Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
wtorek, 28 sierpnia 2007
Ze jestem w Polsce
i nie narzekam, ze przed moim przyjazdem prazylo nieustajaco slonce i cieplo wciskalo sie w kazde cienie, nie narzekam na to, ze zaczelo padac gdy przyjechalem i pomimo lekkiego wystarania w formie dwu dni slonecznych, zaczelo padac w niedziele, poniedzialek, ze padalo wtedy gdy wychodzilem z domu, gdy spacerowalem z psem, nie narzekam na to, ze inni moga sie opalac w Portugalii, ze znowu inni przed moim przyjazdem mogli sie opalac nawet wtedy gdy nie chcieli sie opalac, nie narzekam na to wcale

przeciez ja uwielbiam zapach Polskiego deszczu a opalac moge sie w Leeds, fynta za 3 minuty :)
00:17, czokczok , Notki
Link Komentarze (1) »
wtorek, 14 sierpnia 2007
Znowu deszczowo po lata odrobinie

27 lipca 2007 roku to pamietna data w dziejach miasta Leeds. Otoz po miesiacach ulew i dwoch powodzi pierwszy raz zaswiecilo slonce wlasnie tego dnia. Swiecilo tak przez dwa tygodnie, az do dzisiaj, czyli 14 sierpnia. 12 sierpnia, w niedziele przed poludniem nad Leeds przeleciala pierwsza chmura deszczowa, zwiadowca ulew, ktore uderzyly dzisiaj w nocy. Tak oto udalo sie nam przezyc szesnascie dni slonecznych. Moze wlasnie te dni byly latem w Leeds. Podobno slonce ma pojawic sie we wrzesniu. Ale teraz sam nie wiem czy w to wierzyc. Na calym swiecie sluchac tylko o kolejnych powodziach. Tylko w Polsce jest slonecznie :)

Z powodu tak krotkiego lata tak niewiele pisalem o wyjazdach. Bo ich az do 27 lipca nie bylo. Jezeli jakkolwiek oddalilismy sie od Leeds to w celu schowania sie pod inny dach niz dachy w Leeds. A gdzie bylismy po pamietnym dniu?

Ciezko nam bylo uwierzyc po tym dniu pamietnym ze mozna isc na dwor bez parasola, bez kurtki. Pierwszy weekend spedzilismy czajac sie sie i czekajac na grom z jasnego nieba. Dopiero drugi weekend odwazyl nas do dwoch wycieczek.

Otoz 4 sierpnia pojechalismy do Robin Hood Bay by dowiedziec sie ze nie ma tam plazy dla dzieci, typowej plazy z piaskiem, tylko skaly przyzdobione glonami. Znalezlismy wysepki piasku i dzieci potrafily sie w tym bawic; na szczescie dzieci wyposazone sa w wybujala wyobraznie, ktorej nam doroslym juz ubywa, albo po prostu nam to nie przystoi (mozna to nazwac dziecieca schizofrenia, ktora w doroslym wieku moglaby byc uznana za prawdziwa - sam tego nie wymyslilem, tylko gdzies przeczytalem). Ogolnie co do plaz angielskich, to znajdujacy sie tam piasek jest mokry, jakby bardziej blotny. W kraju mym rodzinnym :) piasek plaz nadmorskich jest bardzo "kwarcowy", sypki, wyschniety przemile, ze mozna po nim szusowac nie stykajac sie z wiglocia. A tu normalnie dzieci sa upaprane w blocku jakims. Ale dzieci lubia sie paprac i niech im na zdrowie.

Otoz 5 sierpnia pojechalismy do Filey. I tam to zaznalismy wiekszego wypoczynku. Bylo troche ludnie, piasek nie byl sypki, ale byla szeroka plaza, byl piasek, mozna sie bylo polozyc, a dzieci bawily sie tylko piaskiem, a nie skalami i wodorostami. I jaka ta plaza dluga, jaka mila. Byly lody, byla slona woda. :)

Trzeci weekend spedzilismy czesciowo w Peak District. Slonecznie wzdluz jezior. W niedziele obserwowalismy ze smutkiem pierwsze chmurki. :( koniec lata, koniec to juz