Kategorie: Wszystkie | Dawno przeczytane | Film | Notki | Składanki | Wycieczki
RSS
niedziela, 21 września 2014
San Gimignano - 26/08/14

Z Pisy wyruszyliśmy po 10:00 i o 11:30 byliśmy w malowniczym miasteczku 14 wieży (pozostałych z oryginalnych 76) San Gimignano. Wędrowaliśmy sobie uliczkami stromymi ...

... przez Via San Giovanni, w prawo na Via Degli Innocenti. Dalej przeciskaliśmy się aż do Plazza Del Duomo, gdzie wypiliśmy kawę w południe w barze Le Torri.

Później zahaczając o Piazza Della Cistrerna przebiliśmy się i wspięliśmy się na Rocca. Potem zeszliśmy i wędrując dalej ... 

... na Via Dei Fossi zjedliśmy obiadem w barze I Fossi; gnocci, wieprzowina, pierożki i butelka miejscowego wina. Wyjechaliśmy o 15:00. W drodze powrotnej ...

przejeżdżaliśmy koło miasta Voltera (czasu nie starczyły bo go zwiedzić niestety) i pojechaliśmy na plaże nad miastem Livorno by po raz ostatni pobujać się na falach. Następnego dnia wylecieliśmy z Włoch. Następnym może razem zwiedzimy Włoch południowe rejony?

sobota, 20 września 2014
Pisa - 25/08/14

Następnego dnia wybraliśmy na piechotę do centrum miasta Pisa. Przyjechaliśmy cztery dni temu i jeszcze nie widzieliśmy wieży w pełnym słońcu. 

Pisa wydaje się być równie urokliwa jak Florencja. 

Po drodze znowu natknąłem się na ludziki z Florencji...

... oraz inne ciekawe formy sztuki ulicznej.

Na jednej z uliczek wypiliśmy sobie kawkę, a potem doszliśmy ponownie (gdyż raz ją oglądaliśmy wieczorem) pod krzywą wieżę. Posiedzieliśmy przy niej na trawce, na słońcu, potem tuż obok przy Battistero i Duomo, na Campo Dei Miracoli.

W południe ruszyliśmy w drogę powrotna, na południe. Po drodze na Piazza Dante wypiliśmy sobie piwo, duże piwo, bo było bardzo gorąco...

... i znowu, tu i ówdzie, street art ukazywał się naszym oczom.

Po 13:00 przeszliśmy na południową stronę Pisy, przez PonteMezzo,

przez Via Santa Martina.

Wróciliśmy w stronę północą mostem Farenzza ...

i dalej, Via Santa Marta. W domu byliśmy przed 14:00. Zjedliśmy pastę zrobioną z sosem podarowanym przez gospodarza domu. Potem pojechaliśmy na plażę Delfin nad miastem Livorno. Posiedzieliśmy tam dwie godziny. Wracając wstąpiliśmy na kolacje do nadmorskiego resortu Pisy, zwanego Marina di Pisa.

Zjedliśmy, wypiliśmy i do domu wróciliśmy.

piątek, 19 września 2014
Lucca - 24/08/14

Tym razem wyjechaliśmy na północ od miasta Pisa by przedrzeć się przez serpentyny dróg przemykające przez górzyste tereny by potem wylądować na morzem, na paśmie plaż Versalia

Pierwszym przystankiem była Lucca, miasto powszechnie znanego Giacomo Pucciniego. Dojechaliśmy do niej o 12:00. Przeszliśmy się kawałek po centrum, przez Piazza San Michele, koło Torre dei Guinigi,

i dalej w prawo aż do Piazza Antelminelli, gdzie wypiliśmy sobie kawkę. Poszliśmy dalej mijając San Martino, i przez Via Del Duomo przez Piazza Napoleone i z powrotem do samochodu.

Małe to miasteczko i może przez chmurami pokryte niebo nie błyszczało niezwykłością. Wsiedliśmy i pojechaliśmy dalej na północ, do Borgo a Mozzano

Przy Ponte della Maddalena, zwanego również Ponte del Diavolo,

zjedliśmy sobie pizze. 

Ruszlismy dalej przez Castelnuove Di Grafagnana, i stamtąd na południowy wschód, wspinając się dalej, mijając Campagrina

i wyżej, dwoma tunelami przecinając góry, jadąc Via dei Colli ...

... i dalej, już dół przez miasto Antona, dalej w dół zygzakami, przez miasto Attagona ...

 ... i dalej aż do morza, by pod koniec dnia wylądować na plażach Versalii. Tam spędziliśmy dwie godzinki i tam się dzień nam skończył.

czwartek, 18 września 2014
Dzień ostatni we Florencji - 23/08/14

Wstaliśmy po 8:00, zjedliśmy śniadanie, wyjechaliśmy i we Florencji byliśmy o 10:45. Pogoda się niestety zmieniła. Mżyło już gdy jechaliśmy do Florencji, mżyło gdy zaczęliśmy ostatnią pieszą wędrówkę przez Florencję. Przez Via Nazionale, na północ przez Via Feanza i dalej na prawo Via Buelfa na Plazza dell Indiepenza. Ta część Florencji, północna jest bardziej szara, pusta. Wypiliśmy kawkę w bezpłciowej kafejce i poszliśmy dalej przez Via XXVII Aprile aż do Converto di Sant’Apolinia. Ujrzeliśmy tam olbrzymi fresk ostatniej wieczerzy namalowany w 1445-50 przez Adrea del Castego.

Stamtąd poszliśmy na Piazza Di San Marco i do kościoła San Marco. Napotkaliśmy tam mnogość cel mniszych, gdzie napełniali się oni świętym spokojem, każda zaś sala przyozdobiona była freskiem autorstwa Fra Angelico o tematyce opartej li tylko na żywocie Jezusa.

Między innymi The Mocking of Christ, Meditation on the Passion oraz najbardziej znany The Annuciation.

Na obrazie The Mocking of Christ oraz Meditation on the Passion można zaobserwować dziwną formę ukazującą lewitujące dłonie i twarze wyszczególniające niejako formy drwienia z Jezusa, reminiscencje kolejnych upokorzeń. Są to elementy pasji, męki Pańskiej, wydarzeń otaczających, poprzedzających i ukrzyżowanie Chrystusa oraz wydarzeń następujących po nim.

Dalej przeszliśmy przez koło Via Gorgio La Pirra do muzeum paleontologii (szkielety mamutów, strusiowatych, przodków koni). Dalej przez muzeum mineralogii (piękne kryształy, kamienie szlachetne ułożone według ich struktury jak sposobu ich powstania).

Następnie dalej przez Via Ricasoli doszliśmy do Galerii Akademia, a tam Dawid Michała Anioła i mnogość innych pięknych rzeźb, nad którymi jednoznacznie górował ów Dawid, 5.2m wysokości.

Odnalazłem na górnych piętrach tej galerii obraz podobny w technice do dwóch fresków namalowanych w celach San Marco. Ten został namalowany przez maestro Maestro della Madonna Straus zatytułowany „Christ as the Man of sorrow with the symbols of the Passion” (cristo in pieta con i simboli – 1400-1405).

Odwiedziliśmy tamże małe muzeum wiekowych instrumentów, w Conservatorio. Później poszliśmy Via Degli Alfani, w prawo Via Della Pergola, potem na lewo Via Sant’Egido i na prawo przez Borgo Pinti aż do restauracji Il Ghibellini. Tam zjedliśmy obiad: pizza, pasta i calzone.

Najedzeni i winem z karafki napici poszliśmy w dół Via Matteo Palmieri, na lewo Viadei Pandolfiini i w prawo Via Michelangelob Buonarotti ...

(po drodze napotykając kilka dzieł ulicznej sztuki) i dalej, jeszcze raz na prawo Via Ghibellina do Casa Buonarroti, gdzie prócz kilku kopi Michała Anioła znajdowały się dzieła innych twórców, między innymi obraz Kandinskiego.

Dalej stamtąd prosto i dół przez Via Giuseppe Verdi na Piazza Di Santa Croce. Weszliśmy do Bazyliki Santa Croce

I nasycaliśmy się ilościom i bogatym kolorytem napełnionych fresków, oraz obrazów, między innymi La discesa di Cristo al Limbo - Agnolo Bronzino.

Obraz ten przykul moją uwagę z powodu spoglądających spoza niego twarzy. Często malarze umieszczali osoby znajome, lub też sponsorów ich twórczości na obrazach i one to właśnie zwracały swój wzrok na przyszłego widza. Moim zdaniem na tym oto obrazie dwie postacie, pokazane poniżej, są jedną i tą samą osobą, która została  sportretowana również przez tego samego malarza na obrazie Portrait of di Constanza.

Stamtąd prosto na zachód Borgo de’Greci doszliśmy do Piazza Della Signoria by tym razem dokładniej przyjrzeć się olbrzymim rzeźbom, których niektóre oryginały zdążyliśmy już zobaczyć w poszczególnych galeriach, między innymi Dawid Michała Anioła, Porwanie Sabinek autorstwa Giambologna oraz Perseusz z głową Medusy Celliniego.

Kończąc nasz ostatni akt podziwiania sztuki miasta Florencji poszliśmy z powrotem w stronę dworca, w górę Calimala, Via Roma i w lewo Via de Pecori (mijając po raz ostatni Duomo), Via Degli Agli i do góry Via Degli Avelli.

Z dworca wyjechaliśmy o 16:00, żegnając się z Florencją. 

Kończąc, takie oto zmodyfikowane znaki drogowe zdążyliśmy jeszcze zauważyć:

i ciekawą serię ludzików przedstawiających motywy Exit, Fly away oraz Resistence. Więcej na ten temat znalazłem TU i TU.

W drodze do Pisy pojechaliśmy do Vinci, do Museo Leonardino stworzonego koło Santo Stefano, kościoła gdzie Leonardo da Vinci został ochrzczony. Nie mogliśmy robić w środku zdjęć, ale zobaczyliśmy jego mechanizmy zbudowane na podstawie jego planów sporządzonych na przełomie XV i XVI wieku. Na przykład rower ze skurzonym łańcuchem, czołg, ruchomą platwormę do budowy kopuł u bazylik (wykorzystaną przy budowie kopuły we Florencji). Stamtąd wyruszyliśmy do domu, a po 20:00 wyruszyliśmy na piechotę do centrum Pisy,

by zobaczyć w końcu sławetną wieżę.

Potem schodząc w stronę rzeki Arno na Via Santa Maria wypiliśmy piwko. Dalej wzdłuż rzeki Arno odbiliśmy na wschód i doszliśmy o 21:30 do domu. Okazało się, że w Pisie też można było napotkać wiele z ludzików znalezionych we Florencji.

Reasumując, bardzo się opłaca kupić na 3 dni (72 dwie godziny) możliwość już opłaconego wejścia do 62 dwóch muzeów, bez kolejki, a te były długie na przynajmniej godzinę stania.

środa, 17 września 2014
Florencja - dzień drugi - 22/08/14

Obudziliśmy się już po 7 rano by odpowiednio wcześniej wyjechać i stanąć przed Duomo. Dojechaliśmy do Florencji już o 9:50. Wyruszyliśmy przez Via Panzani, Via Cerretani i stanęliśmy w kolejce do wejścia do katedry St Maria del Flore (czyli umownie Duomo). 

Po 15 minutach stania weszliśmy do środka. Kobiety w przykrótkich, zbyt wysoko powyżej kolan zakończonych odzieniach muszą wykupić za 1 euro papierowe okrycie. W kościołach włoskich nie można pokazywać ud i tyle. Przeszliśmy przez wnętrze katedry by potem stanąć na zewnątrz w innej kolejce (dzięki FirenzeCard dużo krótszej) by wdrapać się ponad kopułę katedry.

Przez 463 stopnie wspinania się najpierw wzdłuż ścian, by potem przeciskać się poprzez czaszę kopuły, między jej sufitem a dachem. Po drodze można z bliska podziwiać fresk na suficie kopuły (Sąd Ostateczny - Vasari) przedstawiające kręgi piekielne, czyściec i niebo u samego szczytu.

Później wychodzi się na szczyt kopuły i nasycać się można widokiem Florencji z lotu ptaka.

Na koniec trzeba było jednak zejść na ziemie przejściem z drugiej strony kopuły; wcale nie krótszym. Na drżących nogach

przeszliśmy przez Via Dei Calzaiuoli, skręciliśmy w prawo na Piazza della Republica z wbudowanym wielkim łukiem tryumfalnym. Dalej przez Calimala, i w prawo Via Porta Rossa, aż do Piazza Santa Trinita. Stamtąd uliczkami do rzeki Arno ...

(powyzej : Piazza della Republica, Piazza Santa Trinita, Ponte Vecchio)

... w stronę wschodnią, w kierunku muzeum Uffizi. Po drodze wpadliśmy na kawkę w małej kafejce na rzeką na Lungarno Degli Acciaiuoli dając nogom chwilkę odpocząć.

Dzięki naszej FirenzeCard nie musieliśmy na szczęście stać w niekończącej się kolejce do Uffizi, tylko weszliśmy od razu do muzeum. W muzeum tym trzeba było tylko przejść kontrolę, jak na lotnisku i już było się wolnym by eksplorować sale przepełnione sztuką. Wędrowaliśmy przez około 45 sal podziwiając między innymi Narodziny Wenus Botticelli’ego, Tondo Doni Michała Anioła, Bacchanalia Rubensa.

Trafiłem również na obraz El Greko - Św. Jan Ewangelista i Św. Franciszek. Później (mając na uwadze to że El Greko malował te same obrazy po kilka razy) dowiedziałem się, że ów obraz ma swoją wersję pod tytułem „Św. Jan Ewangelista i Jan Chrzciciel” znajdującą się w museum w Santa Cruz, a obraz samego Jana Chrzciciela wisi w galerii Fine Arts Museums w San Francisco, San Francisco.

Na podobną historię natknąłem się przy obrazie autorstwa Artemisia Gentileschi „Judyta mordująca Holofernesa”. W Uffizi jest jedna wersja,  a w Museo di Capodimonte w Neaopolu druga.

Idą dalej widzieliśmy również Wenus z Urbino Titiana,  Medusę Caravaggio, obraz (znany z widzenia bardziej z powodu podobieństwa do aktora Keanu Reeves’a) autorstwa Girolamo Francesco Maria Mazzola (Parmigianino) – Portret mężczyzny.

Po 1,5 godziny przechodząc przez większe i mniejsze sale wyszliśmy w końcu z genialnej galerii Uffizi, najstarszej galerii na świecie.

Przechodząc przez rzekę Arno mostem Santa Trinita i dalej idąc Via Del Presto Di San Martino dotarliśmy na Piazza di Santo Spirito.

Narzeka się czasem w Polsce, lub czasem koli niektórych w oczy to zbytnie afiszowanie się religią katolicką. Tutaj jednak, we Florencji i ogólnie we Włoszech każda prawie ulica czy plac nawiązuje do świętych, do symboliki katolickiej. 

Na placu zjedliśmy obiad i ruszyliśmy Via de’Michelozzi, Sdrucciolo de’Pitti, Via Toscanella, Borgo San Jacopo, dalej przez rzekę Ponte Vecchio, obciążony kilkunastoma (a może większą ilością) sklepami jubilerskimi most. Ceny są tam niebosiężne i wydaje mi się że prekraczają kilkukrotni swą prawdziwą wartości, tylko z tego powodu, że są sprzedawane na tym właśnie moscie. Dalej Via Per Santa Maria, w lewo Via Porta Rossa, w prawo Via De Tornabuoni, Via Della Spada, Via Del Sole ...

... doszliśmy do Museo Novocento – muzeum sztuki współczesnej. Widzieliśmy znany moim zdaniem obraz Fontana – Concettino Spaziale Attesa, oraz inne, całkiem ciekawe dzieła,

Stamtąd na parking i do domu; wyjechaliśmy o 16:00. Po drodze, jak i dnia poprzedniego natrafialiśmy na wiele przykładów sztuki ulicznej. Czasem były to modyfikowane znaki drogowe:

a czasem seria znanych dzieł w maskach do nurkowania tytułowana L’Arte Sa Nuotare:

W Pisie lub raczej na północ od Livorno wpadliśmy na plażę. Popluskaliśmy się w falach wody tak słonej, że mogłem się na niej spokojnie położyć, nieznacznie tylko, od niechcenia wachlując kończynami. We Włoszech wiele pasów plaży jest prywatnych. Za korzystanie z nich trzeba płacić od 3 euro od osoby, przez czasami jedyną możliwość w formie wykupu stanowiska z parasolem i krzesełkami lub leżakami za 10 euro (do pięciu osób) aż do 35 euro za nieco lepszy daszek. Są też kawałki darmowe, długości może 10m. Pełno na nich niedopałków. Darmowa, ale nie sprzątana.

wtorek, 16 września 2014
Pierwszy dzień we Florencji - 21/08/14

Przylecieliśmy dnia poprzedniego, 20 sierpnia, do Pisy. Czekał tam na nas wynajęty samochód. Spokojnie pojechaliśmy do wynajętego mieszkania. Odebraliśmy klucze. Gospodarz obdarzył nas świeżo zrobionym sosem do spaghetti, wyjątkowo rzadkim, ale tak wygląda sos we Włoszech, konsystencji zupy pomidorowej. 

Wieczorem i w nocy do wynajmowanego przez nas mieszkania na piątym piętrze, przylatują komary. Wlatują w nocy i bzyczą. Kamienica stoi na linii trasy lotu samolotów startujących z lotniska Pisa, i tuż nad naszym domem przelatują one i huczą. Łazienka tego mieszkania pod prysznicem ma bidet i muszlę klozetową. Gdy ktoś się kąpie, drugi nie może się nawet wysikać i na odwrót, chyba że oboje się kąpią. 

Następnego poranka wyjechaliśmy przed 10:00 rano do Florencji. Jechaliśmy około 45 minut i o 10:45 zaparkowaliśmy na parkingu dworcowym Santa Maria Novella. Rozpoczęliśmy zwiedzanie Toskanii od Florencji. Ulicą Via Faenza poszliśmy w stronę Duomo, najbardziej charakterystycznej bazyliki, najbardziej okazałego budynku Florencji.


Wielka już kolejka sączyła się do katedry, a turyści mrowili się na Plazza del Duomo. Odebraliśmy FirenzeCard z Museo del Bigallo i weszliśmy do mniej obleganego przez turystów sąsiadującego Battistero, by podziwiać sufit bogato zdobiony...

Museo dell’Opera, znaczący obiekt na naszej trasie, niestety było zamknięte, więc udaliśmy się na południe Via del Proconsolo przez Museo di Antropologia (w Palazzo Nonfinito) (otwarte, ale niestety w remoncie, i przez niezadbanie nudne) i dalej Via Del Corso, przechodząc tuż koło kościoła Santa Margeritha de’Cerchi, w którym Dante ujrzał pierwszy raz Beatrice, doszliśmy i weszliśmy do Casa di Dante.

Potem dalej Via del Proconsolo jeszcze, na południe idąc, kupiliśmy sobie lody. We Włoszech (a może tylko we Florencji) lody nakłada się dużą szpatułką i porcja lodów to nie kulka średnicy 3cm (i to jeszcze czasami nawet ścięta, niepełna) tylko trzy razy większa porcja nałożona od serca. Zjedliśmy sobie spokojnie lody w cieniu i weszliśmy do Muzeo Nazionalle del Bargello by podziwiać niesamowite rzeźby o tematyce zaczerpniętej z mitologii greckiej i hebrajskiej.

Później, idąc przez Plazza della Signorra odbiliśmy nieopatrznie na zachód i dotarliśmy do Plazza Santa Trinita. Dalej, Ponte Santa Trinita przeszliśmy przez rzekę Arno na jej południową stronę.

Dalej przez Borgo San Jacopo dotarliśmy na Plazza de Rossi. Tamteż w Bar Pizzeria (bardzo charakterystyczna nazwa) zjedliśmy obiad.

Nasyceni przeszliśmy przez Via de Gaucciardini do Palazzo Pitti. Tam zostaliśmy na kilka dobrych godzin. 

Przechadzaliśmy się po Gardino di Boboli, przez fontannę Neptuna, potem w dół kręta ścieżką sąsiadującą aleją cyprysową doszliśmy do L’Isolotto by wrócić do pałacu.

Przechodziliśmy przez niekończące się pokoje galerii Palatine z obrazami przedstawiając bóstwa greckie i bohaterów historii biblijnych.

(Powyżej : Tiziano Vecellio - Maddalena, Filippo Lippi - Madonna col Bambino e Storie della vita di sant’Anna, Jacopo Ligozzi - Allegoria Della Redenzione).

Zeszliśmy na chwilę na kawę by potem raz jeszcze wspiąć się na schody, na sam szczyt pałacu, do galerii d’Arte Moderna, która nie okazała się aż tak współczesna.

(Powyżej : Stoeving Curt - Allegoria della Vita, Tenerani Pietro - Psiche Abbandonata, Max Klinger - La sirena).

Wychodząc z Palazzo Pitti skręciliśmy z Via de Guicciardini do Via Mazzetta, przechodząc  koło Plazza di Santo Spirito, dalej Vi Sant Augostino, Vi Santa Monaca koło Piazza del Carmine, potem w prawo i dalej przez Borgo San Fernando, Piazza di Castello

i z powrotem przez rzekę Arno Ponte Amerigo Vespucci.

Z dworcowego parkingu zjechaliśmy o 17:45. Na zakończenie, pierwsza dawka Florenckiej sztuki ulicznej. Florentczycy tak właśnie umiejętnie potrafią upiększyć znaki drogowe.