Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
piątek, 28 lipca 2006
...takie male polaczenie

Co mozna napisac o Franku Sinatrze i Bohdanie Lazuka. Obaj sie zmienili. Kiedys byli szczupli i wiotcy o ujmujacym spojrzeniu. Franka spojrzenie bylo nieco bardziej romantyczne , z rosnacym z wiekiem lekkim pobudzeniem lotrzyka zawartego w sobie, Bohdana zas, troche ponetne choc terz czesto ironiczne i drwiace. Po latach ich szczotkowata szczuplosc przeksztalcala sie w okraglutka postawnosc. Jeden mieszkal w Ameryce, drugi w Polsce. Obaj tamtez spiewali. Jeden gral w filmie "Stad to wiecznosci", drugi w "Malzenstwo z rozsadku". Obaj sa spod znaku strzelcow. Bohdan jest mlodszy od Franka o 23 lata. Frank umarl osiem lat temu.

16:49, czokczok , Notki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 lipca 2006
o pracy niezapomnianej
nie mam niczego do myslenia co nie jest zwiazane z praca. Gdy jestem w pracy nie moge swoich mysli poswiecic czemu innemu jak tylko pracy. Gdy tylko przekraczam prog swojej pracy nie trace energi na nic innego jak tylko na prace. Calym soba jestem zwiazany z praca, sam zamieniam sie w prace. Gdy opuszczam miejsce pracy przestaje myslec o pracy, w zasadzie nic niepamietam. Tak jakbym zostawial wszystkie dane odnosnie mojej pracy w komputerze, do ktorego poza praca nie mam dostepu. Czasami staram sie uzmyslowic sobie na czym polega moja praca, co robie w pracy, ale od momentu gdy chcialem definitywnie oddzielic prace od zycia poza praca, gdy chcialem calkowicie poswiecic sie zapominaniu o pracy gdy zaczela mnie ona przemeczac, angazowac do tego stopnia, ze nawet po pracy staralem sie rozwiazywac problemy ciazace nademna, od tego calkiem niewinnego momentu moje zycie poza praca stalo sie pelnia relaksu i spokoju. Trwalo to bardzo dlugo, az do dzis, gdy uzmyslowilem sobie, ze nic nie wiem o swojej pracy, ze nic nie pamietam z tych przepracownych osmiu i pol godziny po piec razy w tygodniiu.
20:38, czokczok , Notki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 lipca 2006
resztki mysli

W Polsce czas plynie inaczej. Nie tyle, ze wolniej, ile ze tresciwiej. Wiecej wzruszenia pojawia sie, wiecej duchowosci. Moze dlatego, ze wiecej wspomnien? Zycie w Polsce nie jest zyciem z dnia na dzien. W Polsce nostalgia, w Angli impreza.

Kierowcy jezdzacy na pamiec przyczyniaja sie do lepszej komunikacji samochodowej. Jezeli zastanawiasz sie gdzie skrecisz, narazasz sie bardziej na wypadek, zastanawianie sie opoznia reakcje. Jezeli jezdzisz na pamiec, jedziesz jakby po torach, z ktorych nie sposob zboczyc, czyli nie zjedziesz na droge wypadkowa. Kazdy kierowca jezdzacy na pamiec jest czescia ukladu przeplywu samochodow.

Korki samochodowe doprowadzaja do wiekszej rownosci. Takie same mozliwosci poruszania ma kierowca biedny, jak i bogaty, samochod szybki, jak i wolny. Wszyscy tocza sie ROWNYM slimaczym tempem. Nikt nie jest wywyzszony Jaguarem, ani ponizonym starym Fiatem.

W Angli wszyscy sa otwarci na wypowiedzi innych. Stosunki miedzy dziecmi a doroslymi sa bardzo kolezenskie. I rodzice i ich dzieci sa prawie na tej samej stopie. Kazdy pozwala wypowiedziec sie drugiemu i rzadko kiedy jeden wstydzi sie przed drugim mowic odwaznie, tak samo pewnie jak pewnie mysli o tym wczesniej nie chowajac swoich mysli tylko dla siebie,. Nie widzi powodu krycia sie z nimi przed reszta swoich bliskich. Dziecko nie czuje ze "dzieci i ryby glosu nie maja".

Dlaczego kobiety angielskie nie wstydza sie swojego ciala opasanego szmatami? Wszystkie maja duzo pewnosc siebie, nie stresuja sie brakiem dobrej figury. Ubieraja sie w swoje dziwne stroje tak jakby bylo to przebranie na bal przebierancow. Nie jest istotne czy dana "kreacja" pasuje. Wazne ze jest sie przebranym w ta "kreacje". Nie musza chodzic elegancko ubrane, nie to jest wazne gdy wychodzi sie "na miasto". Bez stresu, bez wstydu niepotrzebnego, z duza pewnoscia siebie, z pelna akceptacja samych siebie wedruja z wilkimi babzonami, na ktorych opiera obfity biust. Wszyscy sie dobrze bawia i nikt nikomu nie dopieka, nikt z nikogo sie nie smieje. Pelna akceptacja braku doskonalosci.

15:22, czokczok , Notki
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 lipca 2006
o jezyku
W Polsce czuje sie troche wyrwany z kontekstu. W Polsce mysli biegna szybciej. Jezeli nie uprawia sie tego biegu bezwarunowo, przebywajac w Polsce, mozna stac sie nieco ubozszym. Najgorsze jest to, ze odczuje sie to dopiero po przyjezdzie z daleka do Polski.

Pierwszego dnia chcialem blysnac. Ktos zadal pytanie czym rozni sie sukienka od spodnicy. Odpowiedz na to znalem, jak i znali ja inni. Postanowilem zadac pytanie nieco trudniejsze - czym rozni sie halka od buduaru. Brat mi na to odparl ze najwyrazniej chce zostac czlowiekiem rekonesansu.

W Angli Polak czuje sie nieco odciety. Uczyl sie wczesniej w szkole jezyka angielskiego a jak chce go uzyc to nie sposob zdania sklecic. Nadomiar zlego powstale cisnienie braku umiejetnosci zwiekszane jest faktem, ze w Angli kazde dziecko, kazda staruszka, po prostu kazdy biegle wlada jezykiem angielskim, prznajmniej slowem mowionym i uzywa go lekko i naturalnie dokonujac czasami wariacji akcentu lub tworzac nawet nowe slowa.
09:48, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 lipca 2006
Pocztowka z Polski
Odwiedzilem dentyste. Po przegladzie stwierdzono, ze mam tylko delikatnie starte zeby, wyzlobione oraz dziaslo w niektorych miejscach opadly i odslonily wrazliwe miejsca, zeby pokryte ciensza warstwa szkliwa. Denstystka spytala, czy przypadkiem nie zgrzytam nocami w nocy przez sen.
Codziennie doswiadczam innego piwa mocnego. W piatek wypilem wytesknione piwo Debowe Mocne; przesalo mi podchodzic; gdzies na lini ja - piwo zmienil sie smak. W niedziele Okocim ciemne Dlugo Wazone - dobre, ale nie mocne, zwykle 5,5%. W poniedzialek, Kaper. Jedynie ono pomimo najwiekszego stezenia (8,3%) ma tak szczery smak, nie ukrywajacy smaku wodki - wodke czuc, ale jej smak nie tyle nie przeszkadza, ile dodaje uroku.
Bylem w Gdansku Oliwie. Fotografowalem kwiaty.
W piatek kupilem krotkie spodnie. Gdy je przymierzalem byly akurat, nie za luzne, nie za ciasne. Dzisiaj juz zaczynaja mi spadac z tylka. Przyczyny nie znam.


17:49, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 lipca 2006
Bardzo duzo zwierzat
W sobote bylismy w Chester zoo. Malpy, slonie, rosliny, ryby, pingwiny, nietoprze, jaguary, czarna pantera, lwy, tygrysy, strusie, papugi, nosorozce, pelikany, konie przewalskiego, zyrafy, czaple, dzioborozce, sowy ... weze i mrowki ... jaszczurki, pajaki... Naprawde wiele zwierzat. Zoo jest zadbane, czyste. W obekcie gdzie znajduja sie jaguary i pantery sa na przyklad probki zapachow. Wacha sie, a pozniej sprawdza co sie wachalo. Mi sie jakos tak trafilo, ze moim pierwszym zapachem byla uryna jaguara. Innymi zapachami byly: kakao, kawa, wanilia. Po prostu bardzo edukacyjnie wszystko jest przedstawione. Pierwszy raz w zyciu wachalem rosnacy tyton - pachnie naprawde ladnie, jak dobra strona tytoniu - moze papierosy robi sie z drugiej strony? Naprawde warto tam pojechac i obejrzec ... obejrzec na przyklad kabibare, najwiekszego zyjacego gryzonia. Mierzy do 130cm a wazy do 50kg. Gigantyczna swinka morska. Albo mozna posiedziec po ciemku i pozwalac nietoperzom przelatywac tuz na glowami. Malpy w tym czasie wyczyniaja rozne figle, a prawie kazda malpa ma naprawde dziwne posladki, jakby byly guzami pokryte, zgrubiale, ale symetryczne.
Filmowe dni

Czwartek: Widzialem film "The Red Squirrel" w rezyserii Julio Medem. Widzialem jego pozniejsze filmy i one juz byly zakrecone. Ale ten film przekracza poczucie podswiadomej rownowagi. Nie wiem czy wyrazilem sie jasno (bo sam do konca nie rozumiem poprzedniego zdania) ale chodzi mi o to, ze bardzo umiejetnie Julio Medem swidruje poczuciem wlasnego ja, umiejetnoscia wkrecania sie w niebezpieczne, ale potrzebne sytuacje emocjonalne, bazuje na podstawowym poczuciu ufnosci by pokazac ze mozna je niezauwazalnie nadwyrezyc, co bynajmniej nie czyni szkodzy glownym bochaterom. I oczywiscie, wszystko jest o milosci, tylko bardzo silnie uwiklanej. Kazdy z tych trzech filmow, ktore juz widzialem otrzymal rozne europejskie nagrody filmowe i kazdy z tych filmow jest bardzo godny polecenia.

The Red Squirrel          The Lovers from the North Pole       Sex and Lucia

Piatek: Zobaczylem koncu slawny film "Monster". Nie chcialem go ogladac. Moim zdaniem tylko dlatego byl slawny, poniewaz piekna aktorka Charlise Theron ucharakteryzowala sie na zniczona zyciem, postawna (czyli nie jest szczupla o delikatnej cerze platynowa blondynka) prostytutka. Mimo powyzszego oraz tego, ze nie nastroil mnie on dobrze to musze przyznac, ze naprawde rola prostytutki swietnie zostala odegrana. Charlize wylaniala sie tylko w usmiechu i w dloniach. Pamietam, ze w dzien premiery swiatowej Charlize wygladala lepiej niz przez filmem, byla pieniejsza niz kiedykolwiek byla. Tak jakby to byly zawody, ze mozna tak bardzo przytyc a potem tak wypiekniec. Podobne zadanie miala Renée Zellweger. Tyla i chudla, tyla i chudla, wszystko przez zbyt duza opularnosc "Dziennika Bridget Jones".

Charlize-prostytutka powiedziala:

People always look down their noses at hookers. Never give you a chance, because they think you took the easy way out, when no one could imagine the willpower it took to do what we do. Walking the streets, night after night, taking the hits and still getting back up.

I to straszna i bardzo smutna prawda, ale nie ma co sie zaslaniac zlym zyciem by mordowac, a tym bardziej miloscia do nie znajacej zycia, nie pewnej zycia, niedojrzalej nastolatki. Zawsze jak ktos dojrzaly zakocha sie w niedojrzalym to dojrzaly zle na tym wychodzi. Dlatego wole ostatnia jej wypowiedziana kwestie :

"Love conquers all." "Every cloud has a silver lining." "Faith can move mountains." "Love will always find a way." "Everything happens for a reason." "Where there is life, there is hope."
Oh, well... They gotta tell you somethin'

Czyli nie ma na nic sposobu i nic nie jest celowe, nie ma regol, nie ma szczesliwych drog, jest tylko zwykly slepy los, ktory nie jest stworzony po to by dbac, tylko by wszystko obracac w kolko. Cel, nagrody, powody - wszystko sobie czlowiek wymysla by miec jakies oparcie.

Sobota: Steven Shainberg - Secretary. Myslalem ze bedzie to film komediowy. Byl to film o masochizmie i milosci. Na okladce filmu napisano: polaczenie "Blue Velvet" i "Love Story". Moze troche. Ale milosc i cierpienie sa tu naprawde inne.

sometimes the pain inside has to come to the surface, and when you see evidence of the pain inside you finally know you're really here? Then, when you watch the wound heal, it's comforting... isn't it?

Niedziela: Oldboy. Wielki film. (Mialem szczescie ogladac ostatnio naprawde dobre filmy). To jakby "Chrabia Monte Christo" (uwiezienie) pomieszany z mitem o Edypie (kazirodztwo). Fil o zemscie. Nie pytaj kto, pytaj dlaczego.

Laugh and the world laughs with you. Weep and you weep alone.

Your gravest mistake wasn't failing to find the answer. You can't find the right answer if you ask the wrong questions

You see, they say that people shrivel up because they have an imagination. So, don't imagine anything, you'll become brave as hell.

10:33, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 lipca 2006
Przeszly weekend

Ostatniego weekendu, nie jestem za bardzo z nich zadowolony. Wszystko przez upaly. Mialem taki plan by pojchac do Temple Rievaulx po drodze mijajac wzniesienie w Sutton Bank, a wracajac zajrzec do Duncombe Park. Wjazd na Sutton Bank jest naprawade BARDZO stromy - okolo 25%, a moze i wiecej. Ledwo jechalo sie nawet na drugim biegu. Z parkingu na koniec wzniesienia idzie sie okolo 20 minut. Mija sie po drodze jagodowe pola i areoclub (Glider Club) az dochodzi sie do klifu. Widok z niego jest napewno niesamowity, ale ja za bardzo go nie docenilem z powodu zaru bijacego z nieba. Usiadlem sobie na skalce wystajacej ze sciany i czulem delikatny dreszczyk emocji patrzac w dol. Samo wzniesienie nazywa sie Roulston Scar i jest uznane jako najwiekszy przyczulek bojowy z czasow epoki zelaza (okolo 400 lat p.n.e.).      

            

Idac dalej mozna zobaczyc znany rysunek konia (White Horse of Kilburn). Ja nie doszedlem (z powodu upalu).

             

Potem pojechalismy do ruin opactwa Rievaulx. Droga tam prowadzaca jest bardzo mila. Las z obu stron i to taki naprawde stary las. W samych ruinach mozna sie zgubic. Ciekawe, ladne, takie jak ruiny w Bolton Abbey, Fountains Abbey ... jak to ruiny. Do parku juz nie zajrzelismy. Caly dzien bym za goracy, dlatego byl gorzej strawiany przezemnie. Nie lubie az takich upalow.

W niedziele tez bylo upalnie. Pojechalismy do Alton Towers, najwiekszego wesolego miasteczka w Angli. Pierwszy raz zyciu pedzilem kolejka. Oblivion to kolejka spadajaca z wysokosci 60 metrow pionowo w dol pod ziemie z przypieszeniem 4.5G. Nemesis to bardziej typowa kolejka krecaca, ktorej serpentyny maja bardzo male promienie, w rezultacie czego zakrety sa bardzo agresywne. To Oblivion lekko zmiejszonej sily ale bardziej dlugotrwaly. Jezeli ktos chce krotki zastrzyk adrenaliny to proponuje Oblivion. Jezeli ktos potrafi dluzej odczuwac takie napiecie to dobry jest Nemesis. Kolejna to Ripsaw, ktora bardziej jest zabawa niz wstrzykiwaniem adrenaliny - ramie z pozioma lawa na 30 osob krecace sie i krecace lawa pokropujac jednoczesnie woda, by na koncu calkowicie zmoczyc pasazerow. Na tych trzech bylem. Sa jeszcze dwie warte sprawdzenia: Air to kolejka z siedzeniami ostawionymi wertykalnie by jazde czulo sie bardziej jako lot. Rita - Queen of speed - jest naprawde najszybsza - przyspieszenie 4.7G, 100km/h w 2.5 sekundy. Moze innym razem pojade.