Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
sobota, 29 sierpnia 2009
Vol 5

01 - Pop Levi - Sugar Assault Me.
Pierwszy, to Pop Levi. Póki co, to denerwuje on moich znajomych. Ja go lubię. Ten utwór (
teledysk), jak i inny, pod tytułem Never Never Love

02 - Bob Sinclair - The Beat Goes On.
Wracam na parkiet i imprezuję przy muzyce dance? Troszkę, o ile to dance. Byle był bit, ładny wokal i nie zanudzające pętle muzyczne.
Teledysk dobry.

03 - Santogold - Creator.
Artystka ta jest wielka i to wszystko. Żadna tam lalunia, żadna tam wypromowana jakaś dziunia. Wrażliwa, otwarta, pomysłowa Santogold.
Teledysk nie zostal stworzony - tylko
obrazek z muzyką.

04 - Mark Ronson Ft. Amy Winehouse - Valerie.
Amy to kolejna postać istotna. Ona musi cierpieć, jeżeli tak siebie jak i swoje życie niszczy. Nie jej utwór tym razem, ale w jej wykonaniu, wersja na żywo,
na sofie i mały mix tego samego.

05 - Negresses Vertes (Les) - Sous le solei de Bodega.
Francuzki zespół; utwór zaś :) poszerza horyzonty i dodaje absurdu szczyptę. Oto
kolorowy teledysk.

06 - Duffy - Merci.
Pani ta znana jest, może nie aż tak wielka, ale przypomina dawne i dobre czasy piosenek - dobry to styl.
Teledysk jak piękne lata 60-te.

07 - Sesa - Like This Like That.
Teledysk jest umcy umpcy z oka przymruzeniem, i dobrze.

08 - Booty luv - boogie 2nite.
Poprzez czysty kompromis umiesciłem kolejny kawałek, bardziej dyskotekowy niż moje zamieżone gusta. Niech jego żywosc zasłoni jego braki. Typowo imprezowa wersja, i nieco podrasowana, lepsza jakby.

09 - Hercules love affair - Blind feat Antony Hegarty.
Antony ma nieskazitelny styl (jeżeli tak można powiedzieć). Jego wrażliwość bije kolorytem po oczach. Oto piekny duszą bajkowy ludek. Tym razem w wersji bardziej dyskotekowej - to chyba jedyny taki utwór. A oto
teledysk.

10 - THESE NEW PURITANS - Swords Of Truth.
Zespół ten jest dla mnie prawie zagadkowy. W jakiś zagadkowy dla mnie sposób łączą motywy, wrzucają go do metalowej puszki, którą szastają na lewo i prawo. Podoba miś ten utwór i cudem znalazłem teledysk, który też jest warty przyjżenia się.

12 - Tweet - Boogie tonight.
Orginalna wersja powyższego otwóru spod numeru 08, wesja spowolniona, która posuwiście spływa i zamiast nerwowo pobudzać, uspokaja. Śpiewa popowa Tweet, ta której się oops ...

13 - Blonde Redhead-23.
Blonde Redhead, była punkowa grupa, wydała w 2007 roku aobum 23. Z tego albumu , całego jakby sferycznego, ten utwór mnie najbardziej rozpędza. Oto tytułowy utwór, 23.
 

14 - Bebel Gilberto - River Song.
Zgodnie ze znalezionym tłumczenim mowa w tej piosence o fal pianie i o falach namiętności, o wietrze co wiać przestaje, o kropli rosy, która mieniąc się nigdy nie wysycha, o rzece, która zatrzymując się nie wiem, czy jest rzeką płynącą z gór, czy też rzeką płynącą do morza. Wizualizacja z muzycznym podkładem

15 - Mousse T - by myself.
Powoli, zwalniając do całkowitego odcięcia, samotności i wolności...

16 - Laid Back - Bakerman.
... gdzie wszystko płynie wokół nas pozostawione samemu sobie, piekarz chleb piecze ...

17 - Simply Red - Something Got Me Started 2005.
No koniec inna wersja znanego przeboju i ta wersja pobija tą starszą. I oto gorący teledysk.

czwartek, 27 sierpnia 2009
Paris Paris Paris

Cieżko nam było dnia następnego, bowiem tak się uwziąłem, by tak wiele zobaczyć, że można by nazwać ten weekend w Paryżu biwakiem wędrownym. Zaraz po poranku, dnia 9 sierpnia pojechaliśmy na cmentarz Pere Lachaise.



Wspaniały to cmentarz, i każdy to przyzna, kto spędzi chwile przechadzając się po częściach jego, tak zmurszałych



jak i rzeźbami przeróżnymi przyozdobionych



... rzeźbami skupionymi czasem na głowach nieboszczyków ...



jak i skupionymi na postaciach anielskich.



Również spotkać tam można i takie nagrobki, których rzeźb przyczyn powstania można tylko domniemywać



Oczywiście, szczególną popularnością cieszy się ten cmentarz z powodu listy na stałe zameldowanych mieszkańców. Bo są tu przecież tacy wielcy jak: Rossini, Géricault (Tratwa Meduzy), Chopin



legendarna para Abelard i Heloiza, Jim Morrison, Molier i La Fontaine (którzy to sąsiadują tu ze sobą)



Edith Piaf ze swym Theo,  Balzac, skromnie Marcel Proust



jak też Oskar Wilde, którego czci się tu z wielką pieczołowitością, szczególnie pocałunkami



Niektóre postumenty
bardzo znacząco upamiętniają zło czynione, a na takim przecież cmentarzu jest to bardzo istotne.



Bardzo ciekawym doświadczeniem jest być tu, przejść około i zatrzymać się na chwilkę.



 

Nadal zmęczeni, ale bogaci w zdobycze poznawcze, pojechaliśmy zwiedzać Operę Narodową. Obeszliśmy ją na początku szeroki kołem, zahaczając o okolice galerii La Fayette,


pod którą mijaliśmy rozlokowanych swobodnie bezdomnych, śpiących jeszcze; jedną kobietę z walizką, z rozwieszonym praniem na barierkach ulicznych, innych proszących o jałmużnę przy progu zamkniętych drzwi bogatych sklepów.  Po małym piwku i konwersacji z 62 letnim lekarzem, australijskim uczestnikiem Tour de France, zwiedziliśmy w końcu starą i bogatą w ornamentykę Operę Narodową.


Tak.. ornamentyka, detale widziane z bliska ...


Przedzieraliśmy się przez jej korytarze, dochodząc aż do najwyższego piętra


Doszliśmy też do przepięknej biblioteki.


Rzuciliśmy okiem na widownię radując się sufitem obmalowanym przez Chagalla


Po prawie całym dniu znowu i po raz ostatni wylądowaliśmy w dzielnicy łacińskiej, tym razem w restauracji francuskiej spożywając żabie udka i po raz drugi ślimaki; te jednak nie były tak dobre jak te pierwsze, bo przypalone jakieś i mniejsze jakby. Popiliśmy sobie potem trochę,  tak na koniec wycieczki...


Nie pamiętając powrotu, obudziliśmy się rano cali. Trzy dni niezapomniane - trzask, prask.


piątek, 21 sierpnia 2009
Vol 4 - bardziej popularnie

01 - Mo Horizons - Fever 99.
Utwóru pierwszego przedstawiać nie trzeba. Dzwięki jego pierwsze i to charakterysteyczne memłanie bełkotliwe poprzedzające linię basu i bęnów jest znane.
Oto muzyka dla przypomnienia i notka o zespole. Kto ma większy apetyt, niech cały album Ten Years Of... (2008) sobie zdobędzie.

02 - Sixth Finger - It's So Easy.
Z szybkiego rytmu, delikatnie zstępujemy. Do utworu skrótu nie posiadam, ale zdobędę.

03 - Hooverphonic - Out of Sight.
Zwalniamy jeszcze trochę. Bardzo lubie ten zespół za ich nostalgie i jakby inne przedstawianie rzeczywistości. Podobny nieco do Portishead i Massive Attack, ale nadal charakterystyczny. Oto
teledysk. Jeżeli serce chce być bardziej ściśnięte w podobnym temacie, oto inny otwór tego zespołu z tak smutnym wstępem dętym, Eden z płyty Blue Wonder Power Milk. Informacja o zespole.

04 - Dani Siciliano - Suddenly.
Gdy już starczy smutków, delikatnie przyspieszmy. 5:46 dlugosci na mojej składance, skrócone w
delikatnym teledysku do 3:33. Jest jeszcze jeden, żywszy utwór tej samej wokalistki, Be my producer. Dobry to wstęp do dziwów następujących w utworze następnym.

05 - Bugz In The Attic - Booty (La La).
Robaki na strychu świdrują, czyż nie? Oto mamy
teledysk z ich udziałem i kilka słow o nich.

06 - Sweet Female Attitude - Flowers.
Przyniosę Tobię kwiatów bukiet gdy deszcz siąpić zacznie z nieba... Jak rytm za bardzo denerwujący, coż, taki wybór. Wiem, że to nie utwór aż tak wymagający uwagi, ale tak się starali, że ja im daje plusa. Utworu
teledysk narysowany i notka o zespole

07 - Jem - They.
Po małych głupotkach przechodzimi do utworu grupy Jem. Wiem, że znany, ale miło o nim przypominać, szczególnie, gdy obok
teledysku znanego, można znaleźć ten mniej znany.

08 - Lamb - Gorecki
Idąc scieżką dobrze wydeptaną, oto Lamb i wielki
Gorecki. A tuż obok, by dodać trochę ich inności, B-Line.

09 - Touch and Go - I find you very atractive.
Błękitna kobieta co zostawia jajek sadzonych ślady na trawie bardzo zapadła w mojej pamięci. Lubie sobie popatrzeć na
ten teledysk.

10 - The Orb - Little Fluffy Clouds.
A teraz mogę się spokojnie tuż obok na tej trawie położyć, i szukać tych chmur opisywanych. 
Fluffy Clouds

11 - Breakbeat Era - Bullitproof (MJ Cole remix).
Pana MJ Cole wersji nie znalazłem. Oto
inna wersja, nie aż tak zła, szybsza.

12 - Ursula 1000 - Direct drive.
Oto
strona głowna Alexa Gimeno, kryjącego się pod pseudonimem Ursula 1000. Utwóru nie znalazłem. W zamian oferiuje bardziej znany Kinda Kinky i wywiad. Już bardziej popularnie być nie mogło.

środa, 19 sierpnia 2009
Dziwna Anglia - część druga - domowe sprawy
Domowe sprawy, lub bezpieczeństwo życia codziennego w Anglii. Wchodzimy sobie spokojnie do łazienki naszego mieszkanka...

1. Sznurkowy wyłącznik światła – w ten tylko sposób oświetlamy łazienkę. To chyba pierwszy skutek praw BHP (BS) rządzących życiem w Anglii. Dodatkowo w łazienkach nie znajdziemy ani gniazdka, ani włącznika innego urządzenia elektrycznego w ścianie. Jakby się bali prądu, pewnie z powodu niewiedzy o nim. I jak w takim razie mamy włosy wysuszyć będąc w łazience?

2. Zimna woda osobno, ciepła osobno. To jest szczyt zupełny. Na początku dwa kurki odkręcałem i chłapałem się raz to lodowata, raz to ciepłą wodą, do czasu gdy nie stała się ona zupełnie wrząca. Logicznie myśląc zatykam zlew korkiem, nalewam wodę z kurków, otrzymuje jej letnią temperaturę, po czym myje się jak w misce. Cywilizacja jednak poszła do przodu i na pewno chciałaby nam umożliwić mycie się pod bieżącą woda.

3. Wykładzina w łazience. Zamiast ceramicznych kafelek, w Anglii kładziemy sobie wykładziny. Może to ze strachu przed zimnem, lub poślizgnięciem się na kafelkach? Taka zaś wykładzina wilgotnieje i śmierdzi i to nie jest miłe.

4. Rury ściekowe z łazienki i kuchni jak i jak kanalizacyjne, umieszczone są na zewnątrz budynku, z ta na szczęście różnica, że tylko rury ściekowe przed samym wejściem w kanał są otwarte. Chlupocze to, wali na kratkę, która umieszczona jest tuz pod wylotem. Przez to, że jest ona dostępną, bywa zatykana, na przykład liśćmi w okresie jesiennym. Można też dzięki temu otwarciu, siedząc sobie na zewnątrz obserwować zmienne kolory i zawartości wody, bo to czasem makaron do zlewu wpadnie, czasem ktoś się namydli kolorowo, albo kawę wyleje

5. Okna, które się nie otwierają. Spowodował to prawdopodobnie strach przed wypadaniem z okien, a jest to niestety ograniczeniem mieszkańcom mycia szyb od zewnątrz, umożliwiając tym samym prace pomywacza szyb. Czynią to za pomocą wysokich drabin, lub przedłużanych wycieraczek do szyb - mały program walki z bezrobociem?

6. Samo zamykające się drzwi, to wymóg przeciwpożarowy, by w razie wystąpienia pożaru drzwi się same zamknęły lub były zamknięte - wtedy ogień się nie rozprzestrzenia. Jest to niby logiczne, ale to przecież koleina ingerencja w życie.

7. Czujniki dymu, zawsze źle umieszczone. Włączają się po długiej kąpieli albo po gotowaniu zwykłej zupy - ale to dla Anglika problem nie jest, gdyż oni najwyżej wodę sobie na herbatę gotują, lub podgrzewają jedzenie w mikrofali.

8. By zwiększyć jeszcze bardziej bezpieczeństwo, gniazdka oraz wtyczki wyposażone są w malutkie bezpieczniki. Może to i dobrze, a może za duże z nich strachuski.

9. Element artystyczny: ósemkowe maźnięcia na suficie w celu niwelacji zniekształceń sufitu. Cud lenistwa.
14:09, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 sierpnia 2009
Paris Paris
Dnia następnego wstaliśmy wcześnie rano by już po 9:00 pojawić się na pchlim targu zwanym oficjalnie Les Puces de Saint-Ouen, umieszczonym wzdłuż Rue des Rosiers, koło stacji metra Porte de Clinancourt. Wypiliśmy małą cafe o'le w barze Le Voltaire i ruszyliśmy w trasę. Jakich tam przedmiotów ludzie nie sprzedawali.


Wiek XVIII aż do czasów obecnych. Pełno stanowisk z antykami, a ceny takie, że lepiej te przedmioty spokojnie oglądać i czuć się jak na wycieczce w muzeum i to w nie byle jakim, bo rozstrzał kulturowy i wiekowy jest przeogromny.








Następnie metrem udaliśmy się do kościoła Madeleine kolo stacji metra o tej samej nazwie,


a w niej napotkaliśmy ciekawą wystawę rzeźb.


Potem Plac Concorde i spacer Champs-Elysees, gdzie dokończyliśmy nasze wyśmienite sery, po których zapachu można nas było dawno już  poznać. Na wysokości ronda Roosevelta wstąpiliśmy do galerii Artcurial na wystawę Enki Bilala, jego najnowszego albumu ANIMAL'Z.


Dalej, idąc Avenue Montaigne gdzie Dior, Chanel, doszliśmy aż do Płomienia Diany, Flamme de le Liberte.


Później piechotą idąc na zachód, udaliśmy się w kierunku, Statuły Wolności ofiarowanej w 1986 roku paryżanom przez Nowojorczyków w odwzajemnieniu za ich ogromną.



Czyli, na podstawie małej z Parku Luxemburskiego, Bartholdi zaprojektował dużą, a średnia stoi sobie na moście Pont de Grenelle, na Ile aux Cygnes.



Wskoczyliśmy do metra i przechadzając się koło Katedry Notre Damme,


przeszliśmy się ponownie na centrum Pompidou.


Znowu jak dnia poprzedniego przeszliśmy się do dzielnicy łacińskiej , by tam zjeść obiad w małej tajskiej restauracji. A na Placu Saint-Michele chłopaki tańczyli capoeirę, a Michał Anioł przyglądając się temu spokojnie deptał szatana.


Pokręciliśmy się obok katedry,


podziwiając jej maszkarony i rzygacze,


poczem poszliśmy na cypel Ile de Cite wypić małe piwko i dając nogom w końcu odpocząć.


sobota, 15 sierpnia 2009
Paris
Dnia 7 sierpnia pojawiliśmy się w Paryżu. Wylądowaliśmy w Hipotelu, w dzielnicy Belleville, koło stacji Colonel Fabien. Zostawiliśmy tam bagaże i chyżo ruszyliśmy na plac Pigalle. Tam, w Le Chat Noir, wypiliśmy piwko i zjedliśmy pierwsze w życiu ślimaki.


Przechodząc koło Moulin Rouge,


skręciliśmy w Rue Lepic by rzucić okiem na Cafe des 2 moulins (po drodze nabywając woreczek słodziutkich czereśni). Mijając Le Moulin de la Galette (tak naprawdę to dwa młyny o tej samej nazwie),


doszliśmy do Galerie Atelier 102, galerii ciekawego artysty o imieniu André Martins de Barros, bardzo podobnego w swych pracach do Giuseppe Arcimboldo. Idąc dalej doszliśmy do placyku impresjonistów, Place de Tetre,



który ciężko ominąć idąc Rue Lepic w strone Sacre Ceur - ją samą, zasłoniętą przez turystów, ominęliśmy zerkając z lekka na Paryż. 


W jej okolicy tam wstąpiliśmy do Galerii Montmartre na wystawę Salvadora Dali.



Metrem przeskoczyliśmy w okolice Sebastopol, mijając dwa mniej znane łuki tryumfalne na Boulevard Seint-Denis, przy wjeździe na Rue Saint-Denis oraz drugi, przy wjeździe na Rue Saint-Martin.


Trochę gubiąc się,


trafiliśmy w końcu do centrum Pompidou.


Dalej, mijając Katedrę Notre Damme, przechadzaliśmy się po dzielnicy Łacińskiej.


Wstąpiliśmy nawet do znanego podobno antykwariatu Shakespeare and Company. Dalej, nadal piechotą doszliśmy do Parku Luksemburskiego, uciążliwie szukając oryginalnej Statuły Wolności, na szczęście z powodzeniem.


Po drodze do niej, usiedliśmy sobie w parku i spokojnie spożyliśmy serowy posiłek popijając piwem regionalnym (tylko dlatego, że nie mieliśmy korkociągu do wina) - we Francji bowiem, można w parku spokojnie sobie sączyć alkohol. Wracając koło Panteonu,


wskoczyliśmy do metra i zmęczeni wróciliśmy do Hostelu. Jakie było nasze zdziwienie, gdy dowiedzieliśmy się, że prysznic na naszym piętrze był zamknięty, a jedyny, dostępny na parterze był już zamówiony i zajęty. Jakby nie dość było tego, że i ubikacji nie mieliśmy w pokoju.

piątek, 14 sierpnia 2009
Vol 3 - Strefa sferyczna elektroniczna zmiennorytmiczna.
01 - Venus Hum - Pink Champagne.
Utwór pochodzi z albumu The Colors in the Wheel. Elektryzujące szampańske pocałunki grupy Venus Hum bardzo przyciągają. Proszę przyjżeć się temu posuwistemu teledyskowi. Mała notka o zespole.

02 - TM Juke - Bee's On Mars.
TM Juke aka Alex Cowan to ciekawy twórca. Utwór ten milo się słucha jak w przestrzeni bzyczy ciekawie. Nie znalazłem teledysku, ale wyszukałem utwór ten jako podkład do obrazu zabawnie pokazującego kłamliwość USA.

03 -  Koop - Tonight (Nicola Conte New Jazz Version).
Koop jest to ciekawy szwedzki duet grający elektroniczny jazz. Oto dwie wersje tego utworu i obie warto przesłuchać. Wersja szybsza i wersja wolniejsza. Takie jazzowanie porannie budzi do życia w pełni nadziei ciepłem figlarnych promyków nieprawdaż? Na ich ostatnim albumie współpracowali z Yukimi Nagano (i cóż że ze Szwecji), członkini równie ciekawego zespołu Little Dragon.

04 - Fantastic Plastic Machine - Electric Lady Land.
Nie udało mi się odnaleźć tego zabawnego utworku w innej wersji niż ta. Wiem, że pochodzi on ze ścieżki dźwiękowej do filmu The Girl Next Door. Miło sobie go zapuścić i radosne ludziki wpuścić.

05 - Tm Juke - Life, Rain, Fall.
Oto druga odsłona tego artysty. Całej płyty, skrawków kawałków, sobie można posłuchać TU. Proszę się zapoznać z ciekawą notką na jego temat.

06 - Brazilian Girls - Pussy.
Brazilian Girls jest to elektroniczno taneczna grupa z Nowego Yorku, mieszające bardzo wiele stylów muzycznych. A co do utworu
, oto jego remix oraz niekoniecznie dobra wersja na żywo. Lato mnie wzywa, tak ta mi piosenka gra! Utwor pochodzi z ich pierwszego albumu, a mają już na koncie trzy albumy. Oto ich strona główna.

07 - Fantastic Plastic Machine - Theme from Lupin the 3rd.
Oto drugi otwór tego zespołu i tym razem odnalazłem go (jeszcze). Informacja o zespole.

08 - Supreme beings of leisure - Under the gun ego.
Zespól fantastyczny. Tylko dziwne, że takie zespoły mają właśnie fantastyczne początki, a potem, jakby chcąc bardziej zaistnieć, idą na kompromis rezygnacji ze swoich wizji muzycznych (chyba). Oto o nich, a oto teledysk.

09 - The Postal Service - The District Sleeps Alone Tonight.
Wieczorna opowieść, nostalgicznie jakoś się zrobiło. Może to poezja nawet? Proszę, oto jedna wersja i druga wersja teledysku oraz notka o zespole oraz jakże ciekawa plastycznie strona zespołu.

10 - Utada Hikaru -Sanctuary.
Wielka gwiazdka z Japonii, podobno na miarę Britney. Mieszka sobie i nagrywa tak w Ameryce jak i w Japonii. Cóż, że prawie jak Britney? Ten utwór nie jest aż tak zły. Wersja po angielsku oraz wersja po japońsku.

11 -  Emiliana Torrini - If You Go Away.
Przy tym utworze to serce musi pęknąć. Ciężko nawet sam tekst samemu przed sobą czytać. Pełnia rozstania. Nie pozostanie nic tylko pusty pokój, tak jak pusty jest wyraz twojej twarzy, a ja pozostanę cieniem cienia twego, jeżeli tylko zapragniesz zatrzymać mnie przy swoim boku.

12 - Brazilian Girls - Lazy Lover.
Pocieszmy się szybko dziewczynami z Brazylii (mimo że z Nowego Yorku). Leniwy kochanek skulnie sie gdy go zapragniesz raz jeszcze.

13 - Utada Hikaru - Wonder 'Bout.
Drugi utwór wyżej wspomnianej Utady. Pierwsza wersja krótka z animacją, a druga cała, ale tylko z przepływającym tekstem.

14 - Dance Naked Under Palmtrees - Mo' Horizons.
Czy nie jest teraz przyjemnym położyć się, albo potańczyć nago pod drzewami palmowymi? Oto przed państwem Mo' Horizons.

15 - DNTEL - The Dream Of Evan And Chan.
Taka mała wstawka, ale równie ciekawa jak poprzednie. Oto DNTEL i teledysk.

16 - Fantastic Plastic Machine - First Class 77.
I na sam koniec, po raz trzeci, Fantastic Plastic Machine.
oraz nie koniecznie dobra
środa, 12 sierpnia 2009
Dziwna Anglia
Postanowiłem oto w dwóch odsłonach przestawić, to co wszystkim się na pewno rzuciło na oczy w trakcie pomieszkiwania na wyspach brytyjskich, a co ja zapragnąłem wypunktować, by się nad tym głębiej zastanowić.

Oto sobie całkiem spokojnie wychodzę na ulicę, pojawiając się przyjezdnie w mieście angielskim ...

1. Ruch lewostronny. To jest jedyna dziwna rzecz, która jest jednak całkiem normalna, jako że ruch lewostronny jest naturalny, pierwotny, a nasz prawostronny, to ruch mańkutów. Podaje ten punkt jako pierwszy, bo to chyba jedyna odmienność będąca logiczna i poprawniejsza.

2. Autobusy, które albo się spóźniają, albo nie przyjadą wcale, albo nie zauważają jak się do nich macha. Trzeba bowiem do nich machać by się zatrzymały (każdy przystanek jest domyślnie na żądanie). Z drugiej zaś strony, taki auto-stop nie istnieje w Anglii. Dodatkowo jak już stoimy na tym przystanku i co zauważymy później, że na przystanku istnieją specyficzne kolejki, które nawet w przypadku deszczu nie ścisną się pod daszkiem i reszta nie pod daszkiem flegmatycznie sobie moknie.

3. Wsiadam sobie spokojnie do autobusu. Jeżdżenie na gapę jest prawie nie możliwe, gdyż wchodzi się koło kierowcy, któremu bilet okazać musimy, lub u którego kupić go jest wymagane. To jeszcze mało, bo w Walii kierowcy nie wydają reszty. Wrzuca się pieniądze do metalowej skrzynki i trzeba mięć odliczone. Kierowca tylko drukuje bilet. Do dobrego obycia należy wychodząc, podziękować kierowcy za przejażdżkę.

4. Robotnicy tutejsi chodzą do pracy w ubraniach roboczych. Siadają w swoich brudnych spodniach i w butach roboczych do autobusu i dla wszystkich to jest normalne. W Polsce nie do pomyślenia; każdy robotnik przychodzi do pracy ubrany czysto, ładnie zaczesany na mokro grzebyczkiem, a brudne ciuchy ma albo przy sobie, albo w szafce.

5. Muzyka z komórek puszczana przez rozwydrzona młodzież w autobusach. Wkurza to wszystkich, a nikt z tym nic nie robi. A muzyka jest wysoce denerwująca, bo to zazwyczaj jakieś piskliwe, przyspieszone techno dance-owe.

6. Panujący wokół zapach trawy palony przez tą samą młodzież. Tak wygląda właśnie wynik wychowywania bezstresowego, które powoduje również młodzieńcze ciąże (średnio w wieku lat 160tu) oraz najwyższy stopień uzależnienia od heroiny.

7. Frytki polewane octem, frytki w bułce, frytki z uciekającą smażoną rybą, czyli wszech panujące fish'n'chips i na końcu diet coke, a potem tacy otyli ludzie wsiadają na swoje skuterki czterokołowe i takimi to przemieszczają się po mieście i w supermarketach, bo już tyłek im biedactwom za bardzo ciąży.

8. Gazety typu Sun gdzie z przodu, damski cyc uśmiecha się do nas, a z tyłu odwiecznie panujące rugby oraz krykiet - nieodłączny atrybut angielskiego robotnika.

9. Gazety wytykające każdy pryszcz, metkę, otarcie, fałdy tłuszczu, nalaną twarz bez makijażu, każdej gwiazdy defekt, pokazują światu, że też są one śmiertelne, tez wyglądają jak zwykły człowiek, strząsając z ich boskości przymioty, czyniąc ich człowiekiem. Możliwe, że patrząc z tej perspektywy ma to dobre działanie.

10. Gdy już wyjdziemy znowu na ulice, w centrum miasta najlepiej jest to zauważyć, że nie leży tu w zwyczaju wyrzucanie śmieci do kosza. Najciekawszym, wśród śmieci zjawiskiem, są gumy do żucia, promieniście rozchodzące się od koszy na śmieci, wiodące chodnikami, tworząc jedyny w swoim rodzaju ciapkowaty wzorek beży i szarości na tle ciemniejszych nawierzchni. 
...

10:01, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 sierpnia 2009
Vol 2

01 - Hot Chip - so glad to see you.
Jest to brytyjski zespol tworzycy tak zwany elektropop. Delikatne stymulacje elektroniczne miło mogą przebudzić - oto miły wodno-senny
teledysk.

02 - Air - Napalm Love.
Tego zespołu nie muszę przedstawiać. Oto ich piosenka o spalaniu w miłości. Dziwne, że po polsku zakochujemy się, a po angielsku: falling in love, czyli dosłownie spadamy. Oto frapująca
animacja.

03 - The Postal Service - Be Still My Heart.
I czy ta piosenka nie jest miła? Bo miło jest obudzić się obok kochanej osoby, po prostu.
Teledysk wyraźnie domowej produkcji, ale jakże miły.

04 - Chunking - Les Fleurs.
Miło się otrząsamy z ostatnich resztek snu i ... biegniemy po łąkach, hehe.
Ten utwor tak trudno znalezc w sieci. Mam tylko linka
informacyjnego tego zespołu. Wydali trzy płyty - oto link do tej ostatniej.

05 - Supreme Beings Of Leisure - Sublime.
W stanie wzniosłym uprawiam niekończące się wylegiwanie. W lustrze widzę wszystkie jagody świata turlające się po moim ciele, z drzewa spod nieba, wieki niezapominajek i kołysanek. Znowu nie udało mi się znalezc utworu, tylko słowa piosenki; ale za to inne są, możliwe do przesłuchania. Oto mała o nich
notka.

06 - Hey Willpower - Hundredaire.
Jeżeli milioner jest wart miliony, to tytułowy Hundredaire jest wart setki, czyli raczej biednie. Zespół jest amerykański, a oto
teledysk.

07 - Cloud Cult - Alien Christ.
Oto
Jezus spadł na ziemie z kosmosu. Cloud Cult pochodzi z Minneapolis i projektuje eksperymentalny idie rock - bardzo warto się zapoznać z całą dyskografią tego zespołu.

08 - Alice Russell - Munkaroo.
Oto
wersja koncertowa. Wokalistka to wielka i szczerze pobudza. Więcej o niej.

09 - Emiliana Torrini - Wednesday's Child.
Oto magiczna Emiliana z Islandii, mieszkająca na stałe w UK.
Teledysk ten to tylko muzyka z obrazkiem. Piostenka o roztrzepańcu. Zaś muzyce Emiliany, i albumom bardzo warto się bliżej przyjrzeć.

10 - Chungking - Cold outside.
Tak jak powyżej, teledystku do utworu tego zespołu nie znalazłem, ale warto go sobie posłuchać.

11 - Diviniti - Find A Way (Danny Krivit Edit).
Diviniti, nie wiele o niej się dowiedziałem, ale utwór bardzo mi przypadł do gustu. Oto skrót do singla z tą piosenką - mimo, że nie cały, można jego kawałeczek przesłuchać.

12 - King Britt feat. Ivana Santilli - Superstar.
Oto Ivana Santilli w 
wersji studyjnej, oraz w wersji koncertowej.

13 - Katia B - parece mentira (mohorizons_restyle). Ta sama wokalistka, ten sam utwór, ale w innej interpretacji. Katia B, to rosyjskiego pochodzenia piosenkarka, mieszkająca w Brazylii. Więcej o niej tu. Ciekawą interpretację utworu Human Nature Madonny można sobie obejrzeć tutaj.

środa, 05 sierpnia 2009
Kiedy król gubi kraj

Maurice Druon „Kiedy król gubi kraj” (część siódma, ostatnia, z serii „Królowie przeklęci”)

  • ... im się człowiek bardziej posuwa w latach, tym szybciej czas zdaje się uciekać?
  • ... jeśli mamy księży rozwiązłych albo świętokupców, to jeszcze nie powód, aby pozamykać wszystkie kościoły.
  • Bez piekła Kościół mógłby zamknąć swój kramik.
  • Podróż wydłuża czas.
  • Domniemanie to nie zbrodnia.
  • ... mając do czynienia z człowiekiem, który dużo przeżył, należy przywyknąć do wysłuchania wiele razy tych samych rzeczy.
  • ... głowa jest pełna wspomnień, które budzą się w przeróżnych okolicznościach.
  • Młodość wypełnia czas snując obrazy przyszłości, starość odtwarza czas za pomocą pamięci.
  • Człowiek podobny jest do ślepca zaprzeczającego, iż istnieje światło, ponieważ go nie widzi. Światło jest wielką tajemnicą dla ślepca!
  • ... obciążając zmarłego, podejrzany niczym nie ryzykuje ...
  • Im mniej człowiek wypowiada słów, tym mniej się je powtarza i mniej wypacza. (Edward III)
  • Nie pastwi się los bez ustanku ...
  • Dopóki ktoś rozkazuje, choć by to był największy dureń, zawsze znajdą się ludzie ufający w celność rozkazów.
 
1 , 2