środa, 01 sierpnia 2012
Tusz

Zwykle się mówiło: "weź szybki tusz", tylko skąd ten tusz, jeżeli to zwyczajny prysznic?

Tusz to inaczej: pruysznic, czyli urządzenie, zwykle w postaci długiej rurki zakończonej sitkiem, montowane w łazience, służące do kąpieli: W rogu campingu znajdował się pawilon z WC, kilkoma umywalkami i tuszami.
Tusz to to również natrysk, prysznic, kąpiel, w czasie której korzysta się z takiego urządzenia: Lekarz zalecił mu, żeby wstawał z samego rana, brał letni tusz i przez dwie godziny spacerował. 

Słowo to powstało od niemieckiego Dusche lub fancuskiego dousche.

Nazwa prysznic pochodzi zaś od nazwiska Vincenta Priessnitza, twórcy wodolecznictwa.

Źródła:
http://slowniki.gazeta.pl/pl/tusz
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prysznic

14:40, czokczok , Notki
Link Komentarze (1) »
środa, 13 lipca 2011
Van Doorn

Nostalgia przyciągnęła do mnie myśli o nieistniejącym już kremie czekoladowym. Dał bym sobie głowę uciąć, że ów krem z mojego dzieciństwa sygnowany wiewiórką, wtedy nazywał się nutella i że stąd niemiecka firma skopiowała swoją nazwę. Myliłem się. Ów krem nazywał się tak oto: Van Doorn, Krem o smaku czekoladowym firmy Inter-agra. Stał tuż obok ulubionych w owych czasach wyrobów czekoladopodobnych, słodyczy jedynie słusznych, a w składzie miał prawdziwe kakao holenderskie.

Oto źródło zassania.

14:28, czokczok , Notki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 maja 2011
Król Polski wyższy o 3.9m

Chrystus w Rio de Janeiro.
39.6m = 9.5m podest + 30.1m figura

Chrystus w Świebodzinie
52.5m = 16.5m kopiec + 36.0m figura (z dwumetrową koroną)

Nawet bez korony (2m) nasz Chrystus jest wyższy o 3.9m od Chrystusa z Rio.

 

15:27, czokczok , Notki
Link Komentarze (1) »
wtorek, 21 grudnia 2010
Poczucia Bezpieczenstwa i Pomyslnosci
  
14:28, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 maja 2010
Chmiel czyli żółć

Pojawiła się plotka mówiąca, że piwo polskie swą goryczykę od niedawna zawdzięcza tajemniczej chińskiej żółci.

Zgodnie z Dziennikiem Ustaw z 2007 r. Nr 137 poz. 966 producent jest zobowiązany do umieszczania składu produktu na etykiecie.

Na etykietach podawana jest zawartość ekstraktu. Z reguły podawane są dwie wartości w %. Alkohol i ekstrakt. I właśnie w tym ekstrakcie jest zawarty chmiel.

Od ok 2 lat żadne piwo nie ma smaku chmielu lecz jest chmielo-podobne i wywołuje zaburzenia jelit.

Krąży plotka, że nasze polskie piwa to woda alkohol i chiński proszek załatwiający resztę smaku. Niestety tą różnice wyczuwa się i jedyne co pozostaje po spożyciu to żenada.

Z tej to plotki wyszła właśnie ta kurza żółć, ale też:

Ok. 1500ton dobrego polskiego chmielu leży u rolników a browary stosują najtańsze i najgorsze odmiany chmieli amerykańskich i niemieckich, których podła goryczka zostaje jeszcze następnego dnia po wypiciu piwa. Jednakże:

Odmiany supergoryczkowe chmielu pochodzą z Niemiec i US&A, ale obecnie są produkowane również w Polsce.

Plotki doszły aż do tego stopnia że, mówić się zaczęło że jest to żółć bydlęca, świńska, a nawet:

Carlsberg stosuje żółć słoniową. Nawet mają na niektórych etykietach narysowane słonie. A Tuborg to już w ogóle ...

Jednakże: w dużych browarach zamiast chmielu w szyszkach, czy choćby w granulacie stosuje się ekstrakt chmielowy w płynie. Płyn jest bodajże bezbarwny, gorzki jak cholera, bardzo stężony. Jeden z drugim, którzy się przypadkiem na warzelnię zaplątali, zobaczyli te kanistry z ekstraktem i stąd cała spiskowa teoria.

I na koniec Kawał:

- Barman! to piwo jest jakieś niedobre!
- Nie no, wszystko w porządku!, jak się panu nie podoba niech pan je sobie wyśle do laboratorium.
- Ha! zrobię tak.
po kilku tygodniach przychodzi ekspertyza:
[...] Pański koń ma żółtaczkę [...]

15:08, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 kwietnia 2010
10:25, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 kwietnia 2010
WESOLEJ (happy) WIELKANOCY (easter)
00:15, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 stycznia 2010
Hu Ha Zima Radosna
... gdy wóciliśmy z Polski, jadąc z odległego lotniska, dojeżdżając do Leeds, w nocy z poniedziałku na wtorek, zaczęło nas powitalnie ośnieżać. Wtorek o poranku był wielkim i cudownym (nie dla kierowców) zaskoczeniem.



Leeds zasypało. Drogę do pracy w połowie spacerem pokonałem. Bardzo nie chciało mi się iść do pracy gdy tak ładnie śnieżyło. Powrót autobusem, mijając ,choć nieliczne, to zaśnieżone drzewa, oczarować była w stanie. Myślałem, że to i tak wielki atmosferyczny wyczyn, jeden tak śnieżny dzień. Środowy poranek jednak podtrzymał we mnie wiarę w dłuższą zimę.



Tym razem, mimo że okrężna droga bardziej mnie kusiła, dojechałem do pracy autobusem. Knułem jednak w głowie swej plan niecny, z wielką wiarą, że czwartek równie pięknym będzie. Jakże genialnie się udało.



Celowo odwracając oczy od ślimaczącego się autobusu, postanowiłem dojść do pracy idąc wzdłuż kanału miasta Leeds.



Kanał zgodnie z oczekiwaniem skuty był lodem. Śnieg pod stopami skrzypiał, mróz szpilkami wciskał się w skórę, a ja podziwiając świat wokół, żwawo podążałem.



I cóż, że spóźniłem się godzinę całą. Komunikację przecież śnieg zablokował.


21:09, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 listopada 2009
Nielegalny Miś

Pomnik Misia Uszatka został, dnia 24 października 2009 roku przy ulicy Piotrkowskiej 87 w Łodzi odsłonięty. I wszystko byłoby cacy, wszysko było tip-top, gdyby na postawienie jego została wyrażona zgoda Rady Miejskiej. I na cóż jego 60 kilogamów pięknie rzeźbionego brązu obrazującego dobrodusznego przyjaciela dzieci, gdy podług prawa polskiego nazwane to zostanie samowolką, a studio filmowe Se-Ma-For przykładnie ukaranym zostanie?

14:36, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 października 2009
Krótko o Rybie z Frytkami

Danie to ma już ponad 150 lat tradycji. Najzwyczajniej pod słońcem jest to ryba obtaczana tylko w mące i rzucona na głęboki olej, bez żadnych przypraw niestety; na samym końcu bywa posypywana solą lub polewana octem i podawana z frytkami. Zawsze jest to ryba morska, i najczęściej cod (czyli dorsz) lub haddock (czyli łupacz), a rzadziej i tylko wzdłuż morskich brzegów, może to być plaice (czyli flądra). Danie to jest nadal najbardziej popularnym daniem brytyjskim jedzonym na wynos i co najsmutniejsze dla anglików, danie tak popularne, będące chlubą ich kuchni, nie jest ich posiłkiem narodowym.

Profesor Panikos Panayi z Uniwersytetu De Monfort oświadcza że: smażenie ryby jest typowe dla kuchni żydowskiej, a same frytki, pochodzą z Francuzkich pommes frites. Uspokaja jednak, że potrawy nie maja swojej narodowości. Badajac każdą z nich z bliska, z pewnoscią odnajdzie się wpływy z całego świata, nie tylko dotyczące składników, ale też sposobu ich przyrządzania oraz serwowania. Raczej będąc symbolem narodowym, "to co ludzie jedzą jest prawdziwie ważnym symbolem ich integracji oraz procesu asymilacji". Z jego punktu widzenia, bez przeanalizowania procesu imigracyjnego nie jest możliwym opisanie co charakteryzuje kuchnię brytyjską, a szczególnie powszechnego eating-out (spożywania na mieście). "Wysoce dziwacznym jest oświadczanie, że potrawy mają swoją narodowość."

Wracając jednak do historii. Pierwszy business fish and chips otwarty został w 1860 roku, w East End, w Londynie przez żydowskiego imigranta ze wschodniej europy. Był nim Joseph Malin. Sprzedawał on smażoną rybę wraz z pokrojonymi zieminakami. W roku 1968 Państwowa Federacja Smażalni Ryb uchonorowała Malin's of Bow specjalną jubileuszową tablicą, jako najstarszą nadal istniejącą restaurację fish and chips (chippie business). Link.

Ciekawostką jest: że w samej Anglii istnieje około 8.5 tysiąca punktów sprzedajacych fish and chips, jest to około 12 na kazdy bar McDonalda. Cudowną zaś rzeczą w tego typu smażeniu jest to że zabezpiecza najbardziej delikatne składniki w złoto-broązową warstwę ochronną, czyniąć fish and chips daniem najdłużej przydatnym do spożycia z wachlarza typowych dań take-away.

Kontynując dalej drogę smażonej ryby, oto kiedy pewien aktor brytyjski w 1969 kupił Malin's of Bow, tą najstarszą restaurację wraz z oryginalną recepturą fish and chips, póżniej zaś zakupując prawa do swojego nazwiska i wyglądu, zaczął rozszerzać swoją działalność, otwierając w Stanach Zjednoczonych sieć barów Arthur Treacher's Fish and Chips.

I tak oto, krocząc z wschodniej Europy, żyd Joseph pojawił się w Londynie i tym samym obdarował Wielką Brytanię jej chlubą narodową, która została sprzedana rozpowszechniona w Ameryce z jeszcze większym zyskiem.

00:01, czokczok , Notki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9