Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
piątek, 26 września 2008
Aire Velley - Spen Valley
Dwa tygodnie temu pokonałem w końcu zaplanowaną wcześniej przejażdżkę rowerową. Raz już wystartowałem, a była to pewna sobota po pracowitym wieczorze piątkowym. Gdy przejechałem wtedy około 8 mil, opadłem z sił, zupełnie straciłem wiarę i jakże marzyłem o gorzkiej herbacie wracając zrezygnowany do domu. Tym razem wcześniej położyłem się poprzedzającego piątko i wyruszyłem całkiem spokojnie przed godziną 11. Trasa na początku przebiega wzdłuż kanału (Aire Valley) wychodzącego z Leeds rowerowym szklakiem 66. Przejeżdża się koło Kirkstall, Horsforth, Calverley. W następującym Apperley Bridge właśnie po raz pierwszy osłabłem i zrezygnowałem zupełnie. Tym razem jednak rześko minąłem je o pojechałem dalej, całkiem spokojnie.



Przejechałem przez Thakley. Tutaj zaczęło się trochę psuć w powietrzu i w kanale. Jakaś oczyszczalnia ścieków, ale chwilkę to tylko trwało na szczęście. Zaraz znowu otoczyły mnie mostki, trawki i gdzieniegdzie krówki.



Dojechałem w końcu do Shipley gdzie trasa 66 odbija od kanału na południe, wzdłuż którego dalej prowadzi trasa 69. Ja skręciłem w 66, droga do Bradford.



Nie radzę przejeżdżać przez Bradford rowerem. Ja przynajmniej nie zamierzam tego czynić po raz drugi. Pod górkę, pod górkę długo się jedzie i to jeszcze wzdłuż ulicy; całkiem to nie mile.



W końcu znalazłem drogowskaz do Spen Valley, drugiej atrakcji mojego zaplanowania. Spodziewałem się czegoś więcej. Naczytałem się, że jeżdżąc tą trasą mija się wspaniałe rzeźby. No jest kilka. Żelazne owce pospawane ze szczątków maszyn



żelazne siedzenia, wielkie fotele prawie poskładane z maszyn rolniczych i oraz koła stalowe postawione na sztorc tworząc tunelik, którym można w kółko się kręcić przejeżdżając.



Całkiem zabawne na tej trasie były dwa znaki napotkane. Jedno wnosiło: uwaga, pasące się owieczki, a drugie oznajmiało: uwaga, wałęsające się psy.



Dojechałem w końcu po czterech godzinach do Dewsbury. Tak właśnie chciałem uczynić. Z Leeds, przez Bradford do Dewsbury. Następnym jednak razem podaruje sobie przejeżdżanie przez miasta, bo i Dewsbyry dało mi we znaki to podjeżdżanie pod górki. W Leeds nie ma aż tak długich górek, przynajmniej na mojej trasi z pracy.

Wszystkie trasy rowerowe powytyczane w Anglii oznaczone są bardzo przyjemnymi drogowskazami. I tak właśnie oznaczona jest trasa 66.



Az się chce jechać, gdy widzi się, że ludzie tak tu o turystykę dbają.
czwartek, 25 września 2008
Bitwa pod Ripponden
Udaliśmy się z Arturem na krótką przechadzkę w pobliżu Ripponden. Małe kółeczko po okolicznych sztucznych zbiornikach. Wypakowaliśmy się przy Baintings Reservoir.



Zbiornik ten ma największą zaporę jaką w życiu widziałem "na oczy". Az się w głowie zakręciło i mrówki po nogach schodzą za strachu. Zabraliśmy plecaczki i rymc na górkę Manshed End (417m).
 


Wejście na szczyt było lekko podmokłe, ale oczywiście nie zniechęciliśmy się tym faktem, bo mały podmokły kawałek wiosny nie czyni. Doszliśmy z górki schodząc do drogi głównej koło małej wioski Cragg Vale i nawet nie wchodząc do niej zeszliśmy jeszcze niżej, aż do dolinę rzeki Cragg Brook.



Szumiała aż miło. Potem pod górkę do nowych zbiorników. Nagle zostaliśmy zatrzymani wzrokiem bardzo nami zainteresowanym:



Postanowiliśmy z tej okazji posilić się na kamiennej ławeczce. Spojrzałem na mapę, porównałem pozostały do zmroku czas z odległością planowaną i postanowiłem, że ominiemy trochę atrakcji i pójdziemy skrótem. Tak się zaczęła nasza przygoda przez morze traw, krzaków, gąbek roślinnych. Droga przecinająca małe wzniesienie wydawała się prosta, o w miarę stałym nachyleniu. Widziałem na mapie małe strugi wody przycinające to wzniesienie, ale uznałem, że będą łatwe do przejścia. Jakże się myliłem... Cały teren był jak zaminowany oczkami wodnymi, akurat wielkości buta.



Drogą taką musieliśmy się wlec dwie godziny. I bardzo chętnie przeszlibyśmy całe to wzniesienie na około. Nogi nam się wlekły gdy doszliśmy w końcu do White Holme Reservoir. Nie mogliśmy się jednak wlec za długo, bo przed dojściem do głównej drogi złapał nas ... chciałem myśleć, że to nadchodząca mgła, a odgłosy są tylko skaczącymi żabkami. Zaczęło z lać nieba, lać nam na głowy. A tu jeszcze ponad pół godziny szybkiego marszu do samochodu. Ani ja ani Artur nie zwolniliśmy, mimo, że chcieliśmy bardzo zwolnić, bo nogi chciały iść spać, a padać już przestawało. Tak to jest gdy dwóch facetów idzie na wędrówkę i potem to obraca się w jakiś pojedynek. Nikt nie chce się przed drugim wymięknąć, oj nie chce. Głupie twardziele. A stało się to w sobotę, 6 września.
środa, 24 września 2008
Pobawmy sie w zlo, ktore czai sie wszedzie

Moim zdaniem: najgorsze zlo to takie, ktore pojawia sie w spokojnej, szarej rzeczywistosci, tam, gdzie nikt nie widzi powodu, dla ktorego to zlo jest czynione. To zlo pojawiajace sie, przytrafiajace sie zupelnie bez znanego powodu. Przez ta niewiedze, nieumiejetnosc zrozumienia, to zlo staje tym straszliwsze. Odparcie jego nie lezy w naszej mocy opartej na przyjetej i wpojonej pewnej moralnosci. Zlo takie porusza sie drogami, ktore sa nam wewnetrznie zabronione. Zlo takie lamie niepisane umowy miedzy ludzmi. Jezeli chcemy je pokonac musimy postepowac tak jak ono, musimy przekroczyc wiele granic.

Wtorek 24/06/08. Funny Games U.S. (2007)
Remake filmu pod tym samym tytulem, w tej samej rezyserii. Michael Haneke postanowil ponownie opowiedziec historie rodziny, ktoryma spotyka sie z niepowstrzymywalnym zlem. Ann (Naomi Watts) i Goerge (Tim Roth), bardzo wysublimowane malzenstwo, jada ze swoim synkiem Georgiem na spokojny weekend do ukochanego domku. Maja tam zaglowke na jeziorem, uwielbiaja tam grac w golfa ze swoimi sasiadami. Coz moze zburzyc ich spokoj? Gdy Goerge zabiera synka na krotki rejs po jeziorze, Ann odwiedza mlody mezczyzna w golfowym stroju. Mowi, ze jest przyjacielem ich sasiadow, i gospodyni wyslala go po jajka. Wszystko odbywa sie spokojnie, ale spokoj tego typu moze stac sie bardzo sadystycznym. Chlopak ten swoja nieporecznoscia daje wrazenie jakby zaczynal sie delikatnie znecac. To jakby ktos lamal pewne reguly, granice. Z przepraszajacym usmiechem psychicznie torturuje drugiego, a ten nie jest mu w stanie udowodnic, ze czyni zle, bo mozliwe, ze mu sie tylko wydaje, ze zle odbiera otaczajacy swiat. Oto obrazek gdy pod powierzchowna dobrocia, uprzejmoscia kryje sie zlo, zupelnie szczere i zglebi duszy plynace zlo. Oto film o grze o czystych zasadach i mozliwosciach, ktore nie kazdy zruzumie az do nieugiego konca.

Wtorek 26/08/08. [Rec] (2007)
Tego typu filmow wiele juz zostalo stworzonych. Krecony jest reczna kamera, a rzecz jest o wirusie opanowujacym zamknieta przed swiatem kamienice. Dziewczyna reporterka i chlopak kamerzysta kreca reportarz o tym, jak inni pracuja wtedy, gdy wiekszosc ludzi spi. Tym razem padlo na strazakow. Odwiedzaja ich remize, rozmawiaja i czekaja na ciekawe zgloszenie. Nie chca kusic losu i oczekiwac licznego w ofiarach pozaru, ale czekaja na cos ciekawego, wartego reportazu. Gdzies w kamienicy pewna staruszka bardzo rzadko wychodzaca z domu, mieszkajaca z kotami, zatrzasnela sie w mieszkaniu i wrzeszczy straszliwie. Zgloszenie ciekawe. Jada i wszystko filmuja. Gdy wchodza do mieszkania wraz z policjantem, widza stojaca zakrwawiona stara kobiete w  dziwnym amoku. Od tego momentu wszystko zaczyna sie bardziej krwawrym czynic. Staruszka wgryza sie w policjanta, zrzuca strazaka w dol klatki schodowej, a kamienica zostaje zaplombowana od zewnatrz przez policje, tak by nikt, by nic nie ucieklo na zewnatrz. Zamknieci w srodku mieszkancy obwiniaja siebie nawzajem, obwiniaja system, a ofiar przybywa. Kamera z reki, zagryzajacy sie ludzie, odciecie od swiata. Bardzo ciekawe doswiadczenie socjologiczne.

Niedziela 07/09/08. Vacancy (2007)
Mlode malzenstwo, Amy (Kate Beckinsale) i David (Luke Wilson) jedzie na impreze rodzinna, na ktora wcale nie chca jechac. Stracili synka. Teraz chca sie rozwiesc, poniewaz nic juz miedzy nimi nie ma, tylko smutek. Zbaczaja z drogi stanowej, psuje im sie samochod. Musza w efekcie spedzic noc w przydroznym motelu. Motel ten jest obmierzly i pusty. Sa jedynymi klientami. Lazienka brudna, do spania to lepiej sie wcale nie rozbierac. Na telewizorze leza odrapane kasety video. David z nudow i zazenowania wlacza telewizor, ktory nie odbiera zadnego programu. Wklada wiec kasete do odtwarzacza. Pokazuje sie nagranie, dziwne co najmniej. Widac pokoj motelowy filmowany z roznych stron. Dwie kobiety, wpadajaca dwojka zamaskowanych mezczyzn, ktorzy ganiaja sie z nimi raniac je i bijac. Krzyk, szarpanina. Ogladaja wlasnie typowy snuff film, film obrazujacy czyjas smierc, na tyle realistycznie, ze nigdy nie wiadomo, czy nie jest to prawdziwa smierc. Na innej kasecie widac mlode malzenstwo w tym samym pokoju, uciekajace od tych samych zamaskowanych mezczyzn. Nagle David orientuje sie, ze filmy te byly krecone w pokoju w ktorym maja zamiar nocowac. Rozlega sie walenie do drzwi... Taki oto temat zadali mlodemu wegierskiemy rezyserowi, Nimródowi Antalowi, ktory tak pieknie przedstawil inna dreszczykowata historie, pelna zwiewnosci i subtelnosci -
Kontroll (2003). Ciezkie mial zadanie, ale postaral sie bardzo. Zdjecia, napiecie calkiem w porzadku. Stosunek w rozpadlym malzenstwie tez dobrze przedstawiony. Cala historia wystarczajaco realistyczna bez zbednych popisow i niemozliwosci. Pobawmy sie w zlo, pobawmy sie w boga.

You'll never survive if you lose control.

Poniedzialek 15/09/08. Joshua (2007)
Opowiesc o genialnym, bardzo rozwinietym dziecku. Jego poziom przewyzsza o az dwa lata sredni rozwoj dziecka. Nie jest latwo rozgryzc co nim kieruje, gdy zaczyna sie dziwnie zachowywac zaraz po pojawieniu sie jego malutkiej siostrzyczki. Okazuje sie, ze on sam nie byl cichym i latwym niemowleciem, a siostryczka jego jest spokojna jak aniolek, co szczesciem jest wielkiem dla rodzicow jego, ale wielka zadra dla jego samego. Zaczyna on niezauwazalnie dla otoczenia ze spokojna premedytacja czynic zlo. Ciezko udowodnic mu, ze to on przyczynia sie do wydarzajacych sie malych katastrof, a Ci co go o to podejrzewaja, zostaja sprytnie przez niego wplatani w gmatwanine faktow, ktore jasno tym co trzeba pokazuja, ze Joshua jest bardzo wrazliwym, potrzebujacym milosci dzieckiem, a widzacy w jego czynach zle zamiary, sa ukazani jako godni wielkiej nagany zepsuci ludzie. Maly Johua wie jak sie znecac, jak sie upajac wladza, jak zniszczyc, dajac jednoszesnie wrazenie aniolka, tym straszniejszego dla tych, dla ktorych jego zamiary sa az tak bezlitosnie klarowne. I czy to tylko z powodu zazdrosci do mlodszego rodzenstwa i niespolnionych oczekiwac wzgledem rodzicow?

14:55, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 września 2008
Bohaterowie czy twardziele tylko - czesc pierwsza

Sobota 06/09/08. Escape from New York (1981)
Film z kolekcji hity duzego ekranu. Oceny wysokie. Film zas ... Mozliwe, ze na z tamtych latach zmienil sposob patrzenia na swiat. Nakrecony w 1981. Otoz rzecz sie dzieje w przyszlosci, w roku 1997. Z powodu rozrastajacej sie przestepczosci, z czesci Nowego Yorku utworzono potezne wiezienie-miasto. Nie bylo tam straznikow; wiezienie rzadzilo sie samo. W wyniku ataku terrorystycznego samolot prezydencki rostrzaskuje sie wlasnie w tym miescie wiezniow. Grupa specjalna pojawia sie zbyt pozno. Prezydent skrocony o jeden palec staje sie zakladnikiem. Stawka jest uwolnienie wszystkich wiezniow. Przypadkiem byly bohater wojenny zostaje skazany do tego wlasnie wiezienia. W zamian za uratowanie prezydenta ma odzyskac wolnosc. Nazywa sie Snake Plissken (Kurt Russell). Jest twardzielem, rzecz jasna. Nosi obcisle legginsy w moro, skore, a pod nia czarny podkoszulek. Dlugie wlosy i opaska na oku podkreslaja jego niezaleznosc i zachartowanie. Normalnie twardziel typowy. Laduje szubowcem na najwyzsza budowli miasta i rozpoczyna poszukiwania. Gdy ktos, kto o nim cos slyszal, spotyka go, mowi: myslalem, ze nie zyjesz. Film polityczne ma nawet brzemienie, wyzwolencze, o rownych prawach mowi, tylko to jakos nie licuje mi z facetem w rajtuzach. Rezyseria: John Carpenter.

Poniedzialek 18/08/08. Live Free or Die Hard (2007)
Oto krol pospolitych twardzieli. Nikt tak na bosaka nie przebiegal po szkle. Na nikim tak ladnie nie lezal bialy podarty i pokrwawiony podkoszulek. Tym razem juz starszy, po ciezkich przejsciach rodzinnych, legendarny John McClane (Bruce Willis), ma rownie duze problemy z corka, jak z banda cyber-terrorystow. Jest podobno taki sposob na zniszczenie calkowite panstwa od srodka, trzystopniowy sposob: opanowowanie komunikacji publicznej, telekomunikacji (telewizja i radio), systemu finansowego (banki, gielda aukcyjna), a na koncu przedsiebiorstw uzytecznosci publicznej (gaz, woda, elektrycznosc). W czasach gdy wszystko kierowane jest przez kopmutery, hacker jest w stanie przejsc wszystkie zabezpieczenia i krok po kroku wprowadzic chaos. John McClane dostal jak zwykle proste zlecenie dostarczenie na posterunek mlodego hackera ... na ktorego sily terrorystyczne postawily krzyzyk niestety. John przyzwyczail sie jednak, ze jemu to co jakis spada na glowe niedowartosciowany terrorysta. A on na to: Yippi-kay-ay, motherfu...

Sobota 09/08/08. The Dark Knight (2008)

Czarny rycerz (Christian Bale) walczy zawziecie ze zorganizowana przestepczoscia coraz lepiej doskonalac wszelkie swoje narzedzial pracy. Jest ponury i przy robocie nie chce pomocy niczyjej. Gotham City majac czarnego rycerza ma tez bialego rycerza, prokuratora (Aaron Eckhart), ktory rownie zapalczywie jak czarny rycerz, walczy z przestepczoscia sposobami trzymajacymi sie w granicach prawa, w ktore calym sercem wierzy. Gotham City ma tez jedynego nieskorumpowanego szefa policji (Gary Oldman), ktory jest jedynym lacznikiem z czarnym rycerzem i moze liczyc na jego pomoc. Miedzy czarnym i bialym rycerzem stoi krolowa (Maggie Gyllenhaal), ktora nie wie kto jest jest jej prawdziwym wybrankiem. Pewnego slonecznego dnia pojawia sie Joker (Heath Ledger), przestepca na ktorego Gotham City dobrze sobie zasluzylo. Staje na wysokosci zadania i wprowadza zniszczenie i chaos. Nie ma planu. Pojawia sie niewiadomo skad. Nosi drogie fioletowe wdzianko, na twarzy ma brudny makijaz podkreslajacy jego blizne poszerzenego usmiechu, ktorego powstanie nie jest do konca pewne.

Mialem kiedys zone, taka jak ty, ktora mowila mi, ze sie za bardzo martwie. Ktora mowila mi, ze powinienem sie czesciej usmiechac. Ktora to uprawiala hazard i zadluzyla sie. Pewnego dnia, pocieli jej twarz. Nie mielismy pieniedzy na operacje. Ona zas nie mogla tego zniesc. Ja chcialem tylko zobaczyc usmiech na jej twarzy, wiesz? Chcialem, by wiedziala, ze nie obchodza mnie jej blizny. Wsunalem brzytwe w usta i zrobilem to ... samemu sobie. I wiesz co? Ona nie mogla zniesc mojego widoku! Odeszla. Najsmieszniejsze w tym jest to, ze od tamtej pory zawsze sie usmiecham!

Joker jest potrzebny temu miastu tak samo jak Batman. Uzupelniaja siebie. Scieraja sie i zetrzec nie moga. Sa potezni w tym co robia. W podobny sposob sa odmienni od reszty miasta, w podobny sposob ich zycie odstaje od normalnosci. Dziwnoludy, ktorzy powinni nawzajem siebie zniszczyc, dwie niepostrzymalne sily, dwa nieporuszalne obiekty.

Film to dlugi, wielowatkowy, ale wciskajacy w siedzenie. Gdy ktos kogos rani, ten drugi krwawi. Wybory doprowadzaja do ofiar. Kazdy aktor przedstawil bardzo dobra kreacje. Kazdy jest na tyle odchylony na ile sobie na to pozwolil. Nikt jednak nie bedzie watpil, ze prawdziwie krwawym kawalkiem miesa tetniacym z zawrotna szybkoscia i szykiem zyciem jest Joker - niepowtarzalny. Rola ta jednak byla tak wielka, ze niestety przerosla aktora. Czapki z glow.

Chcesz wiedziec skad mam te blizny? Moj ojciec byl ... pijakiem. I przyjacielem. Pewnej nocy zeswirowal barrdziej niz dotychczas. Mama chwycila za kuchenny noz. Nie spodobalo mu sie to. Nic a nic. Widze jak odbiera jej noz smiejac sie. Odwraca sie do mnie i mowi: i po coz ta powaga? Podchodzi do mnie mowiac: co to za powazna minka? Wtyka ostrze do mojej buzi i mowi: dodajmy tej twarzyczne troche usmiechu!

14:47, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 września 2008
Splyw z Owczego Pola
Udalismy sie na splyw z Owczego Pola, z dzialki moich rodzicow. Przyjechalismy w piatek by troche poszlajac sie po zaroslach i udowodnic sobie, ze znajdziemy grzybki. Znalezlismy kolonie sromotnika bezwstydnego - nie smierdzial jeszcze, bo nie zakwitl. Zabralismy jedna kulke, zwana jajem, z ktorego ma dopiero wykluc sie sromotnik. Podobno w tej fazie grzyb ten jest jadalny. Odwazylismy sie jedynie na spreparowanie przekroju.



Piatek nam zlecial i nadszedl poranek sobotni i pierwszy etap splywu rzeka Radunia. Przygotowania, sniadania, troche spaceru zostalo uczynione.



(Po herbatce z tej roslinki ma sie podobno ciekawe obrazy przed oczyma). Wsunelismy sie do kajaka i ... Dziesiec lat temu ostatnio wsiadlem do kajaka, Marta siedziala drugi raz w zyciu, a Michael odbywal swoj pierwszy rejs kajakiem w zyciu. Przeplynelismy Brodnem Malym, Brodnem Wielkim oraz troche kanalami laczacymi. Na pierwszej przeniosce wypoczelismy przy piwku.



Pozniej przelynelismy jeziora Ostrzyckie oraz Trzebno i wplynelismy w koncu do naszej Radunii, kaszubskiej rzeki uznawanej za rzeke gorska, uznawanej za jedna z najbardziej pracowitych rzek. Na tym kawalku na szczescie byla ona jeszcze flegmowata, spokojna, grzeczna niezwykle.



Tak zakonczylismy etap pierwszy. Kajaki zostawilismy w gospodarstwie w Somoninie. Mialy tam przenocowac do etapu drugiego. Wieczorkiem przy grillu niektorzy mniej, inni wiecej popili i dzien sie zakonczyl.

Drugi etap (niedzielny), wartki etap przeplywajacy przez rezerwat przyrody - czyli, jak drzewo spadnie, w poprzek rzeki, takim go pozostawiaja. Na szczescie niektore drzewa usuwane bywaja, by rzeka mogla normalnie rybki przeplywac. Poczatek byl calkiem gladki. Owszem wartki i o ostrych zakretach, ale ani razu nie musielismy wychodzic z kajaka. Rzeka uspila nas, za bardzo uspokoila. Dogonilismy grupe kajakarzy, ktora pokonywala wlasnie pierwsza przenioske. Tak sie zaczelo. W sumie nasze trzy kajaki wykonaly siedem pelnych wywrotek-zanurzen, jedno niepelne (glowa pozostala sucha) jedno polowiczne (tylko ja sie skapalem, a tata obserowal). Bylo cudownie: obtarcia, naciagniecia, lekkie wyziebienie i wszystkie szmatki do wysaczania wody polecialy z pradem. Ale doplynelismy zgodnie z zamierzeniem ojca mego. Oswiadczyl bowiem pozniej, ze co roku chce dawac Raduni w ryj (a kilka lat juz to robil). No to dalismy jej w ryj. Wrocilismy cali, doplynelismy do mostu w Babim Dole... a kobiety czekaly na nas z posilkiem. Spakowalismy sie, zebralismy grzybkow jeszcze z garstke



(ku przestrodze, zaden z przedstawionych powyzej nie jest jadalny) spakowalismy sie, nakarmilismy konia i pojechalismy.



(ja tu tylko wiosla podaje, a to Michael wlasnie konia karmi).
sobota, 13 września 2008
Podróże po 3mieście
ziuuuuuu olala' GDYNIA 21/08 mewy ... ptaki różne



szuuu szuuuu szuuuu szuuu szuuu!!!! Mikael



22/08 Otomin'o



Gdynia --> cinema 23/08 wall-E + Plac Kaszubski



Drag Queen Festival - Club 69 olala'



24/08 Owcze Pole



Spaciren ouf Zopot 25/08 zum Gdingen



...przebieżka górą orłowskich klifów...



-sobieszewska wyspa dnia 26/08-



...słońce, szum, plaża...



...trzask, trzask bosą stopą po piasku...



no i Gdańsk, na siedząco 27/08



Przeszliśmy się po Długiej, zjedliśmy w rosyjskiej restauracji...



...a Miki odbywał swoje poznacze i żwawe wędrówki.



No i w czwartek pojechalismy na Hel (28/08) z Gdyni, tramwajem wodnym...



...doplynęliśmy tam bez żadnych przeszkód...



i bardzo wesołe czyniliśmy spacery. Miki grał rolę miejscowego siłacza oraz wprawionego w walce samuraja



Tak się zamknął (mniej więcej) czwartek. W piątek mieliśmy jechać na weekendowe relaksowanie i rzeką spływanie.





niedziela, 07 września 2008
Doszukiwacze
Wtorek 17/10. Deja Vu (2006)
Katastrofa statku przeplywajacego pod mostem przynosi bardzo wiele ofiar. Policjant (byly Malcolm X, Denzel Washington) zajmujacy sie sprawa "dobiera sie" do zespolu, ktory operuje tajemnicza kamera, ktora mozna ogladac dokladnie to co sie zdazylo w przeszlosci, ale jakby w czasie rzeczywistym, to znaczy z pewnym stalym przesunieciem czasowym. Pewne proby prowadzily nawet do przenoszenia przedmiotow do przeszlosci. Na zywym organizmie nie zostaly one jeszcze prowadzone, lecz nasz oto bohater decyduje sie przeniesc w przeszlosc by udaremnic wielka katastrofe, a wiaze sie to z zyciem pewnej kobiety. Zloczynca (byly Chrystus, James Caviezel), ktory doprowadza do katastofy, okazuje sie kims kto uwaza, ze kieruje nim wyzsza przyczynosci, a to co czyni, uwaza za cos wielkiego.

Mowilem Tobie juz wczesniej, ze mam przeznaczenie, cel. Szatan mysli i postepuje jak czlowiek, ale Bog zawsze ma na wzgledzie wiecznosc. Ja zas "umieszczam" siebie ponad swiatem, ktory wpadnie w przepascie piekielne. Ja bede zapamietany. To jest moim przeznaczeniem. Bomba ma przeznaczenie, wyznaczone przeznaczenie ustanowione przez jej kreatora, i ktokowiek kto chce zmienic to przeznaczenie zostanie zniszczony. Kazdy kto bedzie chcial zatrzymac to, i tak przyczyni sie do zrealizowania przeznaczenia, i tego wlasnie nie rozumiesz. Nie intniejemy by koegzystowac. Jestem tu by wygrac. Wiec lepiej znajdz sobie jakas boska interwencje.

Policjantowi pomaga agent FBI (byly Jim Morrison, Val Kilmer). Mamy oto film o gliniarzu, ktory ratuje ludzi przed zloczynca, film akcji z nutka science fiction. Efekty, napiecie i elementy romansu w sam raz na film tego typu.

Czwartek 17/01/08. Fracture (2007).
Anthony Hopkins jest duzo lepszym aktorem niz ostatnio pokazuje. Tutaj bowiem poslugluje sie sztuczkami, ktore sa juz zbyt czesto przez niego powtarzane, sztuczne przez to jakies. Dobrze gral Hanibala. Tutaj zas, jako Ted, intelektualista perfekcjonista, ktory z zimna krwia prawie smiertelnie kaleczy swoja niewierna zone, z czym sie nie kryje, jest przesadzony. Sam film, historia, jest calkiem dobrze ulozona. Mlody adwokat nim przejdzie z panstwowego wiktu do prywatnej firmy adwokackiej daje sie podkusic na ostatnia sprawe, w ktorej po raz ostatni bedzie prokuratorem. Sprawa dziecinnie prosta. Oto maz usiluje zabic zone i przyznaje sie do tego. Ale im glebiej prokurator wchodzi w ta sprawe, wszystko zaczyna sie komplikowac. Oskarzony chce sam sie bronic. Zmienia taktyke obrony raz po raz, trzymajac sie caly czas granic prawnych, by na koncu oznajmic, ze to nie on strzelil do swojej zony. Znowu mamy gre w kotka i myszke, blyskotliwy podejrzany i pelen wiary w siebie mlody prokurator - tak jak to bylo z Hannibalem. Co chwile wychodza nowe dowody, ktore przemawiaja za niewinnoscia. Zas dowody, ktore klarownie orzekaly o winie, nie sa na tyle solidne by zbudowac na nich oskarzenie. W efekcie nikt moze Tedowi nic zrobic. Zdaniem przewodnim, zamierzeniem rezysera jest udowodnic widowni, ze kazdy ma swoje slabe punkty i moze sie w kazdym zalamac, peknac - to jest rowniez zyciowa madroscia Teda. W roli oskarzyciela Ryan Gosling.

Niedziela 02/01/08. Next (2007)
Ekranizacja opowiadania P K Dicka "Zloty czlowiek". Oto jest Cris (Nicolas Cage), ktory potrafi przewidziec dokladnie to co MOZE sie zdazyc z kilka minut. Jego umiejetnosc niestety ogranicza sie tylko do tego krotkiego czasu. Jednakze przewidujac cos moze przewidziec co sie stanie jezeli zrobi cos by cos innego sie nie zdazylo. Przez to, jest w stanie przewidziec, odnalezc dokladna droge ucieczki z kazdego miejsca, dokladny sposob na uzyskanie tego co chce. Pracuje jako magik starajac sie nie byc zbyt w tym dobry, dorabiajac sobie gra w kasynie, ktora tez nie chce zbytnio wzbudzac podejrzen. Jego zycie niestety krzyzuje sie z katastrofa, ktora ma nastapic, a ktora on moze udaremnic. Chodzi o eksplozje ladunku atomowego w Stanach Zjednoczonych. Policjantka (Julianne Moore) szuka dojscia do niego, kogo nie tak latwo zlapac, z powodu jego szczegolnej umiejetnosci. Udaje jej sie to jednak, albo raczej on godzi sie na jej warunki. W ratowanie USA zostaje niestety wmieszana dziewczyna, ktora nasz bohater dopiero co poznal. I to jest jego slaby punkt, ktory niszczy jego doskonalosc - ale inaczej przeciez filmu by nie skrecili. Nie moze nie byc watku milosnego oraz czegos eksplodujacego w Stanach by skrecic amerykanski film sensacyjny.

Niedziela 20/01/08. Hollywoodland (2006).
Ben Affleck w roli aktora, George Reeves, ktory odgrywal pierwsza role Supermana w 1952 roku. Ma on wielkie aspiracje, ale mierne umiejetnosci. Klasuja go one tylko na poziomie roli Supermena w serialu telewizyjnym. Adrien Brody gra sredniego prywatnego detektywa starajacego sie rozwiklac przyczyny tajemniczego samobojstwa owego odtworcy roli Supermena. George Reeves romansuje ze starsza od niego zona wlasciciela kompani filmowej MGM, dzieki czemu staje sie Supermanem. Gdy romans sie konczy, konczy sie jego dobra passa. Jest to film o powiazaniach prasy, producentow filmowych, o prawdach, ktore nie powinny zostac poznane, poniewaz smierc pierwszego Sumermana owiana jest tajemnica. Ben Affleck jako calkiem slaby aktor, bardzo dobrze odegral slabego aktora i to jest jedna z niewielu jego rol w ktorej naprawde spodobal mi sie. Gra amanta o swiadomosci swojej miernosci i robi to swietnie. Dziwi mnie troche zbierznosc nazwisk. Oto jest George Reeves (Superman roku 1952) i Christopher Reeve (Superman 1978). Jeden zostal zamordowany, drugi sparalizowany. Pozostawiam to w oparach spraw tajmnieczych.

16:09, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
Trzy szczyty Yorkshire Dales

Slyszalem rok temu o trzech szczytach w Yorkshire Dales: Pen-y-ghent 694m, Whernside 736m, Ingleborough 723m. Dlugosc trasy rozpoczetej i skonczonej w Horton in Ribblesdale wynosi 39km (24 mil) i ponad 1600m pod gorke i z gorki w czasie 12 godzin. Pewnego dnia Marta zaproponowala mi, ze moglibysmy sie wybrac na ta wycieczke. No to ja, w to mi graj! Przyjzalem sie, mapy przegladalem, znalazlem bardzo ciekawa strone z dokladnym opisem trasy; przygotowany bylem i uzbrojony prawie az po zeby (nie zabralismy kompasu, ale na szczescie mgly nie bylo, ubralem zas moje niepowtarzalne niebieskie polbuty HD z blacha w czubie, ktore niekoniecznie nadaja sie do gorskich wycieczek). Zgralem ludzi i mialo byc nas az szescioro. W piatek jak ostatnio bywalo wyladowalismy przy piwie i doszlo niestety do tego, ze w sobotni poranek pozostaly tylko dwie osoby, Adam i ja. Wyruszylismy z Leeds dnia 16 sierpnia po 8am trzymajac kciuki za bezdeszczowa pogode.

Pierwszy szczyt miekko nam w nogi wszedl (zdobylismy g o 11:30). Miny nam zrzedly gdy zobaczylismy jak wiele przed nami. Raz zeszlismy ze sciezki i po podmoklych polach kluczylismy pokracznie, a ja sobie samodzielnie do butow wody nalalem.

Doszlismy w koncu do szosy, a szasa do pieknego starego mostu kolejowego.

Dopiero przy akwedukcie zrobilismy sobie maly popas (godzina 3pm). Kanapki, zielona herbata, pozywna czekolada. I ruszylismy na drugi szczyt.

Smiem wspomniec ze wczesniej juz po przejsciu przez podmokle pola pachwinke sobie naciagnalem bo jak dziecko rzucile sie na pierwszy szczyt. Z czasem przeszlo mi to na druga pachwine, a pozniej na prawe kolano. I tak jak paralityk wchodzilem na szczyt Whernside. Oczywiscie udalo sie, bo ani ja, ani Adam nie chcielismy przyznac przed soba, ze mamy juz troche dosc.

No i z gorki. Z pachwinka i kolankie to gorzej sie zchodzi niz wchodzi. I tak to czlapalismy sobie na naszych sztywnych kulasach podziwiajac widoki i cieszac sie sliczna pogoda. Smiem wspomniec, ze sobie calkiem dobre tempo narzucilismy, bo co jakis czas wyprzedzalismy kogos, co duma w nas urastalo.

Przed wejsciem na szczyt minelismy znane w Angli pola bialych kamieni. Wiele jest takich w Malhalm na przyklad. To jest cudne i az sie chce namiot przy nich rozbic i noc wsrod nich spedzic.

Przed samym szczytem mielismy kolejna chwile prawdy. Alby my albo skala. Jak to mozliwe, ze para paralitykow po prawie pionowej scianie wspiela sie nadal pozostanie dla mnie zagadka. Fakt pozodstanie taki, ze o 6.40pm zdobylismy trzeci szczyt.

Usiedlismy sobie na laweczce na szczycie Ingleborough i spozylismy kanapki oraz bananki dopijajac resztkie energetycznej zielonej herbaty. Pozostalo nam tylko zejscie. Stoczylismy sie i przed samym dojsciem do miasta deszcz nas zlapal. Dnia nastepnego nie moglem zginac prawej nogi - niedziele spedzilem na rekonwalescencji. Oplacalo sie jednak to przeforsowanie - cala trase zrobilismy w 10 godzin. Oto zas Adam i jego trzy szczyty.


piątek, 05 września 2008
Szarady oraz ukladanki

Grudzien roku 2007. The Reckoning (2003)

Kryminal z okresu sredniowiecza. Ukrywajacy sie mnich, ktory zszedl ze swietej drogi laczy sie z trupa aktorow, ktorej przywodca zszedl ze swiata. Trafia z ta trupa do miasteczka, ktore jest pochloniete morderstwem mlodocianego mezczyzny, za ktore ma byc odpowiedzialna miejscowa zielarka (a na takie najlatwiej wszelkie zlo zrzucic). Mamy tu dobre role mnicha (Paul Bettany) oraz dwoch wyrazistych czlonkow trupy granych przez Brian Coxa i Willema Dafoe. Podobnie jak w Imieniu Rozy, zagadka zostaje rozwiklana z ryzykiem utraty zycia doszukujacych sie prawdy, a jest nia cala trupa, ktora chce za pomoca przedstawien przeprowadzic wizje lokalna morderstwa. Bardzo madra opowiastka i zadzach, wladzy i winie.

Poniedzialek 05/05/08. Anamorph (2007)

Tak sie zlozylo ze i w tym filmie morderca sledzony jest przez sledczego, ktorego gra Willem Dafoe. Tu jednak sledczy Stan jest bardzo pedantyczny, podobnie jak morderca, ktorego sledzi. Kiedys wydawalo mu sie, ze tego typu morderstwa skonczyly sie. Jednakze bo pewnym czasie znowu zaczely sie one pojawiac, ale tym razem z wiekszym rozmachem, skrupulatnoscia, zagadkowoscia. Mowa tu o tworzeniu z ofiary dziela sztuki, zagadki, ktora widziana tylko pod pewnym katem, z odpowiedniej perspektywy, tworzy wlasciwy obraz. Zas obrazy z kolejnych morderstw zaczynaja laczyc sie, jeden obraz prowadzac do drugiego obrazu. Morderca daje zadanie, policjant je rozwiazuje, by krok za krokiem ten drugi dotarl to tego co go trapi najbardziej; morderca chce ukarac scigajacego. Sposob tworzenia tych obrazow, umiejetnosc ich "rozsuplywania" zapiera dech. Skrupulatnosc mordercy, dokladna analiza sledczego; ascetycznie samotna subtelnosc goni krwawa subtelnosc. Obrazy zas bardzo nawiazujace do tworczosci Bosha i Bacona. Za intencjami moredrcy-artysty idzie rowniez jakas filozofia, ktora niestety wydaje sie blacha - przerost formy nad trescia, ale formy jakze pieknej.

Nie pozwolmy dac sie uwiesc przez morderce. Unikajmy psychologicznych spekulacji zwiazanych z intencjami mordercy. Mozemy sie nigdy nie dowiedziec dlaczego robi to co robi. On sam moze tego nie wiedziec. Ograniczmy obszar sceny zbrodni jak obraz rama, ograniczmy nasza analize tylko do tego co zawiera ona w sobie. Pochlonmy sie tylko w tym; nie popedzajmy niczego i ponad wszystko, ufajcie tylko wlasnym oczom. Zapamietajcie, to co macie przed soba, jest tym co morderca pozostawil, jego praca, swoja poziomem wrazliwosci jezeli wolicie.

Czwartek 19/10/07. National Treasure (2004)
Piatek 04/07/08.
National Treasure: Book of Secrets (2007)

Obie czesci przyssaly mnie do ekranu. Lubie szarady, zagadki takie. A w wykonaniu Nicolasa Cage sa one o tyle lepsze, ze jest on bardziej szalony i nieograniczony i wole go bardziej niz lunatycznego, zagubionego Harrisona Forda w roli Indiana Jonesa. W obu filmach chodzi o czas, o to by zdazyc rozwiklac zagadke przed zloczynca, ktory drepcze po pietach i godzi w bezpieczenstwo bliskich. Ben Gates, nasz poszukiwacz, skupiony jest tylko na zagadkach,a nie na pieniadzach. Podobnie jak jego ojciec, ktory wierzyl, ze kazda mapa skarbow prowadzi do skarbu, tyle ze niestety ojcu nigdy sie to nie udalo. Syn zas bardziej szalony i pelni wiary w niewiarygodne odnajduje to co ukryte, ku skrywanej dumie jego ojca. Pierwsza czesc jest w duzej mierze oparta na pracy, ksiazce David Ovason'a "Secret Symbols of the Dollar Bill", w ktorej to ukazywane sa skrety zawarte w zwyklym banknocie jednodolarowym (tym starszym, typowym zielonym). Chodzi tu oczywiscie o cala game symboli jakimi poslugiwali sie masonii, a umieszczone one zestaly na tym banknocie by umocnic przebojowosc, powodzenie, bezpieczenstwo Stanow Zjednoczonych, a zadbali o to z wielka skrupulatnoscia ojcowie zalozyciele podpisujac sie pod aktem o niepodlegosci. Druga czesc jeszcze bardziej rozdmuchuje teorie spiskow. Wszystko wokol jest uknute przez tych co w rzeczywsistosci trzymaja wladze, a kazdy sekret jest strzezony przez wiele zabezpieczen, zagadek, ze ludziom z terazniejszosci trudno odgadnac to co mieli na mysli ludzie zyjacy kilkaset lat temu. Oczywiscie Ben Gates nie jest zwyklym czlowiekiem i dochodzi do rozwiazania z szybkoscia blyskawicy.

czwartek 01/05/08. Cypher (2002)

Oto taki sobie ciekawy filmik, ktory jest mieszanka Matrixa i Pamieci Absolutnej (Total Recall): mieszanie w ludzkich umyslach w polaczeniu z teoria spisku. Morgan Sullivan ma prace, domek, zone i prowadzi calkiem normalne, ale i nudne zycie. Przypadkiem znajduje ogloszenie o ciekawej pracy, dajacej wszystko to, co jest mu potrzebne w zyciu, czego mu brakuje. Zostaje jakby tajnym agentem, szpiegiem. Zaczyna czesto wyjezdzac na rozne konferencje, na ktorych to ma zbierac informacje i przekazywac je za pomoca dlugopisu z nadajnikiem satelitarnym. Poznaje jednak piekna kobiete (Lucy Liu) Rite Foster, ktora objawia mu inna prawde stanu rzeczy. Okazuje sie ze jego wycieczki na konferencje sa tylko przykrywka, ze on sam pod wplywem narkotykow i zaawansowanych narzedzi jest programowany, ladowany informacjami, ktore maja go prowadzic jak robocika. Krok po kroku Morgan staje sie podwojnym agentem, a kazdy przyjaciel moze stac sie wrogiem. Krecka mozna dostac w tym filmie i naprawde nie wiadomo komu ufac. Czeka sie tylko na jakies jest rozwiazanie z tego wszystkiego. A chodzi tylko chec bycia wolnym, o ucieczke.

10:07, czokczok , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 września 2008
2008 08 02 - Formby

Odnalezlismy wspaniale wydmy w Angli. Bywalo wczesniej, ze gdy nad morze mielismy sie wybierac, wybieralismy wschodnie wybrzeze. Nie z powodu sympatii do wschodu, tylko z powodu antypatii do Balckpool. O tym miescie wiedzielismy ze slyszenia, ze brzydkie, szare i ze nie warto. Tak oto powstal w nas obraz zachodniego wybrzeza. Z reszta, gdy na mape tamtych rejonow spogladalsmy w przeszlosci, to powyzej Walii i ponizej Szkocji ciezko bylo znalezc cos ciekawego. Ja sie jednak pewnego dnia uwzialem, bo dlaczego by nie sprobowac. Popchnelo mnie do tego to, ze od kogos uslyszalem slowo pochlebne o jednym miejscu, od kogos innego Marta uslyszala, ze inne miejsce na zachodnim wybrzezu moze byc calkiem przyjemne. Zabralem sie do "wertowania" internetu, oblatywania Google Earth az w koncu znalazlem miejscowosc Formby. Sprawdzilem zdjecia, przyjzalem sie pod roznym katem i zdecydywalem sie zaryzywkowac. Pojechalismy i nikt tego nie zalowal. Jezeli ktos byl odwiedzil w Polsce Lebe, ten wie ze wydmy tam sa sliczne. Wydmy z Formby moga im towarzyszyc jak pilni uczniowie - jak sie dobrze naniosa piaskiem to beda rownie jak te z Leby genialne.

Przechadzalismy sie plaza, wylegiwalismy sie na wydmach, kluczylismy po karlowatych wydmowych laskach a sloneczko nam przyswiecalo bardzo sympatycznie. Teraz troche obrazkow szczegolnych:

troche drzewek:

i skrawki wydm piaszczytych:

 
1 , 2