Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
sobota, 28 lipca 2007
Dziwna Francja dwoch Vincentow

Piatek 28/07/07. Trouble Every Day (2001). Film jest znany tez pod innym tytulem: Gargoyle. Jest to jakby histioria o demonie, ktory tkwi w czlowieku, i ktorego trzeba od czasu do czasu nasycic. Czestotliwosc potrzeby nasycenia jest rozna u kazdego, jak i tez ciekawosc, co sie wydarzy po nasyceniu. Zdaniem przewodnim opisujacym film jest: zdolnosc do milosci, niezdolnosci do milosci ... glod milosci. Film opowiada o chorobie, nienasyceniu seksualnym, ktore rozpedza do zagryzienia partnera, wytarzania sie w jego wlasnej krwi. To tez niemoznosc ucieczki od tego nienasycenia. Pewien lekaz prowadzil badania nad dziwnym schorzeniem (na ktorze pozniej, a moze wczesniej choruje jego zona). Pewni ludzi brali w nich udzial. Jednym z nich jest mlody lekarz ktorego postepowania i tak nie sa do konca moralne. Pozniej pojawia sie on w Paryzu na miesiacu miodowym, ze swoja bardzo filigranowa zona. Nie wiem na czym polega ich zwiazek gdy oboje sa az tak skrajni, ona delikatna, a on nienasycony. Nie wiem czy mozna ta przypadlosc nazwac wirusem nienasycenia, czy to moze jest zwyczajnym urojeniem psychicznym? Moze ma to tez zwiazek z poczatkowa teoria Freuda, o tym ze akt seksualny polaczany jest z aktem destrukcji? To jest bardzo dziwny film i na pewno nie na kazde oczy. Wedlug mnie nie jest to horror (chociaz do takiej kategorii nalezy). To bardzo poetycki, iluzoryczny film. Role mlodego lekarza gra Vincent Gallo. On sam juz jest dziwny. Tacy ludzie moga rownie dobrze byc seryjnymi zabojcami, choc i tak pozniej sie okazuje ze seryjni zabojcy to zwykli, spokojni ludzie. To moze raczej mozna jego twarz zaliczyc jednoczesnie do grupy przystojnych jak i do grupy psycholi.

Podobny do niego jest w zagniezdzonej i ciagle trzymanaj na wodzy wscieklosci jest Vincent Cassel. Szczegolnie w filmie Read My Lips (2001) bo tak jak Vincent G, Vincent C ma wasy (ale to nie jest przeciez jedyny powod :) ). Gra bylego wieznia ktory szuka pracy i mieszkania. Pomaga mu lekko glucha dziewczyna, ktorej wyraznie sie spodobal. Jednak ona chce go wykorzystac by udupic nie pomocnych jej ludzi ze swojego biura projektowego. Tu nie ma jakis wielkich romansow. Tu jest kurz i ciemnosc. Podobno cala Francja jest dziwnie skrzywiona emocjonalnie, dziwnie postepujaca jezeli chodzi o zwiazki. Film dobrze sie konczy ale oboje ida po tak ciezkim zwirze, szoruja sie po nim cialami, jeden na drugiego naskakuje, ale w koncu i tak sobie pomagaja. Nie bede opisywal filmu bo chodzi mi tylko o atmosfere filmow francuzkich. O ta atmosfere zaciemnionych przejsc podziemnych, malych parkingow, tarzania na betonie. Dziwne to jakos gdy mowi sie jednoczesnie ze Paryz to miasto milosci.  Pradwopodobnie kazdego rodzaju milosci, nie tylko tej z motylkami, kwiatkami i zachodem slonca.

11:47, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 lipca 2007
Z fantazja i wdziekiem

Coz jest wazniejeszego niz bajki dla dzieci. Mozliwe, ze przesadzam, ale uwazam, ze nie powinno sie pokazywac dzieciom glupich bajek. Chociaz z drugiej strony, dla mnie dobra bajka, to ta ktora ma dobra fabule, czyli ogolnie lancuch logicznie wynikajacych z siebie faktow polaczanych z fantazja i wdziekiem, a to nie musi sie pokrywac z wymaganiami dziecka, ktore nie pamietaja az tak dokladnie ciagu wydarzen. Jednakze fabula niektorych bajek jest tak nielogiczna, tak brzydka nawet, ze nie wiem czemu moze sie dzieciom podobac. Na szczescie dzieci wybieraja wlasnie dobre bajki (z malymi wyjatkami).

Na poczatek dwie bajki moim zdaniem nie udane. The Magic Roundabout (2005). Oczywiscie bardzo to ciezkie tak doklanie odzwierciedlic futro psa, ale ta bajka po prostu nie ma duszy. Jej nic wiazaca jest slaba, a dialogi leza i sie nie podnosza. Niestety ten sam rezyser Dave Borthwick stworzyl genialny moim zdaniem film The Secret Adventures of Tom Thumb (1993), mroczna opowiesc o zyciu Tomcia Palucha, raczej nie dla dzieci, choc w formie kukielkowej/plastelinkowej. Podobna to technika i atmosfera filmu jaka stosuje Jan Svankmajer. Nie wiem jak mozna jednoczesnie zrobic knot i ciekawe dzielko, ale pewnie niektorzy tak maja. Kolejny kiczowaty i brzydki film to Hoodwinked! (2005). Mialo bys smiesznie, zabawnie, a wyszedl nudny, przegadany, film o brzydkiej animacji, jakby zapomnieli przepuscic wszystkiego przez kilka poziomow dopracowan animacyjnych. Po prostu sie nie umywa do starych i sprawdzonych filmow Disneya i jego dziecka Pixara. Niestety musze to przyznac, niestety, bo kiedys nie cierpialem Disneya, bo to Amerykanskie, bo to oglupia dzieci. Otoz nie. Malo jaki film animowany Disneya jest zly. Nie zaczne od klasyki...

Na poczatek A Bug's Life (1998). To jest bardzo skladny film. Nie ma zlych momentow. Akcja wynika logicznie, potok przyczyn i skotkow i dziecko nie jest oglupiane. Opowiada o rewolucji w cyklu zycia. Slonce rodzi pozywienie, mrowki zbieraja zapasy, koniki polne zjadaja zapasy ... a ptaki jedza koniki polne. I nagle mrowka wystepuje z zastraszonego szeregu i mowi ze mrowki zbieraja zapasy i mrowki zjadaja zapasy. Koniki polne sa zalezne od mrowek, bo to mrowki sa silniejszym gatunkiem od konikow polnych. To jest piekne! No i dodatkowo jest to genialna kolejna adaptacja "Siedmiu samurajow" Akira Kurosawy, bo rzecz w tym by zebrac odwazne owady ktore pomoga mrowka przed corocznymi atakami konikow polnych. I wszystko uczynione z fantazja i wdziekiem. Disney niestety czasami proponuje film za bardzo popmatyczne. Na przyklad oslawiony The Lion King (1994) mial na pewno byc wielka przypowiescia, ale to dla mnie za duzo, choc dzieci to uwielbiaja. Mi bardziej podoba sie The Jungle Book (1967) (moze dlatego, ze jest ekranizacja dobrej ksiazki). Tam cos sie dzieje. Jest humor i postacie sa bogatsze, maja wady i zalety i to jest cudowne. W The Lion King postacie sa za bardzo posagowe. Nie chce powiedziec tez ze Pixar ozywil Disneya. Bo przeciez Hercules (1997) jest calkiem ciekawy (pomijajac zbyt mocne przeksztalcenia mitologii greckiej gdzie Hades nie mial nic do Herkulesa, i to Hera chciala go zabic, bo to nie ona byla jego matka, tylko byla ja kolejna kochanka jej meza Zeusa, ale mial to byc film familijny, dlatego czasami zmienia sie historie). Aladdin (1992) bardzo sprytnie wykorzystal postac Genie (jina) z lampy ktorego przekomediowal Robin Williams. The Emperor's New Groove (2000) moze nie totalnie genialny, ale bardzo to ciekawe spojrzenie, bardzo pomyslowa i zabawna historia opowiedziana z fantazja i wdziekiem. Bardziej mi sie podobala ona niz na przyklad Monsters, Inc. (2001), a lacze ich Johnem Goodmanem, ktory w obu udzielal swojego glosu. Beauty and the Beast , ktory niedawno zostal odnowiony, jest filmem naprawde dobrym. Niestety bywa straszny i dziecko moze byc przerazone, ale to klasyka Disneya niepotwazalna i spelniajaca wymogi dobrego smaku. Nastepnie nastapie troszke na Chicken Little (2005). Ten film jest bardzo inny. Swobodnie sie nasmiewa z roznych Disneyowskich form. Dobrze jest umiec sie smiac z samego siebie. Jest to opowiesc o upadajacym niebie. Oparta jest na bajeczce dla dzieci "The Sky is Falling", w ktorej Cicken Licken zostaje uderzona zoledziem i mysli, ze niebo na nia spada. Pragnie od razu poinformowac o tym krola. Po drodze spotyka roznych zwierzatka o podobnie rymowanych imionach : Henny Penny, Cocky Locky, Ducky Lucky, Loosey Goosey, Turkey Lurkey ... Kazdy z nich postawia towarzyszyc w jej wyprawie w drodze do krola i tak duza gromadka spotyka Foxy Loxy, ktory to ma sprytny plan pozarcia. Na szczescie jego niecne plany zostaja przejrzane jak rowniez wyjasnia sie sprawa spadajacego nieba, bo byl to tylko zoladz, ktory z drzewa spadl. Oczywiscie istnieja inne zakonczenia tej niesamowitej historii: wszyscy zostaja pozarci przez Foxy Loxy, albo tez  niebo spada i zabija Foxy Loxy. Disney raz juz podejmowal sie proby adaptacji tej krotkiej, ale jakze wdziecznej historii. Ale dopiero teraz polaczyl ja z "Wojna swiatow" przetykajac autoironia i delikatnym absurdem. Jak ogladalem ten film to czulem sie zupelnie w innym swiecie i ciezko bylo mi uwierzec ze Disneya kompanija jest w stanie uczynic cos tak nowatorskiego.

Teraz dalsze dobre bajki: Robots (2005).  Calkiem ciekawy i rozrywkowy film, naprawde (z delikatnym nawiazaniem do Matrixa). Cars (2006) szczerze troche przegadany, bo pewnie usiedli sobie ludzie i pomysleli ze historia o samochodach sie sprzeda, ale mimo wszystko nie jest az tak zle, jest calkiem strawialnie :). Moze szczegolnie dlatego ze Paul Newman daje glos jednemu z samochodow? Otoz egoistyczny i napuszony samochod wyscigowy trafia przypadkiem do malutkiego miasteczka gdzie bardzo zroznicowane samochody szlifuja jego podejscie do zycia ucza go przyjazni i odrobiny pokory. The Incredibles (2004) czyli inne podejscie do super bohaterow. Oto swiat ktory juz ich nie potrzebuje i uwaza ich prawie jako niebezpieczne mutanty (cos jak w "X-man"). Super bohaterowie musza sie ukrywac w codziennosci, zyc jak normalni ludzie i miec dzieci ... ktore tez maja super umiejetnosci. I tak oto zyje niby normalna rodzinka super bohaterow, ktora zostaje wciagnieta w msciwa walke o gorowanie zwyklego smiertelnika z zabawkami nad wszystkimi super bohaterami (naturalnie wyposazonymi). Dobra bajka, z jajem, z fantazja i wdziekiem uczyniona. Teraz czas na inna produkcje : Ice Age (2002). Oto bajka naprawde dla dziecka przeznaczona. Jedna z glownych rol gra dziecko, poza tym jest tez mamut, gigantyczny leniwiec i tygrys szablozebny. Mnogosc gagow jest tak ladnie umieszczonych w akcje filmu, ze nic z niczym sie nie gryzie. Rowniez czesc druga Ice Age: The Meltdown (2006) jest rownie z wdziekiem na(za)krecona. W pierwszej :rzecz o transporcie dziecka do osady ludzkiej z elementami przemiany charakterow i zbudowania niezniszczalnej przyjazni. Druga opowiada zas o mamucicy, ktora uwaza, ze jest szczurem workowatym, o tym ze wszyscy musza uciekac z rajskiej doliny, ktora zostanie zalane na skutek naglego ocieplenia, a czesci obie poprzetykane genialnymi wystepami prechistorycznej wiewiorki. The Iron Giant (1999) jest bardzo wzruszajaca historia. Animacja jest doprawdy doskonala. Wszystko cudowne. Nie ma tam gagow, nawiazan do filmow znanych, czyli tak zwanych hakow na doroslych odbiorcow. Jest to prosta, bardzo uczuciowa historia o porzucownym robocie wojennym ktorego znajduje maly chlopczyk. Nawiazuje sie piekna przyjazc do momentu gdy nie zainteresuje sie nim wojsko. Moze jest to lekkie nawiazanie do filmu E.T. the Extra-Terrestrial (1982) ale i tak jest to piekny film animowany. O filmie Shrek (2001) nie bede wspominal bo to zupelnie inna bajka i raczej dla doroslych. 

Madagascar (2005) moim zdaniem nie jest rewelacja. Nie ma tam nic oprocz pingwinow. Nic (oprocz krotkiej pojekcji halucynogennych obrazow powstalych w wyniku dzialania srodka usypiajacego). Ice Age jest o niebo lepsza. Inna na przyklad bajka o zwierzetach to Over the Hedge (2006) - piekna rozprawka na temat zycia konsumenta. Bo ludzie zyja by jesc a zwierzeta jedza by zyc. Tutaj zwierzeta zyja w okrojonym kawalku zieleni, ktore otacza wielkie osiedle domkow jednorodzinnych. Z braku jedzenia w lasku zwierzata szukaja jedzenia w ludzkich domach. Bo ludzie zyja zarciem i maja jego tyle ze zawsze im malo (a ludzie posiadaja samochody dlatego, poniewaz nieuchronnie traca zdolnosc chodzenia). Finding Nemo (2003) - opowiesc o wiezach miedzy ojcem a synem. Podobnie jak w "Bambi" czy tez "Chicken Little" glowny bohater ma tylko ojca bo matka albo tragicznie zginela, umarla lub w ogole sie o niej nie wspomina. Jezeli pojawia sie kobieta to bywa macocha i od razu musi byc zla  "Snow White and the Seven Dwarfs", "Cinderella" - dziwne, nie? Nawijanie takiego wlasnie stereotypu. Moze dlatego, ze wiekszosc tworcow animacji, czy tez bajkopisarzy to mezczyzni? A wracajac co Nemo to jest tez jedna z lepszych bajek o mnogosci charakterow, o podrozy z przygodami, o odrobinie obsurdu, o przemianie (oczyszczeniu sie z traumy po stracie zony i tysiaca rybich malenstw.

szukalem dobrej bajki o dinuzaurach. No powiem, ze ciezko, by tylko jedna jest warta obejrzenia i wyraznie odstaje od reszty bo jest na prawde bardzo dobra. The Land Before Time (1988). Opowiada o werdrowce roznych dinozaurow, ktorzy mimo swoich roznic, innosci, podrozuja razem do ostatniego przyczulka zieleni (czyli pozywnienia). Znajduja podobna rajska doline jak bohaterowie Ice Age2. Ladna animacji mimo ze nie Disney.

To na razie wszystko bo ilez mozna o tych bajkach pisac... Ufff tyle napisalem ze juz nie wiem dlaczego o tym pisalem... aaa ... zeby omijac glupie bajki. Omijajmy glupie bajki.

13:35, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 lipca 2007
Epidemie w Brytanii

Wtorek 19/06  - Children of Men (2006). Gdyby nagle ludzkie kobiety przestalyby plodzic dzieci, to kazde dziecko byloby skarbem, a nowo narodzone, zbawicielem. Przez kilka lat brytyjskie granice sa zamkniete, wszelcy imigranci deportowani. Wczesniej jednak umieszczaniu w obozach dla uchodzcow, gdzie traktowani sa gorzej niz jency. Brytania jako jedyna pozostaje pomimo wielkiego kataklizmu populacyjnego zwarta i silna. Inne panstwa popadaja w wojne i zniszczenie. Ale nie o tym. Chodzi o wzor. Glowny bohater Theo w przeszlosci traci dziecko. Rozstaja sie z zona. Ona niegdys jak on nadal protesujaca i pikietujaca. On daje za wygrana i pracuje w biurze. Jednak to on przez bieg wypatkow wkrecania do tajnych organizacji staje sie opiekunem jedynej brzemiennej kobiety, Kee. I tak Theo i Kee walcza o to by dziecko nie wpadlo w zle i niepowolane rece. To wyglada jak jakies since-fiction prawie, nie? Co jest pieknego w tym filmie, to ojciec Theo, wieczny hippis, ktory wierzy w to ze tylko gandzia ma sens. No i wszystko w klimacie brytyjskich blotnistych farm. Rezyserem zas jest Alfonso Cuarón, ktorzy stworzyl dzieko "Y tu mamá también" (I twoja matke tez).

Niedziela 08/07/07 - 28 Days Later... (2002). Oto wielki film Danny Boyle. Mimo, ze on zawsze musi umiescic cos o narkotykach (choc moze cale jego filmy to jedna wielka metafora o narkotykach) robi to genialnie. Od samego poczatku, cos czai sie na strychu, w glowie, w pasji. Kazdy za czyms pedzi az do smierci. Kazdy szuka raju, ktory pozniej okazuje sie wiezieniem. W tym filmie pokazala wielka analize ludzkiej agresji. Wielka Brytanie opanowuje wirus wscieklosic. Nie jest to zwykla wscieklizna, ale dziala na podobnych moze zasadach. Czlowiek zaraza sie poprzez krew, w przeciegu jednego bicia serca staje sie bestia, ktora musi zabijac niezarazonych, lub ewentualnie ich zarazic. Nie ma juz osobowosci. Jest calkowicie opanowana przez wirus. I to kilka ludzi pomimo totalnej epidemii, kilku luziom udaje sie uniknac zarazenia. Pojawia sie wojsko ktoremu nie udaje sie udaremnic ataku epidemii i ktorego pozostala garstka fortyfikuje sie w opuszczonym dworze bardzo zmieniajac zdanie na temat calej ludzkowsci.

Oto co widzialem przez cztery tygodnie od dnia rozprzestrzeniania sie epidemii. Ludzi zabijajacy ludzi. Jest to prawie tym samym co widzialem cztery tygodnie przez infekcja, i cztery wogodnie wczesniej, i jeszcze wczesniej. Ludzie zabijajacy ludzi. Stawia nas to obecnie w pozycji, calkiem normalnej.

Zolnierze chca rozpoczac nowa cywilizacje, ale potrzebuja do tego kobiet. Kobieta sie pojawia. Ale kobieta ma swojego rycerza. I oto glowny bohater zaczyna zachowywac sie tak jak ludzie zarazeni wirusem gniewu. Jest pelen checi mordu, zemsty, ale rozni go od tych bestii, ze nie robi tego z zadzy krwi, tylko aby uwolnic. Mimo ze robi to z taka pasja, jest nadal czlowiekiem, mimo ze zabija jak zarazeni, jest nadal czlowiekiem niezakazonym. Moim zdaniem to wielki film. I prawdziwie przerazajacy. I maly dodatek. Jeden z bohaterow barykaduje sie w duzym pietrowcu z corka. Stara sie zebrac wode do wiader na dachu. Wszystko jest przeciez odciete od doplywow wody, jak i pradu i gazu. Tylko ze ma taki problem ze nie pada. I mowi: Nigdy bys tak nie pomyslal, ze mozna tak bardzo pragnac deszczu w tej cholernej Angli!

15:35, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
Ze zdenerwowania na poddajacych sie

Denerwuja mnie ludzie, ktorzy uwazaja, ze ich zycie jest nic nie warte, ze mysla umiera sie w domu, ze bez ludzi umieraja, ze samotnosc ich zabija. Boja sie zostac sami ze swoimi myslami. Bo przeciez by temu zaradzic mozna sie zajac czymkolwiek; hobby jakies powinno wypelnic kazda nudy chwile gdzie czali sie to przerazenie samotnosci. Piwonie uprawiac, fascynowac sie monetami, ogladac mecze pilki noznej, ksiazke czytac, tworzyc gdy ma sie taka w sobie umiejetnosc. Z reszta kazde hobby jest tworzeniem, przetwarzanie innych tworow tez jest tworzeniem, jak kolaz (collage). Ludzie smutni, zdolowani, ktorzy tak czesto mysla o tym by zakonczyc z tym, bo tak bardzo im zycie nie wychodzi. Maja moze gdzies przyjaciol, ale sa oni tak daleko, ze ich istnienie w ogole nie pomaga. Mowia, ze nie maja nikogo i nagle zaczyna wynikac, ze maja jednak kogos bliskiego, rodzenstwo, jednego znajomego, ale to nadal za malo. Moze jedyne czego potrzebuja to partnera na cale zycie oddanego, ale takiego partnera w ich obcnym stanie moga tak bardzo zameczyc, ze kazda chwila czulosci stanie sie tortura. Tacy ludzie mnie denerwuja, ze tak bardzo czas marnuja, ze tak bardzo folguja swojej depresji, przedwczesnym zmeczeniem i braku wiary w jakikolwiek sens, ktorego szukac juz nie sa w stanie, bo go po prostu nie ma. Nie ma czegos takiego jak sens zycia innego nic samo zycie. Sensem zycia jest zycie po prostu i dla niego sie zyje. A szuka sie tylko upiekszaczy, substancji przeciwbulowych. A przeciez wystarczy zmienic spojrzenie, bo im bardziej bedzie sie brnelo w srodki odurzajace tym bardziej bedzie sie oddalo od siebie samego, a prawdziwe szczescie jest w nas samych. Moze to zbyt glupie albo zbyt proste albo zbyt naiwne, ale tak mi sie wydaje. W nas jest szczescie, my jestesmy stworzeni dla nas samych, a w osatecznosci kazdy bedzie pozostawiony samemu sobie i dlatego tylko na sobie powinno sie opierac, a nie oczekiwac, ze zawsze bedzie ktos kto nam pomoze, bo to rodzi problem, gdy nie ma tego kogos obok. Gdy nie ma tego kogos obok, spadamy. Ale kazdy z nas jest w stanie sam siebie zlapac. Jestemy genialna, samowystarczalna, samonaprawialna jednostka. Chociaz gdyby kazdy byl w stanie, to niebyloby ani chorych psychicznie ani samobojcow. Nie chodzi mi o skrajnosc, chodzi mi to, ze to jest mozliwe. Naprawde.

15:22, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 lipca 2007
Dwa naprawde o milosci

Piatek 01/06/07 - Dolls (2002) - O tym ze ludzie z powodu milosci glupio postepuja. Sa to dwie milosne historie oplecione trzecia. Oplatajaca, to historia pary darzacej sie wielka miloscia. Jako ze rzecz dzieje sie w Japoni, a ludzie dziwnie tam postepuja, chlopak z namowy rodzicow ma ozenic sie z inna, corka swojego szefa, co bardzo dobrze bedzie wrozylo jego karierze. Dziewczyna probuje popelnic samobojstwo, po czym popada w apatie. Chlopak przed samym slubem ucieka i zabiera ze soba swoja jedyna ukochana. Ich zwiazek jest sznurem, ktory jest w stanie ich trzymac razem. Jest szukaniem jakiejs czastki miedzy soba, czekaniem na otwarcie, na ponowna szanse. Druga historia, to opowiesc o mezczyznie, ktory kochal i byl kochany przez kobiete, ale postanowil zmienic swoje zycie, postanowil stac sie bogatym, po to by pozniej wrocic po swoja ukochana. Gdy jest juz starym szefem mafii, gdy pokonal cala swoja konkurencje idzie do parku, w ktory zwykl ze swoja ukochana spotykac sie i jest przez nia przygotowany posilek. Na starej lawce nadal siedzi starsza juz kobieta i czeka na swojego ukochanego z posilkiem. Trzecia to historia fana gwaizdki pop. Idzie za nia krok w krok i jest jednym z jej najstarszych fanow. Z powodu zypadku samochodowego zostaje ona oszpecona i konczy kariere. On by jej nie musiec wiedziec przeklowa sobie oczy. Pozniej sie spotykaja.

Niedziela 10/06 - Brokeback Mountain (2005) - Kiedys watpilem w ten film opierajac sie na recenzjach innych, ze to zwykle "Przeminelo z wiatrem", tylko ze tym razem rezyser wykorzystal chwytliwy temat milosci homoseksualnej. Otoz nie. Ten film opowiada o uczuciach mezczyzn tak gleboko, a uczucia mezczyzn bywaja czasami tak bardzo ciezkie do wychwycenia, rozplatania, ujawnienia. Para kowbojow majacych zajmowac sie stadem owiec pada sobie w ramiona rostrzaskujac dlugo podtrzymywane napiecie zaognione od pierwszego spojrzenia. Niby tego nie chca, ale niebotycznie pragna i wszystko dazy do ujawnienia sie miedzy soba. Ciezkie to, gdy jeden pamieta czasy gdy zlinczowano pewna pare mezczyzn, ktorzy postanowili zamieszkac w pelni szczescia razem. Po pieknym czasie w Brokeback Mountain, jeden, bardziej zamkniety, zeni sie, a drugi spotyka corke bogatego teksanczyka, z ktora plodzi dziecko, zeni sie. Co jakis jednak czas oboje spotykaja sie w Brokeback Mountain. Coraz rzadziej i rzadziej. Ten bardziej zamkniety boi sie otwartego zwiazku. Drugi wierzy w szczescie, w zyciu tylko we dwoje. Piekna milosc, wielka meska wrazliwosc, wielka nierealizacja. Staraja sie spotykac od czasu do czasu w tym samym miejscu, ale to zawsze bedzie za malo. Zawsze za malo.

23:06, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »