlategoż właśnie przybyłem do 3miasta) udałem się do Sopotu:

Czyż nie było warto?

czwartek, 12 czerwca 2008
Osobowosci mnogie

Poniedzialek 03/03/08. Session 9 (2001)
Film calkiem dobrze sie zapowiadal, bo jakze dobra mial podstawe, na ktorej moglby powstac dobry horror. Oto mamy wielki, stary, rozpostarty niczym nietoperza skrzydla dom, byly dom dla ludzi umyslowo chorych. W lewym skrzydle kobiety, a w prawym mezczyzni. Im ciezszy przypadek, tym bardziej oddalony od glownego korytarza. Dom ten ogromny splatany jest jak labirynt; uwazac nalezly by zle nie skrecic, by nie zejsc z trasy dla lekarzy na trase chorego psychicznie. Zostaje wynajeta grupa budowlana, ktora ma w przeciagu tygodnia oczyscic caly dom z azbestu, ktory byl uzywany prawie wszedzie. Jeden z pracownikow, syn prawnika, interesuje sie nagranami z sesji psychiatrycznych prowadzonymi z kobieta o bardzo bogatym rozszczepieniu osobowosci. Jednemu z szefow powoli zaczyna szalenstwo udezac do glowy. Inny z pracownikow, ktory natknal sie schowane w scianie stare monety, znika, nie przychodzi do pracy, po tym jak wraca w nocy by zabrac je wszystkie dla siebie. Pojawia sie poznie, ale inny jakis, otepialy. Film wyglada tak, jakby rezyser nie byl zdecydowany, w ktora strone ma rozwijac akcje. Czuje sie, ze powinny wystapic tu czy tam pewne niedopowiedzenia, ale ich nie ma, bo wszystko staje sie jasne. Czuje sie jedynie jakies zle energie, ktore zle wplywaja na umysl czlowieka. Ten sam rezyser zrobil tez film The Machinist (2004), ktory ma w sobie wiele z tego typu opowiesci, kiedy to widzi sie tylko oblakancza mrocznosc, podczas gdy rzeczywistosc okazuje duzo gorsza nawet od niej. Dlatego wlasnie pisze o tym zlym filmie, by pokazac, ze ten sam rezyser moze zrobic cos slabego, ale i tez dobrego.

Poniedzialek 09/06/08. Identity (2003)
Oto drugi przyklad opowiesci opartej na temacie osobowosci mnogiej. Podczas totalnej ulewy, ktora zupelnie odcina od swiata, do przydroznego motelu dostaje sie jedenascioro osob, ktorych pojawienie sie jest bardzo ze soba powiazane. Logiczna nic przyczyn i skutkow sprowadza ich do jednego miejsca. Kierowca z aktorka, malzenstwo z synkiem, prostytutka, swieze malzenstwo, kierownik motelu, policjant wiozacy groznego wieznia. Rownolegle pokazana jest historia skazanego na kare smierci czlowieka z osobowoscia mnoga. Tuz przed egzekucja jego psychiatra i obronca zwoluja wieczorne posiedzenie wraz z sedzia, prokuratorem i innymi potrzebnymi osobami by pokazac im, ze to nie skazany popelnil te morderstwa, tylko jedna z jego osobowosci; on sam, nie jest temu winien. Jego cialo jest winne, ale nie on sam. Zas jedenascioro w motelu zaczyna przezywac koszmar, gdy to jedna osoba po drugiej zostaje mordowana. Zaczyna sie powolne odliczanie i nikt nie wie kto jest morderca, bo kazde podejrzenie okazuja sie nietrafne. Film na poczatku wydaje sie jakby przewidywalny, celowo podkrecany przez deszcz, odciecie od swiata (brak komunikacji wywolany burza), panike i dezorganizacje, ktora tylko zwieksza ryzyko kolejnych zabojstw. Wydaje mi sie ze ta przewidywalnosc jest celowa. Sluzy temu, by uspic nas i zaskoczyc zaraz swoja zlozonoscia, kluczem do ukladanki, niespotykanym zbiegiem okolicznosci (ktory tylko ludzki umysl potrafii wymyslic). Dawno tak sie nie zdziwilem zakonczeniem.

"As I was going up the stair / I met a man who wasn't there. / He wasn't there again today / I wish, I wish he'd go away" Hughes Mearns.

Niedziela 16/03/08. 1408 (2007)
Opowiesc o poszukiwaczu strasznych domow, nawiedzonych miejsc. Spedza on w takich miejscach noc by dokladna aparatura, wlasnymi zmyslami, analitycznie dowiesc tego, ze miejsca te sa tylko legenda owiane, sa sposobem przyciagania turystow, niczym szczegolnie strasznym, czasami tylko uzbrojonym w jakies liche sztuczki. Mieszkal on kiedys w Nowym Yorku z zona i corka. Corke stracil. Sam przez to stracil wiare w cokolwiek i wyszedl (doslownie) po papierosy i nie wrocil. Jako taki wlasnie sceptyk, pozbawiony wszelkich zludzen dostaje dziwne zaproszenie, by nigdy nie wynajmowal pokoju 1408 w pewnym hotelu w centrum Nowego Yorku. Oczywiscie nie jest w stanie odpuscic okazji do sprawdzenia kolejnego nawiedzonego pokoju, nawet gdy jest ono bliskie jego podcinajacym nogi przezyciom. Musi okazac bardzo wiele samozaparcia by wymusic na dyrektorze hotelu by ten wynajal mu ten wlasnie pokoj. Kazdy kto mieszkal w nim szybko umieral dosyc niespotykanie i niezwykle szybko. Dyrektor po prostu nie chce miec zadnych klopotow, nie chce sprzatac tego co pozostanie z naszego sceptyka. Gdy tylko zamykaja sie za nim drzwi pokoju 1408, zaczyna sie powolne wysysanie. Zaczyna sie gra, w ktora dla niego, choc przerazajaca, jest i tak dla niego ukartowana. Jest to adaptacja opowiadania Stphena Kinga i tu, jak w przypadku innych jego historii doznalem tego przerazajacego, ale bardzo niemilego uczucia. Nie jest to zwykly strach, o ktorym wiemy, ze jest tylko fikcja. Ten strach jest jakby paralizujacy, jakby ktos szybko wlozyl zimna dlon w nasze wnetrznosci. Odczuwam to mimo tego, ze wiem ze to fikcja.

Nawet gdy opuscisz ten pokoj, nigdy go nie opuscisz

14:35, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 czerwca 2008
Meanwood Park

W sobote zapedzilem sie przez las by sobie po korzeniach pojezdzic i blocie. Zaplanowalem dojechac do malej rzeczki w Meanwood Park i jakze bylem zdziwiony znajdujac ja tak urokliwa. Przejechalem wzdluz niej az do przecinajaca ja drogi glownej. Tak oto zaplanowalem wycieczke na dzien nastepny. W niedziele bowiem poszlismy tam wszyscy i spacerem poszlismy podobna droga, biorac jedno urokliwe udejscie pod gore gdzie wszystko kwitlo, kwiatki kolorowe, drzewa niespotykane. Prawdziwy las.

niedziela, 08 czerwca 2008
Dwie perelki

Sroda 21/05/08. Powiedz to, Gabi (2003)
Szczesliwi Ci, ktorzy mieli to szczescie widziec ten wlasnie film. Film to o zamieszaniu czasoprzestrzennym, zamieszaniu przyczynowo-skutkowym, ale o luzniejszej, wdzieczniejszej, subtelniejszej formie niz na przyklad "Przypadek" Kieslowskiego. Opowiesc o problematycznej Gabi, nastolatce, ktora kocha sie w swym sasiedzie Borysie (Andrzej Chyra), do ktorego mieszkania czesto sie wkrada by czuc sie blizej niego, by go poznac. On, dziennikarz spotyka sie z byla dziewczyna naczelnego redaktora; ma swoje zycie, swoje problemy, swoje reportaze. Gabi ma dwie mlodsze siostry; szczegolnie przyjacielski maja do siebie stosunek. Postanawia skorzystac z kolejnego sposobu zdobycia serca Borysa. Kradnie na basenie habit zakonny i udaje, ze dostala przepustke z klasztoru, po to by potem ja spalic przed Borysem i wyznac swoja milosc. Oczywiscie plan sie nie udaje. Borys odwozi ja na dworzec, z ktorego miala wracac do klasztoru. Na dworcu dochodzi do rozszczepienia czasoprzestrzennego. Jeden zly czyn moze wiele zlego wywolac, jeden dobry wiele dobrego. Wszystko jakby poetycko, efemerycznie, i po Polsku, z wodka. Jestem bogiem, uswiadom to sobie, ty tez jestes bogiem, tylko wyobraz to sobie - przygrywa Paktofonica. Prosze zwrocic szczegolna uwage na role Piotra Najsztuba. Totalnie efemeryczny kloszard.

Wtorek 06/05/08. The American Astronaut (2001)
Moja druga perelka. Kupilem to DVD dawno temu i czekalem na szczegolna okazje, albo raczej na odpowiedni czas. Musiala dojrzec ona, musialem dojrzec i ja. Niby to film sci-fi, bo oto przewoznik miedzygalaktyczny wiezie kota na skolonizowany tylko przez mezczyzn Ksiezyc. Tam dostaje inne zlecenie - by zawiezc zarodek kobiecy na planete Merkury (tak mi sie zdaje) gdzie mieszkaja tylko wyknujacy ciezka prace mezczyzni, ktorzy nie widzieli i nie maja pojecia jak wyglada kobieta. Ma go wymienic na chlopca "ktory widziaj kobieca piers", ktorego rola na planecie Merkury, jest by w stroju Hermesa opowiadac (spiewajac) o tej niesamowitej rzeczy jaka jest piers kobieca. Na niego bowiem to maja chrapke kobiety z planety Wenus, ktore i tak co jakis czas zamawiaja jednego mezczyzne z planety Mars, z ktorego uslug korzystaja, az do miniecie okresu jego przydatnosci. Przewoznikowi depcze mu po pietach profesor Hess, ktorego raz juz zlikwidowal, ktory jednak pojawia sie co jakis czas, by nosic smierc za nim, ktory zabija tylko bez powodu; jezeli znajduje powod do likwidacji kogos, nie jest w stanie tego uczynic. Ale co jest w tym filmie istotne? Muzyka, klisza czarno-biala, choreografia? Wszystko w tym musicalu scince-fiction, a dokladnie w space-western-musicalu jest szczegolne, nietypowe, dziwne. I musze zdobyc muzyke z tego filmu, nawet gdyby musial ja nabyc jak uczciwy czlowiek w sklepie. Rezyseria, scenariusz i rola glowna: Cory McAbee, tworca jedynego w swoim rodzaju Billy Nayer Show. A oto malutka nutka-probka jego sposobu rozumienia swiata.

20:30, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 czerwca 2008
Flamborough

Otoz my nadal sie przemieszczamy, podrozujemy. Dwa tygodnie temu pojechalismy na wschodnie wybrzeze, do miasteczka Flamborough, a tam na cypel Flamborough Head oraz na niedalekie od tego miejsce North Landing.

Plaza i wielkie skaly wapienne. Ogromne. Mewy swoje gniazda na scianach skalnych zakladaja i lepiej im nie wchodzic w parade czajac sie z gory by ladna fotke wykonac.

Ja sie wspialem dzielnie i takim waskim paskiem sie ku nim zblizylem, gdy nagle dwie wielkie mewy wyskoczyly zza sciany, a ja sobie zaraz "Ptaki" Hichcock'a przypomnialem i grzecznie odszedlem w swoja strone.

Skaly, fale, a wiatr glowy urywa.

Pozniej przeszlismy sie na North Landing. Tam skaly podobne, ale dodadkowo male jaskinie wyplukane przez morze. Skalna podloga w nich jest tak gladka, tak biala, ze miec na takie podobienstwo lazienke uczyniona to szczyt marzen. Zaczelismy "zwiedzanie" od prawej strony zatoki.

Maly gral w pilke z nowym kolega...

.. a potem przeszlismy na strone lewa po kolejnych jaskinkach. Strona prawa okazalo sie jednak duzo bardziej atrakcyjna. Ogolnie warto, warto odwiedzic.

piątek, 06 czerwca 2008
Mroczne i kolorowe babelki oraz o tym jak dokopac facetom

Barfly (1987)
Genialny film bo jakze prawdziwy i szczery. Ale moze tylko w granicy fikcji literackiej, lub tez w formie upiekrzonej opartej na rzeczywistosci, ktora jako taka, sama nie zawsze musi byc genilane. Jednakze opowiesc ta jest jedyna w swoim rodzaju. Historia to poety, ktory wybral zycie na niskim poziomie drabiny spolecznej. Moze by zobaczyc jak wiele jest tam cierpienia, moze dlatego, ze dusi sie w duzych domach, moze dlatego, ze lubi sie spychac do rynsztoka i tkwic w nim taplajac sie by z tego poziomu tworzyc lepiej i glebiej? Szacunek wielki do kreacji jaka stworzyl Mickey Rourke. Odpowiednia rola dla odpowiedniego typu aktora, ktory bardzo lubi glebokie doznania i dlatego jest tak dobry w tym co robi. Oto powiesc o barowej cmie, o poecie Henrym Chinaskim, ktory codziennie na zapleczy baru walczy na piesci z barmanem Eddiego (Frank Stallone, oczywiscie ze brat Sylwestra), ktory jest uosobieniem wszystkiego czego niecierpi w ludziach. Poznaje Wande (Faye Dunaway) depresyjna alkoholiczke. Jest w nich to cos co ich laczy i odtad juz razem ida przez zycie barowe. Przez cale zycie idzie z usmiechem, nawet lezac w kaluzy krwi. Nie ma w jego oczach nienawisci, tylko akceptacja i brak przymusu do czegokolwiek. Tak moze i jest w bance alkoholowej, szczegolnie gdy jest w niej wileki poeta, ktory chce by jego dziela znaleziona po jego smierci. I co najwazniejsze - zero pompatycznosci. Moglbym sie jeszcze pokusic na porownanie do Swietego Franciszka, ktory zyl w pokoju i dzielil sie wszystkim, w ktorego role Mickey Rourke rowniez sie wcieli (nie bez kozery aktorzy graja w tych filmach a nie innych).

Wanda: Nie potrafie zniesc obcecnosci ludzi. Nienawidze ich.
Henry: Serio?
Wanda: Tez ich nienawidzisz?
Henry: Nie, ale czuje sie duzo lepiej jezeli nie ma ich w poblizu.

Niektorzy ludzie nigdy nie wariuja. Jak bardzo straszliwe ich zycie musi byc.

Niedziela 01/06/08. Deceiver (1997)
Analizna klamstwa. Oskarzony (Tim Roth) o zabojstwo z pocwiartowaniem testowany jest na wykrywaczu klamstw. Jezeli jest sie naprawde dobrym klamca mozna i to oszukiwac jak tylko sie chce. Mozna ta maszynke nawet calkiem dobrze wykorzystac. Oskarzony cierpi na epilepsje, ale/oraz pije absynt, ktory podobno jest epilepsjo-tworczy (jak tez czynil to Van Gogh, ktory i tu jest wspominany, oraz w ktorego role Tim Roth rowniez sie wciela, jak skolnni byli czynic inni epileptycy). Film bardzo demonizuje ta chorobe, mowiac o ludziach dotknietych nia jak o potworach, ktorzy gdy pod wplywem stresu dostana ataku (do ktorego przejscie moze byc ledwo zauwazalne) potrafia zupelnie zmienic swoja osobowosc, stac sie agresywni, a w stanie 'apatii epilptycznej' (bo tak ten stan wyglada) sa jak mina, na ktora lepiej nie nastepowac. Oskarzany calkiem dobrze znajac sie na psychologi, manipuluje tymi, ktorzy chca nim manipulowac. Moze sie nagle stac nawet oskarzajajacym, szczegolnie gdy jako synym bogacza tekstylnego potrafi dotrzec do bardzo wielu informacji. Film dobry i jak bardzo dynamiczny. Wszystko w nim na wlasciwym miejscu, role swietnie obsadzone. Mroczny i zaplatany.

Kiedys w lutym 2008. Death Proof (2007)
Kolejne dzielo Quentina T. Po obejrzeniu go zorientowalem sie (dopiero niestety), jak bardzo lubi on uwieczniac kobiety, jak zaczal to robic coraz dobitniej i mocniej. Kobiety wygrywaja, dokopuja, mszcza sie i definitywnie czerpia z tego to co im odebrano. Stuntman Mike, byly kaskader, (ktory tylko mleko pije) zapedza do swojej jezdzacej maszyny pulapki pelne zaufania dziewczyny, uzywa swojej maszyny by jedna czy druga rozkwasic. Czasami w zyciu bywa tak, ze przejdzie sie o jeden maly most za daleko, ze zadrze sie z niewlasciwymi kobietami. Co mnie bardzo cieszy w tym filmie; jedna z glownych rol gra Zoe Bell, ktora wczesniej byla kaskaderka, dublerka (na przyklad Umy Thurman w Kill Bill). Mile, ze Quentin tak ten film wlasnie skrecil by miedzy innymi wypromowac swoja kaskaderke. Wracajac do filmu, to samochody pedza, samochody sie rozbijaja i pelno zywych (nie plastikowych), ludzkich kobiet, ktore sie bawia, pija i czasami pojda w zlym kierunku, ale czasami ten kto na nie czycha, moze wykonac zly skret w nie te prawo. Quentin nadal goruje prosze Panstwa.

Niedziela 18/05/08. Spun (2002)
Tworca teledyskow skrecil sobie filmik, ktory okazal sie swietny (moze nawet kultowy). Znowu o narkotykach i o przygodach z nimi zwiaznymi. Mozna go postawic na polce razem z Requiem for a Dream oraz Trainspotting. Narkotykiem tu podawanym  w szczegolnosci jest metamfetamina, ktorej produkcja zajmuje sie The Cook (tak sie zreszta nazywa wszelakich chemikow, ktorzy tworza te niesamowitosci). I tu dochodzimy do sedna (jednego z dwoch). W role chemika wcielil sie Mickey Rourke. Biale kowbojki, bialy kapelusz, szerokie umiesnione plecy i sprasowana twarz. Takim sie stal Mickey po swojej bokserskiej przerwie w aktorstwie. Moze tego potrzebowal by stac sie lepszym aktorem? Druga osoba dla ktorej obejrzalem ten film byl Jason Schwartzman, ktory gra glowna role i staje sie przez moment kierowca chemika. Przywozi i odwozi jego dziewczyne, jedzie z nim po potrzebne do produkcji skladniki. Cala kolomyja wokol narkotykow (policji nie brakuje) no i slicznie wszystko okraszone psychodelicznymi, stroboskopowymi animacjami.

Opowiesc chemika: Pamietam gdy mialem okolo... bylem jescze maly, nie pamietam... 4 albo cos okolo 5 lat mialem. Mielismy stara suke, a ona sie oszczenila. Pewnego dnia wchodze do lazienki, a moja mama stala tam, kleczala... Nasza suka miala okolo 8 szczeniat, a moja mama schylala sie na zlewem i kazde ze szczeniat po kolei zabijala. Pamietam, ze sia zapytalem: dlaczego?... Odpowiedziala, ze tylko zabija to czym nie jest w stanie sie opiekowac. Pozniej moja mam powiedzala do mnie, spojrzala na mnie i powiedziala, szkoda ze nie zrobilam tego z toba. Moze powinna byla, moze powinna.

14:46, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »